Operacja Neptune Spear – Polowanie na Osamę bin Ladena

A+A-
Zresetuj

Przez niemal dziesięć lat Osama bin Laden pozostawał najważniejszym symbolem nierozliczonego ataku na Stany Zjednoczone.

Po zamachach z 11 września 2001 roku Amerykanie obalili talibski rząd w Afganistanie, rozbili część struktur Al-Kaidy, zabili lub schwytali wielu jej przywódców, ale człowiek, którego uznawali za głównego organizatora najkrwawszego ataku terrorystycznego w swojej historii, wciąż pozostawał poza zasięgiem.

Operacja Neptune Spear, przeprowadzona w nocy z 1 na 2 maja 2011 roku czasu pakistańskiego, była finałem tego pościgu.

Amerykański zespół specjalny wtargnął do silnie zabezpieczonego kompleksu w Abbottabad w Pakistanie, zabił bin Ladena, przejął jego ciało oraz dużą ilość dokumentów i danych elektronicznych. Całość trwała niespełna czterdzieści minut.

Była to operacja wojskowa, ale jej sedno leżało wcześniej — w cierpliwej pracy wywiadu.

Bin Laden nie został odnaleziony dzięki jednemu przełomowemu tropowi ani spektakularnej akcji terenowej. Droga do Abbottabad prowadziła przez lata analiz informacji o jego sieci kurierskiej, identyfikację zaufanego posłańca, obserwację nietypowej nieruchomości w Pakistanie i decyzję polityczną podjętą mimo braku stuprocentowej pewności.

To właśnie ta kombinacja czyni operację tak ważną.

Neptune Spear była jednocześnie sukcesem wywiadowczym, ryzykowną decyzją prezydencką, pokazem zdolności amerykańskich sił specjalnych i wydarzeniem, które mocno nadwyrężyło relacje USA z Pakistanem.

Po 11 września: bin Laden staje się celem numer jeden

Ataki na Nowy Jork i Waszyngton z 11 września 2001 roku zabiły blisko trzy tysiące osób i na lata przestawiły amerykańską politykę zagraniczną oraz bezpieczeństwa.

Administracja George’a W. Busha uznała, że za zamachami stoi Al-Kaida kierowana przez Osamę bin Ladena. Jeszcze w 2001 roku rozpoczęła się operacja wojskowa w Afganistanie, gdzie talibowie zapewniali Al-Kaidzie schronienie.

Bin Laden zdołał jednak uniknąć schwytania. Po bitwie w rejonie Tora Bora pod koniec 2001 roku zniknął z bezpośredniego pola widzenia Amerykanów. Przez kolejne lata jego wizerunek funkcjonował w dwóch wymiarach:

  • jako realny przywódca organizacji terrorystycznej,
  • jako symbol braku pełnego rozliczenia zamachów z 11 września.

Al-Kaida ponosiła straty. Jej komórki były rozbijane, a część kluczowych postaci zatrzymywano lub zabijano. Sam bin Laden pozostawał jednak nieuchwytny.

W 2009 roku, już po objęciu urzędu przez Baracka Obamę, dyrektor CIA Leon Panetta otrzymał polecenie, by schwytanie lub zabicie bin Ladena znów znalazło się na szczycie priorytetów amerykańskiego wywiadu.

Dlaczego ślad prowadził przez kurierów

Jednym z kluczowych założeń CIA było przekonanie, że bin Laden nie komunikuje się ze światem w sposób łatwy do przechwycenia.

Nie korzystał z typowych połączeń telefonicznych ani otwartego dostępu do internetu. Jego kontakty z Al-Kaidą mogły przebiegać przez zaufanych kurierów — ludzi przenoszących wiadomości, nośniki danych i instrukcje.

Po 2001 roku amerykańskie służby zbierały informacje o osobach z najbliższego otoczenia bin Ladena. Wśród nich pojawiał się człowiek znany pod pseudonimem Abu Ahmad al-Kuwaiti.

Według późniejszych ustaleń był on:

  • zaufanym kurierem Al-Kaidy,
  • powiązanym z Chalida Szejka Mohammeda, głównego organizatora zamachów z 11 września,
  • osobą, której rola była stopniowo potwierdzana przez różne źródła wywiadowcze.

Przez długi czas Amerykanie znali jedynie jego przydomek i znaczenie w siatce kontaktów. Dopiero po latach udało się ustalić jego tożsamość, a następnie obszar Pakistanu, w którym prawdopodobnie działał.

To był mozolny proces. CIA nie miała prostego sygnału: „bin Laden mieszka tutaj”. Miała fragmenty, które powoli zaczęły układać się w logiczną całość.

Abbottabad: dom, który nie pasował do otoczenia

W sierpniu 2010 roku obserwacja podejrzewanego kuriera doprowadziła amerykański wywiad do kompleksu mieszkalnego w Abbottabad, około 55 kilometrów od Islamabadu.

To miasto nie było odludnym pograniczem afgańsko-pakistańskim. Abbottabad uchodziło za spokojniejszy, stosunkowo zamożny ośrodek, w którym mieszkali również wojskowi i emerytowani oficerowie. Niedaleko znajdowała się pakistańska akademia wojskowa.

Sam kompleks zwracał uwagę.

Według opisu przedstawionego przez amerykańską administrację miał:

  • wysokie mury dochodzące do 12–18 stóp,
  • drut kolczasty,
  • dwie bramy zabezpieczające dostęp,
  • wewnętrzne ściany zwiększające prywatność,
  • nieliczne okna skierowane na zewnątrz,
  • taras osłonięty wysoką ścianą,
  • brak telefonu stacjonarnego i brak przyłącza internetowego.

Mieszkańcy kompleksu palili śmieci na miejscu, zamiast wystawiać je do odbioru jak sąsiedzi. Sama nieruchomość była znacznie większa niż okoliczne domy i według wstępnych szacunków miała wysoką wartość, choć jej lokatorzy nie wykazywali jasnego źródła dochodów.

Dla analityków CIA nie był to dowód sam w sobie. Ale układ sygnałów był nietypowy.

W kompleksie mieszkali bracia związani z kurierską siatką Al-Kaidy, ich rodziny oraz jeszcze jedna rodzina, której liczebność i skład odpowiadały części danych o rodzinie bin Ladena. Całość wyglądała jak miejsce zaprojektowane po to, aby ukrywać kogoś ważnego.

Najbardziej obiecujący trop od dekady

Pod koniec lata 2010 roku dyrektor CIA Leon Panetta przekazał prezydentowi Obamie informację o najbardziej obiecującym od lat tropie prowadzącym do bin Ladena.

Problem polegał na tym, że służby nie mogły potwierdzić jego obecności w kompleksie bezpośrednio.

Nie było zdjęcia bin Ladena wychodzącego z budynku. Nie było przechwyconej rozmowy, w której ujawniałby miejsce pobytu. Była za to rosnąca pewność, że kompleks w Abbottabad nie jest zwykłym domem i że może ukrywać cel o wyjątkowym znaczeniu.

W Białym Domu rozpoczęła się seria spotkań poświęconych ocenie ryzyka i możliwym wariantom działania. Administracja rozważała kilka opcji:

  • zbombardowanie kompleksu,
  • uderzenie z użyciem drona,
  • rajd sił specjalnych.

Każda z nich miała poważne wady.

Bombardowanie mogło zniszczyć cel, ale jednocześnie zabić cywilów i uniemożliwić późniejsze potwierdzenie tożsamości. Atak dronem był bardziej precyzyjny, ale nadal nie gwarantował, że Amerykanie dowiedzą się, czy rzeczywiście zabili bin Ladena. Rajd pozwalał zdobyć ciało, dokumenty i sprzęt, ale wymagał naruszenia suwerenności Pakistanu i narażał żołnierzy na ogromne ryzyko.

Obama zdecydował się na trzeci wariant.

Decyzja bez pewności

Decyzja o rajdzie zapadła 29 kwietnia 2011 roku.

Nie była to decyzja podejmowana przy pełnej pewności. Z późniejszych materiałów wynika, że amerykańskie służby oceniały obecność bin Ladena w kompleksie jako wysoce prawdopodobną, ale nie potrafiły jej dowieść przed wejściem do budynku.

