Herbert Marcuse – Nowa Lewica, człowiek jednowymiarowy i spór o tolerancję

A+A-
Zresetuj

Herbert Marcuse był jednym z najbardziej wpływowych filozofów lewicy drugiej połowy XX wieku. Nie stworzył jednego programu politycznego, który dałoby się przełożyć na prostą instrukcję przebudowy społeczeństwa. Nie był też samodzielnym „architektem” całej współczesnej rewolucji kulturowej.

Był jednak myślicielem, którego książki trafiły dokładnie w moment wielkiego przesilenia: buntów studenckich, krytyki kapitalizmu konsumpcyjnego, rewolucji obyczajowej i rozczarowania zarówno liberalnym Zachodem, jak i skompromitowanym komunizmem sowieckim.

Marcuse stał się jednym z głównych intelektualnych punktów odniesienia Nowej Lewicy. Jego Człowiek jednowymiarowy opisywał społeczeństwo, które neutralizuje sprzeciw przez wygodę, konsumpcję i język pozbawiony zdolności do prawdziwej krytyki. Eros i cywilizacja podważał przekonanie, że wysoki poziom represji popędów jest nieuniknioną ceną życia społecznego. Z kolei esej Tolerancja represywna postawił pytanie, które do dziś budzi spory: czy wolność słowa powinna obejmować także te poglądy, które autor uważa za narzędzia opresji?

To właśnie ten ostatni wątek sprawia, że Marcuse pozostaje postacią wyjątkowo ważną również dziś. Nie dlatego, że da się z niego wyprowadzić wszystkie współczesne spory o cenzurę, deplatforming czy cancel culture. Lecz dlatego, że w jego filozofii pojawia się jedna z najbardziej kontrowersyjnych prób zakwestionowania liberalnej zasady symetrycznej tolerancji.

Marcuse był przenikliwym krytykiem społeczeństwa masowego. Jednocześnie jego odpowiedź na problem dominacji prowadziła w stronę bardzo niebezpiecznej logiki: wolność należy rozszerzać dla tych, których uznaje się za siły wyzwolenia, a ograniczać wobec tych, których uznaje się za siły reakcji.

Od Berlina do Szkoły Frankfurckiej

Herbert Marcuse urodził się 19 lipca 1898 roku w Berlinie, w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Dorastał w świecie cesarskich Niemiec, przeżył I wojnę światową i rewolucyjne napięcia, które pojawiły się po jej zakończeniu.

Studiował germanistykę i filozofię, a w 1922 roku obronił doktorat poświęcony niemieckiej powieści artystycznej. Później związał się z Uniwersytetem we Fryburgu, gdzie pozostawał pod silnym wpływem Martina Heideggera.

Ten etap jego rozwoju intelektualnego jest istotny, bo Marcuse próbował początkowo łączyć marksizm z filozofią egzystencjalną. Interesowało go nie tylko pytanie o strukturę społeczeństwa, ale też o doświadczenie jednostki żyjącej w świecie alienacji, przymusu i utraty sensu.

Po dojściu nazistów do władzy jego droga akademicka w Niemczech została faktycznie zamknięta. W 1933 roku związał się z Instytutem Badań Społecznych, czyli środowiskiem, które później zaczęto określać mianem Szkoły Frankfurckiej.

Instytut przeniósł działalność najpierw do Genewy, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Marcuse wyemigrował do USA w 1934 roku. W kolejnych dekadach, obok Maxa Horkheimera, Theodora W. Adorna i Ericha Fromma, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli teorii krytycznej.

Teoria krytyczna i pytanie o nowoczesną dominację

Marcuse nie postrzegał nowoczesnego społeczeństwa wyłącznie przez klasyczny marksistowski konflikt między burżuazją a proletariatem. Interesowało go także to, w jaki sposób system utrwala swoją dominację poprzez kulturę, technikę, język, konsumpcję i kształtowanie potrzeb.

To jeden z najważniejszych elementów jego myśli.

