Spis treści
W swoim najnowszym wystąpieniu z września 2025 roku brytyjski lekarz i publicysta dr Vernon Coleman po raz kolejny uderzył w temat, który od kilku lat dzieli opinię publiczną – szczepienia. W materiale opublikowanym na Bitchute Coleman zarzucił władzom, mediom i koncernom farmaceutycznym tłumienie debaty o bezpieczeństwie preparatów, w tym szczepionek przeciw COVID-19. W jego ocenie walka o „prawdę” w medycynie została zastąpiona walką o kontrolę narracji.
„Nie można mówić o 100% bezpieczeństwie”
Wystąpienie Colemana było reakcją na wypowiedź brytyjskiego ministra stanu ds. opieki, Stevena Kinnocka, który w rozmowie z BBC miał stwierdzić, że rząd chce zwiększyć poziom szczepień poprzez kampanie podkreślające „korzyści i całkowite bezpieczeństwo” preparatów. Coleman zareagował na te słowa z sarkazmem, pytając, „czy ktokolwiek rozsądny może w ogóle użyć takiego sformułowania w kontekście medycyny?”.
Według niego, żaden lek ani szczepionka nie mogą być uznane za w pełni bezpieczne, bo ryzyko skutków ubocznych istnieje zawsze. Wskazał przy tym na przypadki historyczne – od szczepień przeciw gruźlicy w latach 30., po kampanie przeciw polio i krztuścowi – które miały zakończyć się tragicznie dla części pacjentów.
„Silencing” – słowo, które wraca jak echo
Coleman poświęcił dużą część wystąpienia zjawisku, które sam określa mianem „nowoczesnej cenzury”. Twierdzi, że od lat jest wykluczany z mediów i konferencji medycznych za krytykę przemysłu farmaceutycznego. Przypomniał historię zaproszenia na konferencję o bezpieczeństwie leków organizowaną przez firmę szkoleniową Pass Test, z której został ostatecznie usunięty po interwencjach sponsorów branżowych.
Jak podkreślał, „milczenie stało się nowym narzędziem władzy” – a wykluczanie głosów krytycznych nie ma na celu ochrony pacjentów, lecz ochronę interesów. „Jeśli ktoś ma rację, powinien umieć ją obronić w otwartej dyskusji. A jeśli debata jest zabroniona, to znaczy, że prawda jest niewygodna” – mówił.
Od „Medicine Men” po COVID-19
Coleman przypomniał, że jego sceptycyzm wobec szczepień nie jest zjawiskiem nowym. Już w latach 70. pisał o skutkach ubocznych szczepionek w książce The Medicine Men. Jego zdaniem od tamtego czasu sytuacja nie poprawiła się – przeciwnie, „system oparty na interesach przemysłu farmaceutycznego zyskał jeszcze większy wpływ na lekarzy, media i polityków”.
W wystąpieniu odniósł się również do pandemii COVID-19, którą nazwał „punktem zwrotnym w historii medycyny i propagandy”. Według Colemana, rządy wielu krajów utraciły wiarygodność po tym, jak „zapewniały o pełnym bezpieczeństwie szczepionek, mimo że raporty o powikłaniach i odszkodowaniach pojawiały się od samego początku”.
Wątek osobisty i ton ostrzeżenia
W emocjonalnym fragmencie nagrania Coleman nawiązał do prób zastraszania, jakie – jak twierdzi – spotykają lekarzy i publicystów krytycznych wobec szczepień. Powiedział, że sam był „ofiarą prób uciszenia” i że jego wcześniejsze publikacje zostały usunięte z platform takich jak YouTube czy Facebook.
„Nie chodzi już o naukę. Chodzi o władzę nad informacją” – stwierdził. Dodał, że „wszyscy, którzy odważą się podważyć dogmaty, stają się celem – tak jak dawniej heretycy”.
Lekarz kontra establishment
Dr Coleman, nazywany przez sympatyków „starym lekarzem w fotelu”, od lat prowadzi działalność niezależną, publikując książki, artykuły i nagrania poza głównym obiegiem mediów. Choć jego poglądy są przez część środowisk medycznych uznawane za kontrowersyjne, zyskał szeroką publiczność wśród tych, którzy czują się zawiedzeni oficjalną narracją pandemiczną.
W wystąpieniu wyraził przekonanie, że medycyna została „upolityczniona”, a lekarze często boją się mówić otwarcie, by nie ryzykować kariery. „Fakty są dziś tak samo niepożądane, jak sprzedawca hot dogów na spotkaniu wegetarian” – ironizował.
Między strachem a pytaniem
Coleman powrócił też do jednego z kluczowych tematów swojej twórczości – zaufania do lekarzy. „Największym błędem pacjentów jest ślepe zaufanie” – mówił, wskazując, że większość lekarzy czerpie informacje o szczepieniach z materiałów przygotowanych przez koncerny farmaceutyczne, a nie z niezależnych źródeł.
W tym kontekście zarzucił mediom brak odwagi i powielanie gotowych komunikatów prasowych zamiast prowadzenia własnych badań. „Dziennikarze stali się echem systemu” – podsumował.
„Prawda jako towar zakazany”
Pod koniec wystąpienia Coleman wezwał swoich słuchaczy, by „nie milczeli w obliczu propagandy” i dzielili się informacjami niezależnymi od korporacyjnych źródeł. „To nasze życie, nasz świat i nasza przyszłość” – zakończył.
Choć jego słowa są nacechowane emocjonalnie, trudno odmówić im jednej rzeczy – dotykają tematu, który wciąż budzi napięcia: czy w dobie globalnych kampanii zdrowotnych i cyfrowych platform wolność słowa jest jeszcze wartością nienaruszalną?
Refleksja
Wystąpienie Colemana wpisuje się w szerszą debatę o granicach dyskusji naukowej. Niezależnie od oceny jego poglądów, jego apel o otwartą debatę – bez cenzury, bez etykiet i bez strachu – jest wezwaniem, które wykracza poza spór o szczepienia. To pytanie o samą istotę współczesnej demokracji: czy wolno wątpić, gdy wątpliwość uznaje się za przestępstwo?
Materiał źródłowy poniżej: