Nowomowa – język, który ogranicza myślenie

A+A-
Zresetuj

Nowomowa nie polega tylko na używaniu dziwnych, urzędowych albo ideologicznych słów. Jej prawdziwa siła polega na tym, że zmienia sposób opisywania rzeczywistości. A gdy zmienia się język, którym człowiek opisuje świat, zmienia się również zakres pytań, które potrafi zadać.

Najprościej mówiąc, nowomowa to język władzy, ideologii albo instytucji, który nie służy jasnemu opisowi rzeczywistości, lecz jej kontrolowaniu. Ma osłabiać samodzielne myślenie, ukrywać konflikty, rozmywać odpowiedzialność, zastępować konkret pustym hasłem i sprawiać, że pewne sprawy stają się trudniejsze do nazwania.

Nowomowa kojarzy się przede wszystkim z George’em Orwellem i jego powieścią Rok 1984. W świecie Oceanii Newspeak miał ograniczać słownictwo tak, aby nie tylko utrudnić wypowiadanie zakazanych myśli, ale z czasem uczynić je prawie niemożliwymi. Jeśli z języka znika słowo wolność, bunt, niezależność albo prawda, trudniej jest nie tylko o nich mówić. Trudniej jest je precyzyjnie pomyśleć.

W polskim doświadczeniu słowo „nowomowa” najmocniej wiąże się z PRL. Był to język komunikatów partyjnych, gazet, przemówień, urzędów i oficjalnych rytuałów. Nie chodziło w nim o rozmowę z obywatelami, lecz o produkowanie obowiązującej wersji rzeczywistości. Braki stawały się „przejściowymi trudnościami”, represje „działaniami porządkowymi”, a decyzje partii „wyrazem woli mas pracujących”.

Nowomowa nie zniknęła jednak razem z systemami totalitarnymi. Zmieniła formę. Dziś może pojawiać się w polityce, administracji, korporacjach, mediach, reklamie i języku wielkich instytucji. Nie zawsze ma charakter brutalnej propagandy. Czasem działa łagodniej: zamienia problem w procedurę, porażkę w „wyzwanie”, zwolnienie w „optymalizację zatrudnienia”, a kosztowną decyzję w „konieczną transformację”.

Orwell i język zaprojektowany przeciwko myśleniu

Najbardziej znanym literackim obrazem nowomowy jest Newspeak z powieści George’a Orwella Rok 1984. Był to język tworzony przez totalitarne państwo Oceanii. Jego celem nie było wzbogacenie komunikacji, lecz jej zubożenie.

W dodatku do powieści Orwell wyjaśnia, że Newspeak miał zmniejszać zakres myślenia przez ograniczanie wyboru słów. To bardzo ważny mechanizm. Władza nie musi zakazywać każdej myśli osobno, jeśli wcześniej osłabi język, którym taką myśl można zbudować.

W zwykłym języku człowiek może powiedzieć, że rząd kłamie, że decyzja jest niesprawiedliwa, że wolność została naruszona, że propaganda ukrywa fakty. W języku zaprojektowanym przez władzę takie słowa mogą zostać usunięte, odwrócone albo zastąpione wyrażeniami neutralnymi i bezpiecznymi.

Orwell pokazał skrajną wersję tego mechanizmu. Newspeak miał być językiem, w którym nie da się łatwo sformułować myśli sprzecznej z ideologią partii. Nie dlatego, że człowiek zostanie natychmiast ukarany za każde zdanie, ale dlatego, że sam język przestaje dawać mu narzędzia do nazwania sprzeciwu.

Nowomowa nie musi wyglądać groteskowo

Łatwo wyobrażać sobie nowomowę jako język toporny, śmieszny i od razu rozpoznawalny: długie przemówienia, partyjne slogany, urzędowe frazesy i sztuczne hasła. Taka forma rzeczywiście istniała, szczególnie w systemach totalitarnych i autorytarnych.

Problem polega na tym, że nowomowa może być także elegancka, techniczna, ekspercka i pozornie neutralna. Może brzmieć nowocześnie. Może używać języka zarządzania, bezpieczeństwa, inkluzywności, efektywności, transformacji albo odpowiedzialności społecznej.

Jej istotą nie jest więc samo brzydkie słownictwo. Istotą jest funkcja. Jeśli język nie pomaga zrozumieć rzeczywistości, lecz ją zasłania, łagodzi, odwraca lub moralnie ustawia odbiorcę, zaczyna działać jak nowomowa.