W tradycyjnym marksizmie główną osią analizy była własność środków produkcji i ekonomiczny wyzysk. Marcuse uważał, że w rozwiniętym społeczeństwie przemysłowym sama ekonomia nie wystarcza do wyjaśnienia trwałości systemu. Kapitalizm potrafi bowiem wytwarzać taki poziom wygody, rozrywki i pozornej wolności, który osłabia gotowość do buntu.

Nie chodziło mu o prostą tezę, że każdy komfort jest zniewoleniem. Jego argument był subtelniejszy: system może integrować jednostkę nie tylko przez przemoc i niedostatek, ale również przez zaspokajanie potrzeb, które sam wcześniej wytworzył.

To właśnie w tym miejscu pojawia się charakterystyczny dla Marcusego motyw fałszywych potrzeb — takich, które człowiek odbiera jako własne, choć w istocie zostały ukształtowane przez reklamę, kulturę masową i wymogi społeczeństwa produkcji oraz konsumpcji.

Dzięki temu Marcuse stał się jednym z najważniejszych krytyków nowoczesnego społeczeństwa dobrobytu. Nie zarzucał mu jedynie nierówności materialnych. Twierdził, że potrafi ono produkować ugodowych, zadowolonych i politycznie spacyfikowanych obywateli, którzy uznają istniejący porządek za jedyny możliwy.

Nie był apologetą Związku Radzieckiego

W dyskusjach o Szkole Frankfurckiej i Nowej Lewicy często pojawia się uproszczenie, jakoby każdy krytyk zachodniego kapitalizmu automatycznie bronił komunizmu sowieckiego. W przypadku Marcusego byłoby to nieprawdą.

W 1958 roku opublikował książkę Soviet Marxism: A Critical Analysis, w której analizował ideologię ZSRR i krytykował jej dogmatyczny, biurokratyczny charakter. Marcuse nie uważał państwa sowieckiego za spełnienie emancypacyjnych nadziei marksizmu. Widział w nim raczej system, który podporządkował ideę wyzwolenia utrzymaniu własnej władzy.

To istotne, bo pozwala właściwie umieścić jego myśl. Marcuse atakował zarówno kapitalizm za jego zdolność do konsumpcyjnego podporządkowywania jednostek, jak i komunizm sowiecki za jego aparat przymusu i ideologiczną skostniałość.

Nie czyniło go to myślicielem liberalnym. Nadal pozostawał radykalnym krytykiem kapitalistycznej nowoczesności. Ale nie był prostym propagatorem modelu radzieckiego.

Praca dla amerykańskich instytucji wojennych

Jednym z mniej znanych elementów biografii Marcusego jest jego praca dla instytucji rządu Stanów Zjednoczonych podczas II wojny światowej.

W 1942 roku rozpoczął pracę w Office of War Information, a następnie trafił do Office of Strategic Services, czyli poprzednika CIA. W ramach Research and Analysis Branch zajmował się analizą nazistowskich Niemiec, a po wojnie pracował również dla Departamentu Stanu.

Ten epizod bywa przedstawiany sensacyjnie, ale sam w sobie nie jest tajemnicą ani paradoksem nie do wyjaśnienia. Marcuse był niemieckim emigrantem, antynazistą i wybitnym znawcą niemieckiego życia politycznego. Amerykańska administracja korzystała z kompetencji takich osób w walce z III Rzeszą.

Warto jednak pamiętać o tej biografii, bo pokazuje, że Marcuse nie był myślicielem działającym wyłącznie na marginesie instytucji. Znał świat państwa, analiz wywiadowczych i polityki międzynarodowej od środka.

„Eros i cywilizacja” – Freud, represja i marzenie o innym społeczeństwie

W 1955 roku ukazała się książka Eros and Civilization, jedna z najważniejszych prac Marcusego. Była próbą połączenia marksizmu z psychoanalizą Zygmunta Freuda.

Freud twierdził, że każda cywilizacja wymaga tłumienia części ludzkich popędów. Bez represji instynktów nie byłoby trwałego życia społecznego, pracy, prawa ani porządku.