To istotne, bo często przedstawia się Neptune Spear jak operację uruchomioną po uzyskaniu niepodważalnego dowodu. W rzeczywistości polityczne i wywiadowcze przywództwo USA musiało zdecydować, czy zgodzić się na bardzo ryzykowną akcję na terytorium sojuszniczego formalnie państwa, nie mając absolutnej pewności, że cel jest na miejscu.

Za przygotowanie części operacyjnej odpowiadał admirał William McRaven, dowódca Joint Special Operations Command.

Operacja była formalnie prowadzona pod auspicjami CIA, ponieważ agencja dysponowała szerszym mandatem do tajnych działań zagranicznych. Wykonawcami rajdu byli jednak żołnierze elitarnej jednostki amerykańskiej marynarki wojennej, szeroko znanej jako SEAL Team Six lub DEVGRU, wspierani przez lotników armii USA.

Dlaczego Pakistan nie został uprzedzony

Jedną z najważniejszych decyzji politycznych było nieinformowanie władz Pakistanu przed rozpoczęciem operacji.

Według oficjalnego stanowiska Białego Domu Amerykanie nie podzielili się szczegółami wywiadowczymi z żadnym innym państwem, w tym z Pakistanem, ponieważ uznali, że mogłoby to zagrozić bezpieczeństwu misji i życiu operatorów.

Po nalocie pakistańskie władze zostały poinformowane o przebiegu i rezultacie akcji.

To pokazuje skalę nieufności między Waszyngtonem a Islamabadem. Pakistan był formalnie ważnym partnerem USA w wojnie z terroryzmem. Jednocześnie od lat narastały podejrzenia, że część pakistańskiego aparatu bezpieczeństwa odróżnia „wrogich” ekstremistów od tych ugrupowań, które mogą być wykorzystywane w grze regionalnej przeciw Afganistanowi lub Indiom.

Odnalezienie bin Ladena w dużym, dobrze zabezpieczonym kompleksie położonym niedaleko centrum wojskowego wywołało w Stanach Zjednoczonych pytanie, czy ktoś w pakistańskich strukturach wiedział o jego pobycie.

Nie udało się publicznie wykazać, że najwyższe władze Pakistanu celowo ukrywały przywódcę Al-Kaidy. Sam fakt, że bin Laden przez lata mieszkał w takim miejscu, poważnie pogłębił jednak kryzys zaufania.

Rajd na kompleks w Abbottabad

Operacja rozpoczęła się w nocy czasu pakistańskiego.

Dwa śmigłowce przerzuciły do Abbottabad grupę złożoną z amerykańskich operatorów, tłumacza oraz psa bojowego. Według materiałów 9/11 Memorial & Museum w skład zespołu szturmowego wchodziło 23 żołnierzy SEAL.

Plan zakładał szybkie wejście, metodyczne oczyszczanie kompleksu i osiągnięcie głównego celu przy minimalizacji strat ubocznych.

Akcja od początku nie przebiegała idealnie. Jeden ze śmigłowców został utracony po wejściu na teren kompleksu. Załoga i zespół szturmowy kontynuowali jednak misję, a uszkodzoną maszynę później zniszczono na miejscu, aby ograniczyć ryzyko przejęcia wrażliwego sprzętu.

Amerykański zespół poruszał się kolejno przez zabudowania kompleksu i główny budynek mieszkalny. Według późniejszego, skorygowanego opisu Białego Domu:

  • na niższych kondygnacjach zabito dwóch kurierów Al-Kaidy,
  • w kompleksie zginęła również jedna kobieta trafiona w krzyżowym ogniu,
  • bin Laden został odnaleziony na wyższych piętrach budynku,
  • jego żona została postrzelona w nogę, gdy ruszyła w kierunku napastników,
  • sam bin Laden nie był uzbrojony w chwili śmierci, ale według władz USA stawiał opór.

Operacja trwała około 40 minut. Po zabiciu bin Ladena Amerykanie zabezpieczyli jego ciało oraz dużą liczbę nośników danych, dokumentów i innych materiałów z kompleksu.

Pierwsze komunikaty i późniejsze korekty

W pierwszych godzinach po ogłoszeniu śmierci bin Ladena administracja USA przekazała część informacji, które później skorygowano.