Można to zobaczyć w prostych przykładach:

  • zwolnienia pracowników stają się „restrukturyzacją zasobów”,
  • podwyżki opłat stają się „urealnieniem kosztów”,
  • porażka projektu staje się „procesem uczenia organizacyjnego”,
  • cenzura staje się „moderacją szkodliwych treści”,
  • inwigilacja staje się „zwiększaniem bezpieczeństwa”,
  • propaganda staje się „komunikacją strategiczną”,
  • przymus staje się „mechanizmem solidarności”,
  • centralizacja staje się „usprawnieniem zarządzania”.

Nie każde z tych wyrażeń musi być manipulacją w każdej sytuacji. Czasem „restrukturyzacja” naprawdę opisuje zmianę organizacyjną, a „moderacja” może oznaczać usuwanie treści łamiących prawo. Nowomowa zaczyna się wtedy, gdy takie słowa systematycznie zastępują prosty opis i uniemożliwiają rozmowę o realnych skutkach.

Jak nowomowa ogranicza myślenie?

Nowomowa działa na kilka sposobów. Najprostszy polega na zastępowaniu konkretu abstrakcją. Zamiast powiedzieć, kto podjął decyzję, kto zapłaci, kto straci pracę albo kto ponosi odpowiedzialność, używa się słów tak ogólnych, że trudno wskazać sprawcę.

Drugi mechanizm to eufemizm. Rzeczy nieprzyjemne, brutalne albo kompromitujące otrzymują łagodne nazwy. Wtedy odbiorca nie reaguje tak mocno, bo język osłabia emocjonalny ciężar faktów.

Trzeci mechanizm to odwracanie znaczeń. Słowa pozytywne zostają przypisane działaniom, które mogą mieć negatywne skutki. Ograniczenie wolności można nazwać bezpieczeństwem, presję administracyjną — odpowiedzialnością, a wymuszoną zgodę — solidarnością.

Czwarty mechanizm to rytualność. Pewne formuły są powtarzane tak często, że przestają być analizowane. Odbiorca nie zastanawia się już nad ich sensem. Rozpoznaje je jako część obowiązującego języka.

Piąty mechanizm to moralne etykietowanie. Kto używa właściwych słów, znajduje się po stronie dobra. Kto używa słów niewłaściwych, zostaje uznany za wroga, radykała, zacofanego, nieodpowiedzialnego albo podejrzanego.

Wszystkie te mechanizmy prowadzą do jednego celu: zmniejszyć przestrzeń samodzielnego osądu. Odbiorca ma nie tyle zrozumieć problem, ile przyjąć gotowy sposób mówienia o nim.

PRL: język, który miał produkować zgodę

W Polsce pojęcie nowomowy najmocniej wiąże się z doświadczeniem PRL. Oficjalny język władzy był podporządkowany doktrynie partii i cenzurze. Miał nie tyle informować, ile utrzymywać określony obraz systemu.

W takim języku partia nie narzucała swojej woli, lecz „realizowała wolę ludu”. Aparat bezpieczeństwa nie tłumił oporu, lecz „bronił porządku publicznego”. Braki w sklepach nie były skutkiem niewydolności gospodarki, lecz „przejściowymi trudnościami zaopatrzeniowymi”. Protesty społeczne nie były buntem obywateli, lecz „wrogą inspiracją”, „awanturą” albo „działaniem elementów antysocjalistycznych”.

Nowomowa PRL miała kilka charakterystycznych cech. Była schematyczna, rytualna, pełna abstrakcyjnych rzeczowników i obowiązkowych formuł. Jej zadaniem było pokazać, że system działa zgodnie z historią, postępem i interesem społeczeństwa, nawet gdy codzienne doświadczenie ludzi temu przeczyło.

Władza potrzebowała takiego języka, bo rzeczywistość była pełna sprzeczności. System mówił o demokracji ludowej, ale realna decyzja należała do partii. Mówił o gospodarce dla ludzi pracy, ale ludzie pracy stali w kolejkach. Mówił o pokoju, ale opierał się na przemocy i kontroli. Nowomowa miała te sprzeczności zakleić.

Słowa, które ukrywają sprawcę

Jedną z najważniejszych funkcji nowomowy jest usuwanie sprawcy z pola widzenia. Zamiast prostego zdania „rząd podniósł podatki” można powiedzieć: „nastąpiła korekta obciążeń fiskalnych”. Zamiast „firma zwolniła ludzi” można powiedzieć: „przeprowadzono optymalizację zatrudnienia”. Zamiast „policja użyła siły” można powiedzieć: „podjęto czynności przywracające porządek”.

W każdym przypadku coś się wydarzyło, ale język sprawia, że trudno wskazać, kto działał. Odpowiedzialność rozmywa się w rzeczownikach, procedurach i stronie biernej.

To bardzo wygodne dla instytucji. Ludzie mogą być oburzeni, gdy słyszą: „ministerstwo zignorowało ostrzeżenia”. Reagują słabiej, gdy czytają: „wystąpiły ograniczenia w zakresie przepływu informacji między podmiotami odpowiedzialnymi”.

Nowomowa nie usuwa faktów. Ona zmienia ich temperaturę. Chłodzi język tam, gdzie mogłoby pojawić się oburzenie. Rozprasza odpowiedzialność tam, gdzie ktoś powinien odpowiedzieć za decyzję.

Eufemizm: miękkie słowa dla twardych działań

Eufemizm sam w sobie nie jest zły. Ludzie używają łagodniejszych sformułowań z grzeczności, taktu albo ostrożności. Problem zaczyna się wtedy, gdy eufemizm staje się narzędziem politycznym.

George Orwell w eseju Politics and the English Language pisał o politycznym języku pełnym eufemizmów, mglistych formuł i słów, które mają nadawać brutalnym działaniom pozór rozsądku. To jedna z najważniejszych intuicji w analizie nowomowy: zły język nie jest tylko brzydkim stylem. Może być osłoną dla złych działań.

Władza może używać eufemizmów, aby zmniejszyć opór. „Przesiedlenie” brzmi łagodniej niż wypędzenie. „Neutralizacja celu” brzmi chłodniej niż zabicie człowieka. „Działania stabilizacyjne” brzmią spokojniej niż operacja wojskowa. „Korekta cen” brzmi mniej boleśnie niż podwyżka.

W ten sposób język oddziela odbiorcę od skutku. Człowiek nie widzi już ludzi, strat, przemocy albo kosztów. Widzi procedurę, działanie, pakiet, reformę, proces.

Odwracanie znaczeń

Najbardziej niebezpieczna forma nowomowy pojawia się wtedy, gdy słowa zaczynają znaczyć coś odwrotnego niż powinny. Ograniczenie wolności może zostać nazwane ochroną wolności. Cenzura może zostać nazwana walką z dezinformacją. Przymus może zostać nazwany solidarnością. Inwigilacja może zostać nazwana troską o bezpieczeństwo.

Nie chodzi o to, że każde użycie tych słów jest z definicji manipulacją. Bezpieczeństwo, solidarność czy walka z dezinformacją mogą być realnymi celami. Problem zaczyna się wtedy, gdy pozytywne słowo ma zamknąć rozmowę o narzędziach.

Jeśli ktoś mówi: „to jest dla bezpieczeństwa”, nie znaczy to jeszcze, że każde narzędzie jest dopuszczalne. Jeśli ktoś mówi: „to jest solidarność”, nie znaczy to jeszcze, że nie ma przymusu. Jeśli ktoś mówi: „to walka z nienawiścią”, nie znaczy to jeszcze, że nie pojawia się ryzyko cenzury.

Nowomowa działa wtedy, gdy pozytywne słowo staje się tarczą. Kto je kwestionuje, wygląda tak, jakby kwestionował samo dobro: bezpieczeństwo, solidarność, postęp, odpowiedzialność, równość, pokój albo demokrację.

Język bez konkretu

Nowomowa bardzo lubi abstrakcje. Nie mówi: „podniesiemy rachunki za energię”. Mówi: „wdrożymy mechanizmy dostosowawcze w obszarze kosztów energii”. Nie mówi: „urzędnicy dostaną większą kontrolę”. Mówi: „wzmocnimy ramy zarządzania i monitoringu”.

Abstrakcja ma jedną zaletę dla nadawcy: oddala odbiorcę od doświadczenia. Im więcej rzeczowników odczasownikowych, procedur, strategii i procesów, tym trudniej zobaczyć realnego człowieka, realny koszt i realną decyzję.

Przykłady takiego języka są powszechne:

  • „optymalizacja procesów”,
  • „racjonalizacja wydatków”,
  • „dostosowanie mechanizmów”,
  • „usprawnienie zarządzania”,
  • „wzmocnienie odporności systemu”,
  • „zwiększenie efektywności operacyjnej”,
  • „harmonizacja rozwiązań”,
  • „przebudowa modelu odpowiedzialności”.

