Pod nazwą „nowy manifest z Ventotene” najczęściej rozumie się dokument zatytułowany „Proposal of a Manifesto for a Federal Europe: Sovereign, Social and Ecological”, przygotowany przez środowiska federalistyczne związane przede wszystkim z Union of European Federalists i Spinelli Group.
Sam pomysł, jak podaje UEF, narodził się w 2021 roku, przy okazji 80. rocznicy oryginalnego Manifestu z Ventotene oraz w trakcie prac wokół Conference on the Future of Europe. Pierwszą prezentację dokumentu przeprowadzono jednak 2 marca 2022 roku w Brukseli, a jego symboliczne uruchomienie nastąpiło 29 sierpnia 2022 roku na wyspie Ventotene.
To rozróżnienie jest ważne, bo w debacie publicznej często pojawia się skrót „manifest z 2021 roku”, jakby chodziło o gotowy, zamknięty dokument opublikowany właśnie wtedy. Tymczasem źródła federalistyczne pokazują coś innego: 2021 był momentem politycznego impulsu, a pełny tekst w znanej dziś formie zaczął funkcjonować dopiero w 2022 roku.
Trzeba też zaznaczyć jeszcze jedną rzecz. Nowy manifest nie jest traktatem, aktem prawa ani oficjalnym dokumentem całej Unii Europejskiej. To program polityczny konkretnego nurtu ideowego wewnątrz szeroko rozumianego obozu prointegracyjnego.
Nie można więc uczciwie przedstawiać go ani jako zwykłej rocznicowej deklaracji bez znaczenia, ani jako automatycznie obowiązującego planu całej UE. To był i jest jawny projekt federalistyczny, mający własnych autorów, zaplecze polityczne i jasno określony kierunek ustrojowy.
Kto stoi za nowym manifestem
Za tym projektem stoją przede wszystkim dwa środowiska. Pierwszym jest Union of European Federalists, organizacja od lat promująca model federalnej Europy. Drugim jest Spinelli Group, czyli sieć europosłów i polityków wspierających federalną reformę Unii.
W tle znajduje się również historyczne dziedzictwo samego Ventotene. Oryginalny manifest z 1941 roku powstał w warunkach faszystowskiego uwięzienia Altiera Spinellego i Ernesto Rossiego, a jego punktem wyjścia była krytyka Europy opartej na rywalizacji suwerennych państw narodowych. Współczesny projekt świadomie nawiązuje do tej tradycji.
UEF podaje, że nad propozycją pracowało 23 autorów, a poparcia udzieliło jej 60 wspierających. Wśród osób związanych z prezentacją i promocją projektu pojawiają się nazwiska polityków z różnych frakcji Parlamentu Europejskiego, co pokazuje, że nie był to dokument przygotowany na marginesie debaty, lecz inicjatywa osadzona w realnym zapleczu politycznym.
Warto też spojrzeć na ciąg zdarzeń z 2021 roku. UEF informuje, że 9 maja 2021 roku wraz ze Spinelli Group uruchomiono apel „Our Federal Europe: sovereign and democratic”, który miał wykorzystać Konferencję w sprawie przyszłości Europy jako okazję do rozpoczęcia projektu budowy „silniejszej politycznej Unii o charakterze federalnym”. Ten etap był w praktyce politycznym preludium do późniejszego manifestu.
Dlaczego idea Ventotene wróciła właśnie wtedy
Nowy manifest nie pojawił się w próżni. Autorzy wprost wiążą go z kilkoma kryzysami, które miały pokazać ograniczenia obecnej architektury europejskiej. UEF wskazuje na wojnę w Ukrainie, kryzys zdrowotny, kryzys klimatyczny, rewolucję cyfrową oraz rosnące nierówności i wyzwania dla praw człowieka.
Dokument ma więc charakter odpowiedzi na współczesne napięcia, a nie tylko na historyczne dziedzictwo z 1941 roku.