W początkowych relacjach pojawił się m.in. przekaz, że bin Laden mógł używać kobiety jako żywej tarczy. Następnego dnia rzecznik Białego Domu Jay Carney przedstawił poprawioną wersję: kobieta, którą postrzelono w pokoju z bin Ladenem, była jego żoną, nie została zabita i nie była wykorzystywana jako tarcza. Sam bin Laden miał być nieuzbrojony.

To ważny fragment historii tej operacji.

Nie unieważnia zasadniczego przebiegu wydarzeń — bin Laden został zabity podczas rajdu na kompleks w Abbottabad. Pokazuje jednak, że pierwsze narracje po głośnych operacjach wojskowych bywają niepełne, oparte na informacjach zebranych bardzo szybko i wymagają późniejszej korekty.

W przypadku Neptune Spear część najbardziej medialnych szczegółów okazała się mniej pewna niż początkowo sugerowano.

Ciało, identyfikacja i pochówek na morzu

Po zakończeniu rajdu ciało bin Ladena zostało zabrane przez Amerykanów.

Prezydent Obama ogłosił, że Stany Zjednoczone dysponują potwierdzeniem jego tożsamości. Administracja informowała o wykorzystaniu kilku metod identyfikacyjnych, w tym porównań wizualnych i analizy DNA.

Następnie ciało przewieziono na pokład lotniskowca USS Carl Vinson na Morzu Arabskim.

Biały Dom przekazał, że pochówek odbył się zgodnie z podstawowymi praktykami muzułmańskimi: ciało obmyto, owinięto w biały całun, odczytano przygotowane słowa religijne przetłumaczone na arabski, a następnie opuszczono je do morza.

Decyzję tłumaczono chęcią szybkiego pochówku oraz uniknięcia sytuacji, w której grób bin Ladena stałby się miejscem kultu dla jego zwolenników.

Brak publicznego pokazania zdjęć ciała i szybki pochówek na morzu od początku sprzyjały spekulacjom. Administracja Obamy argumentowała jednak, że publikacja drastycznych fotografii mogłaby niepotrzebnie zaogniać napięcia i nie służyłaby interesom USA.

Co znaleziono w kompleksie

Jednym z najważniejszych skutków rajdu było przejęcie materiałów z Abbottabad.

Amerykanie zabrali z kompleksu:

  • dyski twarde,
  • komputery i urządzenia elektroniczne,
  • notatniki,
  • dokumenty pisane,
  • materiały wideo i audio.

W kolejnych latach część tego archiwum była stopniowo odtajniana przez amerykańskie służby. Zasoby znane jako Bin Laden’s Bookshelf oraz późniejsza duża publikacja materiałów z 2017 roku pokazały, że przywódca Al-Kaidy nadal śledził działalność organizacji, interesował się sytuacją polityczną i próbował wpływać na strategię ruchu, choć jego realna zdolność kierowania wszystkimi operacjami była przedmiotem analiz.

Materiały z Abbottabad były istotne nie tylko dla historyków. Tuż po rajdzie amerykańska społeczność wywiadowcza analizowała je pod kątem:

  • planowanych ataków,
  • kontaktów personalnych,
  • lokalizacji członków Al-Kaidy,
  • bieżącej kondycji organizacji.

W tym sensie rajd nie był wyłącznie operacją likwidacji celu. Był również próbą wejścia do centrum informacyjnego całej sieci.

Znaczenie symboliczne dla Stanów Zjednoczonych

Śmierć bin Ladena miała dla USA znaczenie znacznie większe niż samo wyeliminowanie jednego człowieka.

Był on twarzą zamachów z 11 września, a jego ucieczka przez lata ciążyła na kolejnych administracjach. Ogłoszenie sukcesu przez Baracka Obamę wywołało w Stanach Zjednoczonych natychmiastową falę emocji — od ulgi po spontaniczne zgromadzenia przed Białym Domem i w Nowym Jorku.

Z perspektywy politycznej operacja:

  • wzmocniła wizerunek Obamy jako prezydenta zdolnego do podjęcia ryzykownej decyzji bezpieczeństwa narodowego,
  • dała Amerykanom poczucie symbolicznego domknięcia jednego z najwa