Marcuse nie odrzucał tej tezy całkowicie. Uważał jednak, że w nowoczesnym społeczeństwie istnieje coś więcej niż konieczna dyscyplina cywilizacyjna. Wprowadzał pojęcie nadrepresji, czyli takiego nadmiarowego tłumienia popędów i pragnień, który nie wynika z samej potrzeby wspólnego życia, lecz z organizacji społeczeństwa podporządkowanego pracy, wydajności i dominacji.

W tym sensie Eros i cywilizacja nie jest prostym manifestem seksualnego rozluźnienia. To znacznie szersza wizja świata, w którym praca, dyscyplina i kontrola nie muszą zajmować tak centralnego miejsca jak w społeczeństwie przemysłowym.

Marcuse kreślił wizję nierepresyjnej cywilizacji, w której więcej przestrzeni uzyskują zabawa, twórczość, zmysłowość i życie niesprowadzane wyłącznie do produkcji.

Ta utopijna diagnoza wyraźnie rezonowała z kontrkulturą lat 60. Z jednej strony inspirowała ruchy krytyczne wobec purytanizmu, mieszczańskiej obyczajowości i społecznej dyscypliny. Z drugiej — budziła obawy, że prowadzi do zbyt łatwego odrzucenia tych form samokontroli i norm, bez których wspólnota zaczyna się rozpadać.

„Człowiek jednowymiarowy” – społeczeństwo bez realnej opozycji

Najbardziej znanym dziełem Marcusego stał się wydany w 1964 roku One-Dimensional Man, czyli Człowiek jednowymiarowy.

Książka przyniosła mu wielką popularność w środowiskach studenckich i uczyniła go jednym z symbolicznych patronów Nowej Lewicy.

Marcuse twierdził, że rozwinięte społeczeństwo przemysłowe tworzy człowieka „jednowymiarowego” — pozbawionego zdolności do radykalnej krytyki istniejącego porządku, uwikłanego w język, potrzeby i wyobrażenia produkowane przez sam system.

W jego ujęciu dominacja działała na kilku poziomach:

  • przez konsumpcję, która osłabia bunt,
  • przez technologię, wykorzystywaną nie tylko do ułatwiania życia, lecz także do organizowania i kontrolowania społeczeństwa,
  • przez język, który zawęża zakres możliwej debaty,
  • przez integrację opozycji w ramy systemu, który potrafi przyswoić krytykę i zamienić ją w kolejny produkt kultury.

Jednym z najważniejszych pojęć tej książki jest zamknięcie uniwersum dyskursu. Marcuse uważał, że nowoczesny język publiczny może zostać tak spłaszczony i zadministracyjny, iż znika z niego przestrzeń dla myślenia naprawdę alternatywnego.

Ta diagnoza pozostaje interesująca również dziś. W świecie marketingu politycznego, korporacyjnego PR-u i medialnych sloganów wiele jego obserwacji nadal brzmi aktualnie.

Problem zaczyna się tam, gdzie z diagnozy o zubożeniu debaty Marcuse przechodzi do pytania, czy wszystkie głosy w debacie naprawdę zasługują na równą ochronę.

Marcuse i Nowa Lewica

W latach 60. Marcuse stał się jednym z najważniejszych intelektualnych autorytetów Nowej Lewicy. Jego książki czytali studenci w Stanach Zjednoczonych, RFN, Francji i innych krajach Zachodu.

Nowa Lewica różniła się od klasycznego komunizmu robotniczego. Była bardziej skupiona na:

  • wojnie w Wietnamie,
  • rasizmie,
  • kulturze masowej,
  • biurokratyzacji społeczeństwa,
  • autorytaryzmie uniwersytetów,
  • moralnej i obyczajowej krytyce społeczeństwa zachodniego.

Marcuse dobrze pasował do tej wrażliwości. Nie oczekiwał już, że klasyczna klasa robotnicza w rozwiniętych państwach kapitalistycznych stanie się głównym podmiotem rewolucji. Uważał, że system został na tyle skutecznie zintegrowany przez dobrobyt i konsumpcję, iż potencjał sprzeciwu przesuwa się ku grupom znajdującym się na marginesie: studentom, mniejszościom, wykluczonym i ruchom antykolonialnym.

To sprawiło, że nazwano go niekiedy „ojcem Nowej Lewicy”, choć sam ten przydomek odrzucał. Trafniejsze byłoby stwierdzenie, że był jednym z najważniejszych filozoficznych patronów pokolenia buntu lat 60.

Wśród osób związanych z jego oddziaływaniem wymienia się m.in. Angelę Davis, która była jego studentką, oraz Rudiego Dutschkego, jednego z liderów zachodnioniemieckiego ruchu studenckiego.

„Długi marsz przez instytucje” – Dutschke, nie Marcuse

W debacie publicznej Marcuse bywa przedstawiany jako autor strategii „długiego marszu przez instytucje”. To nieprecyzyjne.

Hasło to zostało sformułowane przez Rudiego Dutschkego około 1967 roku. Oznaczało długofalową strategię przekształcania społeczeństwa nie przez jednorazowy przewrót, lecz przez obecność, pracę i walkę wewnątrz instytucji: uczelni, mediów, kultury, administracji i organizacji społecznych.

Marcuse tej strategii nie wymyślił. Później jednak wyraził wobec niej aprobatę. W liście do Dutschkego z 1971 roku pisał, że uważa jego koncepcję „długiego marszu przez instytucje” za jedyną skuteczną drogę.

To rozróżnienie jest ważne. Nie należy przypisywać Marcusemu autorstwa całej strategii. Można natomiast powiedzieć, że jego myśl dobrze współgrała z przekonaniem Nowej Lewicy, iż zmiana społeczna wymaga długotrwałej walki o kulturę, język i instytucje.

„Tolerancja represywna” – najbardziej kontrowersyjny esej Marcusego

Najostrzejszy spór wokół Marcusego dotyczy eseju Repressive Tolerance, czyli Tolerancja represywna, opublikowanego w 1965 roku.

Marcuse wychodził z założenia, że formalna tolerancja dla wszystkich poglądów nie musi prowadzić do wolności. Jeżeli społeczeństwo jest już zdominowane przez silniejsze grupy, media i interesy broniące istniejącego porządku, to równe traktowanie wszystkich stanowisk może — jego zdaniem — utrwalać przewagę tego, co opresyjne.

Innymi słowy: neutralna tolerancja może stać się pozorna, jeśli w praktyce wzmacnia silniejszych i osłabia tych, którzy chcą zmienić porządek społeczny.

Na tym etapie jego diagnoza dotyka rzeczywistego problemu. Debata publiczna nie zawsze przebiega między stronami o równych zasobach. Media, kapitał i instytucje mogą wpływać na to, które głosy są słyszane, a które marginalizowane.

Marcuse idzie jednak dalej. Stwierdza, że realizacja prawdziwej tolerancji może wymagać nietolerancji wobec dominujących polityk, postaw i opinii oraz większej tolerancji wobec stanowisk dotąd tłumionych. W najbardziej znanym fragmencie eseju pisze o potrzebie „wycofania tolerancji” wobec prawicowych ruchów i większej tolerancji dla ruchów lewicowych.

Tu pojawia się zasadniczy problem.

Marcuse nie pisał, że alternatywą ma być dyktatura albo rządy filozoficznej elity. Wprost odrzucał taki opis. Twierdził, że chodzi mu o walkę o „prawdziwą demokrację”.

A jednak jego argument prowadzi do bardzo niebezpiecznej konsekwencji: ktoś musi zdecydować, które poglądy są wyzwalające, a które represyjne; które zasługują na ochronę, a które mogą zostać odsunięte poza granice tolerancji.

W tym miejscu filozofia Marcusego wchodzi w konflikt z klasycznym liberalnym rozumieniem wolności słowa. Liberalizm zakłada, że także błędne, niewygodne i ostro kontrowersyjne poglądy powinny być zwalczane przede wszystkim argumentem, a nie wcześniejszą decyzją o ich wykluczeniu.

Marcuse odpowiadałby zapewne, że taka neutralność sama może być ideologiczną maską utrwalającą dominację. Problem polega na tym, że selektywna tolerancja bardzo łatwo przestaje być obroną słabszych, a staje się narzędziem arbitralnej kontroli debaty.

Marcuse a współczesne spory o wolność