Zwolennicy tego nurtu wychodzą z założenia, że państwo narodowe jest zbyt słabe, by samodzielnie radzić sobie z wyzwaniami ponadgranicznymi. Stąd powrót do logiki, zgodnie z którą odpowiedzią na chaos geopolityczny, finansowy czy klimatyczny ma być silniejsze centrum ponadnarodowe. Już sam apel z 2021 roku był przedstawiany jako projekt budowy „stronger political Union of a federal nature”.
Problem polityczny zaczyna się w miejscu, w którym kryzysy stają się nie tylko argumentem za współpracą państw, lecz także uzasadnieniem dla trwałego przenoszenia części kompetencji na poziom instytucji europejskich. Czym innym jest bowiem lepsza koordynacja działań, a czym innym budowa nowego, bardziej samodzielnego centrum decyzji.
Najważniejsze założenia nowego manifestu
Rdzeń dokumentu jest wyraźnie federalistyczny. Autorzy deklarują, że ich celem jest „necessary European federation”, a w końcowych partiach tekstu odwołują się wprost do perspektywy „United States of Europe” oraz do potrzeby konstytucji i rządu federalnego.
W ich własnym ujęciu bez konstytucji obywatele nie są naprawdę suwerenni na poziomie europejskim, a bez rządu federalnego nie da się doprowadzić procesu unifikacji do końca.
W praktyce oznacza to odejście od modelu, w którym Unia jest przede wszystkim wspólnotą państw współpracujących ze sobą w określonych obszarach. Zamiast tego proponowany jest model, w którym oś ciężkości przesuwa się w stronę federacji, czyli konstrukcji politycznej o własnej logice ustrojowej, własnym centrum decyzji i coraz wyraźniej zarysowanym demosie europejskim.
Autorzy nie przedstawiają tego jako prostego „zniesienia narodów” czy całkowitego zaniku poziomu państwowego. Posługują się raczej językiem wielopoziomowego rządzenia, federalizacji i przekazywania wybranych kompetencji tam, gdzie — ich zdaniem — poziom narodowy okazuje się niewystarczający. Nie zmienia to jednak istoty projektu: część kluczowych decyzji miałaby być podejmowana wyżej niż obecnie i w mniejszym stopniu zależeć od zgody każdego państwa z osobna.
Jednym z kluczowych postulatów jest ograniczanie zasady jednomyślności i rozszerzanie głosowania większościowego. Dokument wyraźnie wskazuje, że qualified majority voting powinno stać się standardem zwłaszcza tam, gdzie dziś państwa blokują decyzje poprzez weto, w tym w sprawach:
- polityki zagranicznej,
- podatków,
- bezpieczeństwa,
- obrony.
To nie jest techniczny detal ustrojowy. To jedna z najważniejszych zmian politycznych, jakie można sobie wyobrazić w ramach obecnej UE. Prawo weta jest bowiem jednym z głównych narzędzi obrony interesu narodowego państw członkowskich w obszarach szczególnie wrażliwych. Z perspektywy federalistów jest ono źródłem paraliżu. Z perspektywy państw bywa ostatnim bezpiecznikiem.
Polityka zagraniczna, obrona i bezpieczeństwo
Nowy manifest wyraźnie idzie w stronę mocniejszej integracji w obszarze geopolityki. Autorzy postulują, by głosowanie większościowe stało się standardem w polityce zagranicznej, tak aby przezwyciężyć to, co sami określają jako paraliż i bezradność wynikające z narodowych wet.
Proponują także między innymi:
- własną akademię dyplomatyczną UE,
- jedno miejsce UE w Radzie Bezpieczeństwa ONZ,
- rozwój unii obronnej.
Jeszcze bardziej znaczące są zapisy dotyczące wojska. Dokument mówi o aktywacji wspólnej obrony, stworzeniu wojskowego sztabu i wspólnego dowództwa UE, a w dłuższej perspektywie wręcz o wyposażeniu Unii we własne siły zbrojne.
To już nie jest tylko hasło o „lepszej koordynacji”. To wizja stopniowego przejścia od współpracy między państwami do bardziej scentralizowanej struktury obronnej.
Dla zwolenników tego kierunku ma to być odpowiedź na niestabilność świata i słabość rozproszonych systemów decyzyjnych. Dla krytyków oznacza to jednak pytanie o rzecz podstawową: kto ostatecznie kontroluje siłę zbrojną i wobec kogo ponosi odpowiedzialność polityczną. Im silniejsze centrum europejskie, tym większe znaczenie ma sposób jego demokratycznej kontroli.
Europa społeczna, fiskalna i ekologiczna
Manifest nie ogranicza się do kwestii ustrojowych i bezpieczeństwa. Równie mocno akcentuje wymiar społeczny i fiskalny. W tekście pojawiają się postulaty:
- sprawiedliwszej redystrybucji dochodów,
- podatku od transakcji finansowych,
- podatku węglowego,
- likwidacji rajów podatkowych,
- szerszego europejskiego i globalnego zarządzania przepływami kapitału.
To pokazuje, że projekt federalistyczny nie sprowadza się tylko do pytania o instytucje. Jest to również propozycja głębszej przebudowy modelu gospodarczego i społecznego, w którym coraz większa część decyzji ma być podejmowana na poziomie ponadnarodowym.
Dla jednych będzie to oznaczać większą sprawczość wobec globalnych rynków. Dla innych — dalsze ograniczanie swobody państw w prowadzeniu własnej polityki gospodarczej, fiskalnej i społecznej.
Szczególne znaczenie ma też warstwa ekologiczna. Już sam tytuł dokumentu pokazuje, że komponent klimatyczny nie jest dodatkiem, lecz jednym z filarów całego projektu. Zielona transformacja jawi się tu nie tylko jako zestaw polityk sektorowych, ale jako element nowego modelu zarządzania Europą.
Najbardziej dalekosiężny element: perspektywa globalna
Jednym z najrzadziej omawianych, a zarazem najbardziej znaczących fragmentów nowego manifestu jest jego wymiar globalny. Dokument zawiera osobną część zatytułowaną „Towards a global federation”.
Autorzy argumentują, że wyzwania takie jak wojna, niestabilność finansowa, migracje, proliferacja nuklearna czy zmiany klimatyczne mają charakter globalny i dlatego wymagają demokratycznego i federalnego global governance.
W tym duchu proponowane są między innymi:
- reforma systemu ONZ,
- ograniczanie prawa weta na poziomie międzynarodowym,
- stałe miejsce UE w Radzie Bezpieczeństwa,
- utworzenie UN Parliamentary Assembly,
- a docelowo nawet World Parliament wybieranego bezpośrednio przez obywateli.
To pokazuje, że nowy manifest nie jest tylko projektem „więcej Europy”. To część znacznie szerszego sposobu myślenia o polityce ponadnarodowej.
Właśnie ten fragment najlepiej odsłania realny horyzont ideowy dokumentu. Nie chodzi wyłącznie o usprawnienie Unii. Chodzi o model, w którym federalizacja europejska staje się etapem budowy szerszego ładu ponadpaństwowego. Dla jednych to wyraz ambicji pokojowej i uniwersalizmu. Dla innych — sygnał, że klasyczna suwerenność polityczna ma być stopniowo ograniczana przez coraz wyższe poziomy zarządzania.
Co to oznacza dla państw narodowych
Najważniejsza konsekwencja nowego manifestu dotyczy właśnie państw narodowych. Autorzy nie ukrywają, że federalizm wyrasta z krytyki „dogmatu absolutnej suwerenności państw narodowych”. Ta formuła nie jest przypadkowa. Pokazuje ona, że narodowa suwerenność nie jest w tym projekcie traktowana jako zasada nienaruszalna, lecz jako model, który powinien zostać przekształcony.
W praktyce oznacza to przesuwanie części władzy z poziomu narodowego na poziom ponadnarodowy w dziedzinach najważniejszych:
- ustroju UE,
- polityki zagranicznej,
- obrony,
- podatków,
- części polityki społecznej.
Można oczywiście argumentować, że część kompetencji już dziś jest współdzielona. Ale nowy manifest idzie dalej. Nie opisuje istniejącej równowagi. Proponuje zmianę modelu.
Dla państw dużych i wpływowych może to oznaczać próbę kształtowania federacji na własnych warunkach. Dla państw średnich i mniejszych, takich jak Polska, pytanie brzmi inaczej: czy w takiej konstrukcji zyskają realny wpływ, czy raczej utracą część instrumentów pozwalających blokować decyzje uznawane za sprzeczne z ich interesem.
Co nowy manifest może oznaczać dla Polski
Z polskiej perspektywy najważniejsze są trzy obszary.
Po pierwsze — ograniczenie jednomyślności. Dla Polski prawo weta bywa instrumentem obronnym w sprawach strategicznych. Gdy manifest postuluje rozszerzenie głosowania większościowego na politykę zagraniczną, podatki i bezpieczeństwo, oznacza to mniejszą zdolność pojedynczych państw do blokowania decyzji na poziomie UE.
Po drugie — sfera fiskalna i społeczna. Im większa harmonizacja i centralizacja w tych obszarach, tym mniejsza elastyczność państw w prowadzeniu własnej polityki gospodarczej. To nie zawsze musi działać na niekorzyść, ale bez wątpienia ogranicza pole samodzielnego manewru.
Po trzecie — obrona i polityka zagraniczna. Polska ma własną specyfikę bezpieczeństwa, wynikającą z położenia geograficznego, doświadczenia historycznego i bezpośredniej bliskości Rosji. Każdy projekt przekazujący więcej realnej kontroli na poziom unijny musi więc być oceniany nie przez pryzmat haseł o „większej jedności”, lecz przez pryzmat pytania: kto będzie decydował, w czyim interesie i przy jakiej odpowiedzialności politycznej.
Wnioski
Nowy manifest z Ventotene nie jest dokumentem marginalnym, ale nie jest też automatycznie oficjalnym planem całej Unii Europejskiej. To jawny, rozbudowany projekt środowisk federalistycznych, wyrastający z przekonania, że kryzysy XXI wieku wymagają pogłębienia integracji i budowy federalnej Europy z własnym centrum politycznym, fiskalnym i strategicznym.
Nie ma więc sensu sprowadzać tego tekstu ani do poziomu „niewinnej deklaracji”, ani do poziomu prostego straszaka. Sensowna analiza prowadzi do innego wniosku: jest to dokument programowy, który pokazuje kierunek myślenia części europejskich elit politycznych.
A ten kierunek jest jasny: więcej federalizacji, szersze decyzje większościowe, silniejsze instytucje ponadnarodowe i mniejsza rola klasycznie rozumianej suwerenności państwowej w wybranych obszarach.
Właśnie dlatego nowy manifest z Ventotene zasługuje na spokojną, rzeczową i krytyczną analizę. Nie dlatego, że jest tajny. Przeciwnie — dlatego, że jest całkowicie jawny, a mimo to bardzo często opisywany skrótowo, powierzchownie albo w sposób zafałszowany.
Jeśli dokument otwarcie mówi o konstytucji europejskiej, rządzie federalnym, ograniczaniu narodowego weta i docelowej federacji europejskiej, to trudno traktować go wyłącznie jako materiał rocznicowy.
Główne założenia nowego manifestu z Ventotene
Ustrój UE
Budowa federacji europejskiej, docelowo z konstytucją i rządem federalnym.
Politycznie oznaczałoby to odejście od modelu luźniejszej wspólnoty państw na rzecz silniejszego centrum decyzyjnego.
Mechanizm decyzji
Ograniczenie jednomyślności i rozszerzenie głosowania większościowego.
W praktyce zmniejszałoby to możliwość samodzielnego blokowania decyzji przez pojedyncze państwa członkowskie.
Polityka zagraniczna
Silniejsza wspólna polityka zagraniczna UE