Spis treści
W mediach strajk rolników bywa opisywany jak kolejna „awantura o dopłaty”. Tyle że to, co narasta w Polsce na styczeń, coraz częściej przestaje być protestem jednej grupy zawodowej.
To reakcja obronna społeczeństwa, które rozumie prostą zależność: bez własnego rolnictwa nie ma ani bezpieczeństwa żywnościowego, ani realnej kontroli nad jakością jedzenia.
W tle jest umowa handlowa UE–Mercosur (blok państw Ameryki Południowej: m.in. Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj), której podpisanie według doniesień medialnych ma nastąpić w styczniu 2026.
Rolnicy protestują właśnie przeciw temu kierunkowi – i nie tylko w Polsce.
O co chodzi w Mercosur
Mięso, pasze, cukier, etanol – i skala, której nie udźwignie lokalny rynek
Z punktu widzenia logiki umowy: UE ma zyskać lepszy dostęp do rynków dla przemysłu, usług i części produktów, a Mercosur – preferencje w eksporcie rolnym (np. wołowina, drób, cukier, etanol).
To mechanizm, który zawsze uderza w najsłabsze ogniwo: gospodarstwa rodzinne, bo one nie wygrywają wojny cenowej z produkcją wielkoobszarową, tańszą energią i inną strukturą kosztów.
I tu pojawia się sedno: nie chodzi tylko o „konkurencję”, ale o standardy produkcji i ryzyko rozjazdu jakościowego.
„Ale przecież UE ma swoje normy” – prawda formalna i problem praktyczny
Komisja Europejska podkreśla, że import do UE musi spełniać europejskie standardy bezpieczeństwa żywności oraz wymogi sanitarne i fitosanitarne.
To ważna deklaracja – tylko że spór dotyczy nie tyle hasła, co egzekwowania w praktyce, szczególnie przy dużym wolumenie.
Organizacje konsumenckie i część ekspertów ostrzegają m.in. przed:
- różnicami w dopuszczalnych substancjach i praktykach hodowlanych (np. środki ochrony roślin i antybiotyki w produkcji zwierzęcej) oraz przed brakiem „mirror clauses”, czyli twardych zapisów wymuszających równoważność standardów produkcji po stronie partnera handlowego, a nie tylko zgodność produktu na granicy,
- ryzykiem „boomerang pesticides” (pestycydy zakazane w UE, ale używane gdzie indziej i „wracające” w towarach),
- presją na obniżanie standardów w długim okresie („skoro i tak napływa tańsze, to po co się męczyć”).
Można się z tym spierać – ale zdroworozsądkowo: im bardziej rozciągasz łańcuch dostaw i im większa jest presja na cenę, tym trudniej utrzymać jakość jako priorytet, a nie jako slogan na papierze.
Zdrowie: to nie jest temat „eko-fanatyków”
Jeśli dopuszczasz większy napływ ultra-taniej żywności, rynek zaczyna premiować niską cenę, a nie wartość odżywczą.
A konsekwencje zdrowotne?
- więcej żywności wysoko przetworzonej i towarów robionych „pod logistykę”, a nie pod człowieka,
- większe znaczenie pozostałości po środkach ochrony roślin i różnic w praktykach produkcji,
- spadek dostępności produktów lokalnych, sezonowych, krótkiego łańcucha, bo one przegrywają marżą i marketingiem z masówką.
Systemowo przesuwasz wajchę w stronę jedzenia taniego i masowego, a potem zdziwienie, że społeczeństwo ma problemy metaboliczne i przewlekłe zdrowotnie…
Upadek rolnictwa w Polsce to decyzja polityczna
Gdy znika rolnictwo, tracisz:
- suwerenność żywnościową,
- krajobraz i lokalne gospodarki,
- ciągłość jakości,
- bezpieczeństwo strategiczne.
Dlatego rolnicy mówią dziś: to nie jest ich prywatna wojna. To walka o to, żeby na półce w ogóle było miejsce dla polskiej żywności, a nie tylko dla towaru „najtańszego w dostawie”.
Styczeń w Polsce: protesty krajowe i presja na rząd
W Polsce na 9 stycznia 2026 zapowiadany jest duży protest rolników w Warszawie, a to dopiero początek! Równolegle w doniesieniach przewija się możliwa data podpisania umowy w połowie stycznia.
To jest moment, w którym konsument nie może być bierny
Jeśli myślisz, że ten protest Cię nie dotyczy – to dotyczy najbardziej. Bo rolnik walczy dziś o to, żebyś jutro nie miał wyboru wyłącznie między „tanim” a „tańszym”, tylko między normalnym jedzeniem a marketingową imitacją.
Wesprzyj styczniowy protest rolników!
Nie lajkiem. Obecnością!
Nagłośnieniem!
Zakupami od lokalnych producentów!
Rozmową z ludźmi, którzy jeszcze wierzą, że „jakoś to będzie”. Nie będzie – jeśli odpuścimy…
Jeśli upadnie polskie rolnictwo, to już nie wróci w jeden sezon.
A zdrowia – nie odkupisz w promocji…
1 komentarz
Zgadzam się w 100 procentach❗ stańmy wszyscy murem za rolnikami! Chodzi o polską rację stanu❗🇵🇱