Każde z tych wyrażeń może mieć sens w konkretnym kontekście. Problem zaczyna się, gdy zastępują odpowiedź na proste pytania: kto, co, komu, za ile, z jakim skutkiem i na czyją odpowiedzialność?

Nowomowa jako test lojalności

Nowomowa nie tylko opisuje świat. Ona często sprawdza, czy człowiek należy do właściwej wspólnoty. Władza, ideologia albo środowisko tworzą zestaw słów obowiązkowych. Kto ich używa, pokazuje lojalność. Kto ich unika albo stosuje inne, może zostać uznany za podejrzanego.

W systemach totalitarnych było to widoczne bardzo wyraźnie. Człowiek musiał znać rytuał językowy: właściwe określenia partii, wroga, klasy robotniczej, pokoju, imperializmu, postępu i reakcji. Błąd językowy mógł być błędem politycznym.

W łagodniejszych formach ten mechanizm działa również dziś. W różnych środowiskach istnieją słowa, których „trzeba” używać, i słowa, których „nie wolno” używać. Nie dlatego, że są zawsze fałszywe, ale dlatego, że stały się znakiem przynależności.

Gdy język staje się testem lojalności, debata przestaje być rozmową o rzeczywistości. Staje się sprawdzaniem, kto mówi zgodnie z linią, a kto wymyka się spod kontroli.

Nowomowa w demokracji

Demokracja nie chroni automatycznie przed nowomową. Może ograniczać jej najbardziej brutalne formy, bo istnieje pluralizm mediów, opozycja, wolność słowa i możliwość krytyki. Ale sama technika nie znika.

W demokracji nowomowa często działa przez język kampanii, administracji i komunikacji kryzysowej. Politycy mówią o „trudnych, ale koniecznych decyzjach”, „pakietach stabilizacyjnych”, „odpowiedzialnej korekcie”, „tymczasowych ograniczeniach” albo „wspólnej mobilizacji”.

Takie słowa mogą być uczciwe, jeśli towarzyszą im konkrety. Stają się nowomową, gdy zasłaniają realne skutki albo uniemożliwiają zadawanie pytań.

Demokratyczna nowomowa często nie musi zakazywać sprzeciwu. Wystarczy, że ustawi go jako nieodpowiedzialny, nienowoczesny, populistyczny, radykalny albo moralnie podejrzany. Wtedy człowiek może formalnie mówić, ale zostaje wypchnięty poza granice „rozsądnej” debaty.

Nowomowa korporacyjna

Współczesna nowomowa nie ogranicza się do państwa. Bardzo silnie rozwija się w korporacjach i dużych organizacjach. Jej zadaniem jest często łagodzenie konfliktów między interesem firmy a doświadczeniem pracowników, klientów albo opinii publicznej.

Pracownik nie zostaje zwolniony, tylko „objęty procesem outplacementu”. Zespół nie jest przeciążony, tylko „funkcjonuje w środowisku wysokiej dynamiki”. Chaos nie jest chaosem, tylko „transformacją organizacyjną”. Brak decyzji nie jest brakiem decyzji, tylko „trwającą analizą opcji strategicznych”.

Korporacyjna nowomowa bywa śmieszna, ale nie jest niewinna. Może utrudniać mówienie o realnych problemach: wypaleniu, niskich płacach, presji, mobbingu, złym zarządzaniu, bezsensownych procedurach i decyzjach podejmowanych ponad głowami ludzi.

Jeśli pracownik nie ma już języka, aby powiedzieć „to nie działa”, bo musi mówić o „obszarach do dalszej optymalizacji”, organizacja zaczyna produkować fałszywy obraz samej siebie.

Nowomowa ekspercka i technokratyczna

Osobną odmianą jest język technokratyczny. Nie każdy trudny język ekspercki jest nowomową. Medycyna, prawo, ekonomia, energetyka czy informatyka potrzebują precyzyjnych pojęć. Problem pojawia się wtedy, gdy język ekspercki służy nie wyjaśnianiu, lecz zamykaniu debaty.

Jeżeli obywatel słyszy, że „architektura regulacyjna wymaga harmonizacji instrumentów wdrożeniowych”, może odnieść wrażenie, że sprawa jest zbyt skomplikowana, aby zadawać proste pytania. Tymczasem za takim zdaniem może kryć się bardzo konkretna decyzja: nowe obowiązki, nowe koszty, nowe uprawnienia administracji albo ograniczenie wyboru.

Technokratyczna nowomowa działa przez onieśmielenie. Odbiorca ma poczuć, że nie ma kompetencji, by pytać. Skoro wszystko brzmi fachowo, może lepiej zaufać ekspertom.

Ekspertyza jest potrzebna. Ale ekspercki język powinien ostatecznie prowadzić do większej jasności, nie do mniejszej. Jeśli po wysłuchaniu komunikatu człowiek wie mniej niż przedtem, warto zapytać, czy trudność wynika z tematu, czy z celowego zaciemnienia.

Nowomowa i media

Media mogą demaskować nowomowę, ale mogą też ją powielać. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy bezkrytycznie przejmują język instytucji, partii, korporacji albo organizacji międzynarodowych.

Jeśli komunikat prasowy mówi o „incydencie”, media mogą powtórzyć słowo „incydent”, choć chodzi o poważną awarię albo przemoc. Jeśli rząd mówi o „korekcie”, media mogą pisać o korekcie, choć chodzi o podwyżkę. Jeśli firma mówi o „optymalizacji”, media mogą powtarzać optymalizację, choć chodzi o zwolnienia.

Tak język władzy przechodzi do języka publicznego. Odbiorca nie dostaje rzeczywistości opisanej od nowa. Dostaje rzeczywistość opisaną słowami strony zainteresowanej.

Dobre dziennikarstwo powinno robić coś odwrotnego: tłumaczyć nowomowę na zwykły język. Pytać, co dane słowo oznacza w praktyce. Kto płaci? Kto traci? Kto decyduje? Co się zmieni dla obywatela, pracownika, podatnika, pacjenta, klienta albo wyborcy?

Dlaczego nowomowa jest wygodna dla władzy?

Władza potrzebuje języka, który pozwala jej działać bez nadmiernego oporu. Im bardziej kontrowersyjna decyzja, tym większa pokusa, aby opisać ją łagodniej, bardziej technicznie albo moralnie szlachetniej.

Nowomowa daje władzy kilka korzyści:

  • zmniejsza emocjonalny ciężar decyzji,
  • rozmywa odpowiedzialność,
  • utrudnia krytykę,
  • przesuwa spór z faktów na etykiety,
  • pozwala ukryć przymus pod pozytywnym słowem,
  • sprawia, że obywatele czują się mniej kompetentni do oceny sytuacji.

Dlatego nowomowa jest tak trwała. Nie jest wyłącznie błędem stylistycznym. Jest narzędziem zarządzania emocjami i granicami debaty.

Jak rozpoznać nowomowę?

Nowomowę można rozpoznać po tym, że po wysłuchaniu komunikatu trudniej powiedzieć, co właściwie się stało. Słów jest dużo, ale konkretu mało. Pojawiają się hasła pozytywne, ale brakuje odpowiedzi na podstawowe pytania.

Warto zwracać uwagę na kilka sygnałów:

  • dużo abstrakcyjnych rzeczowników i mało prostych czasowników,
  • brak wskazania sprawcy decyzji,
  • zastępowanie problemu nazwą procedury,
  • łagodzenie negatywnych skutków przez eufemizmy,
  • przedstawianie jednej opcji jako jedynej odpowiedzialnej,
  • używanie moralnych etykiet zamiast argumentów,
  • powtarzanie tych samych formuł bez wyjaśnienia,
  • język, który bardziej uspokaja niż informuje.

Najprostszy test brzmi: czy da się to powiedzieć prościej bez utraty sensu? Jeśli tak, a nadawca uporczywie wybiera mglisty język, prawdopodobnie nie chodzi tylko o styl.

Jak bronić się przed nowomową?

Najlepszą obroną przed nowomową jest tłumaczenie jej na zwykły język. Nie agresywne odrzucanie każdego trudniejszego słowa, ale cierpliwe pytanie o konkret.

Gdy ktoś mówi o „optymalizacji zatrudnienia”, warto zapytać: czy będą zwolnienia? Ile osób straci pracę? Kto podjął decyzję?

Gdy ktoś mówi o „mechanizmie solidarności”, warto zapytać: czy udział jest dobrowolny? Czy istnieje sankcja? Kto płaci? Kto decyduje o obowiązku?

Gdy ktoś mówi o „tymczasowych ograniczeniach”, warto zapytać: na jak długo? Kto kontroluje termin? Jakie są warunki zakończenia ograniczeń?

Gdy ktoś mówi o „walce z dezinformacją”, warto zapytać: kto definiuje dezinformację? Czy istnieje kontrola decyzji? Czy można odwołać się od usunięcia treści?

Nowomowa traci siłę, gdy zostaje sprowadzona do konkretu. Jej naturalnym środowiskiem jest mgła. Dlatego proste pytania są dla niej groźne.

Nie każde nowe słowo jest nowomową

Trzeba też uważać na drugą stronę. Nie każde nowe pojęcie, nie każdy język specjalistyczny i nie każda zmiana językowa jest nowomową. Język żyje, rozwija się i musi nazywać nowe zjawiska.

Nowe słowo może być potrzebne, jeśli opisuje realny problem dokładniej niż stare. Język nauki, technologii, prawa czy medycyny bywa trudny, bo opisuje skomplikowane rzeczy. Nie ma sensu udawać, że wszystko da się zawsze wyjaśnić jednym prostym zdaniem.

Różnica polega na intencji i skutku. Dobry język, nawet specjalistyczny, po wyjaśnieniu daje większe zrozumienie. Nowomowa po wyjaśnieniu nadal zostawia mgłę albo okazuje się elegancką nazwą dla czegoś, czego nadawca nie chciał powiedzieć wprost.

Dlatego krytyka nowomowy nie jest krytyką precyzji. Przeciwnie — jest obroną precyzji przed językiem, który udaje fachowość, a w rzeczywistości zaciemnia sprawę.

Język jako pole walki o rzeczywistość

Nowomowa pokazuje, że polityka nie zaczyna się dopiero przy ustawach, wyborach i decyzjach rządu. Zaczyna się wcześniej — przy słowach, którymi społeczeństwo opisuje świat.

Jeżeli podwyżka przestaje być podwyżką, przymus przestaje być przymusem, cenzura przestaje być cenzurą, a porażka przestaje być porażką, to obywatele tracą możliwość jasnej oceny sytuacji. Nie dlatego, że nie mają inteligencji, ale dlatego, że dostają do ręki język przygotowany przez kogoś innego.

Właśnie dlatego nowomowa jest tak ważnym narzędziem propagandy. Nie musi przekonywać człowieka jednym wielkim kłamstwem. Wystarczy, że przez dłuższy czas podsuwa mu słowa, w których pewne pytania brzmią niestosownie, a pewne odpowiedzi wydają się oczywiste.

Odzyskać prawo do prostych słów

Największym przeciwnikiem nowomowy nie jest krzyk, lecz jasność. Proste słowa potrafią przywrócić rzeczywistość tam, gdzie została przykryta formułami.

Jeśli ktoś mówi o „działaniach optymalizacyjnych”, można zapytać, czy chodzi o cięcia. Jeśli mówi o „korekcie cen”, można powiedzieć: podwyżka. Jeśli mówi o „czasowym ograniczeniu swobód”, można zapytać, kto i kiedy odda obywatelom pełnię tych swobód. Jeśli mówi o „zarządzaniu narracją”, można zapytać, czy chodzi o informowanie, czy o propagandę.

Nie chodzi o to, aby każdy złożony problem sprowadzać do prymitywnego hasła. Chodzi o to, aby nie pozwolić, by złożoność stała się wymówką dla zaciemniania rzeczywistości.

Nowomowa ogranicza myślenie, bo odbiera ludziom ostre narzędzia opisu. Zamienia konflikt w proces, przymus w mechanizm, odpowiedzialność w procedurę, a prawdę w narrację. Człowiek, który chce myśleć samodzielnie, musi więc zaczynać od języka.

Bo tam, gdzie nie wolno albo nie wypada nazwać rzeczy po imieniu, bardzo szybko przestaje się je także widzieć.

Źródła i materiały pomocnicze

1 komentarz

Tomasz 2026-07-12 - 18:25

Bardzo ciekawy, ważny i potrzebny artykuł. Brakuje mi tu trochę przykładów z codziennego bombardowania społeczeństwa nowomową przez media „głównego nurtu”. No ale takie przykłady możemy sami znaleźć i sobie dopowiedzieć. Przypuszczam, że ostatnie pokolenia wychowane i edukowane przez instruktorów marszu przez instytucje mogą nie rozumieć o czym tu jest mowa…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Sprawdź również:

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.