Spis treści
Rząd Niemiec oficjalnie ogłosił, że nie poprze projektu unijnego rozporządzenia znanego jako Chat Control, które przewiduje obowiązek skanowania prywatnych wiadomości użytkowników w celu wykrywania materiałów o charakterze pedofilskim.
Decyzja Berlina to poważny cios dla Komisji Europejskiej, która od dwóch lat próbuje przeforsować ten kontrowersyjny projekt.
Oficjalne stanowisko: ochrona prywatności to granica nie do przekroczenia
Niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Sprawiedliwości wydały wspólne oświadczenie, w którym potwierdzono, że kraj nie poprze regulacji naruszających prawo do tajemnicy korespondencji. Berlin uznał, że obowiązkowe skanowanie prywatnych rozmów – nawet w celu walki z przestępczością – stanowi „nieproporcjonalną ingerencję w prawa obywateli”.
Politycy z rządzącej koalicji SPD–Zieloni–FDP podkreślili, że ochrona dzieci w sieci jest ważna, ale nie może odbywać się kosztem podstawowych wolności. Zdaniem rządu, walka z przestępstwami powinna opierać się na celowych działaniach służb, a nie na masowej prewencji obejmującej miliony niewinnych użytkowników.
Projekt Chat Control coraz bardziej pod presją
Chat Control 2.0, oficjalnie nazywane Child Sexual Abuse Regulation (CSAR), zakładało, że dostawcy usług komunikacyjnych będą zobowiązani do automatycznego skanowania wiadomości, zdjęć i plików użytkowników. System miał obejmować również komunikację szyfrowaną end-to-end, a treści byłyby analizowane jeszcze przed wysłaniem – bez wiedzy odbiorcy ani nadawcy.
Pomysł od początku budził ogromne kontrowersje. Organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi alarmowały, że wprowadzenie obowiązkowego skanowania doprowadzi do de facto powszechnej inwigilacji komunikacji w Europie.
Wielu ekspertów zwraca uwagę, że to rozwiązanie osłabiłoby bezpieczeństwo szyfrowania, otwierając furtkę do nadużyć – zarówno ze strony służb, jak i cyberprzestępców.
Decyzja Niemiec może przesądzić los projektu
Stanowisko Berlina ma duże znaczenie, ponieważ Niemcy są jednym z największych i najbardziej wpływowych państw członkowskich Unii Europejskiej. Bez ich poparcia Komisja Europejska może mieć problem z uzyskaniem tzw. większości kwalifikowanej w Radzie UE, niezbędnej do przyjęcia rozporządzenia.
Część państw, m.in. Holandia i Austria, również wyraża wątpliwości wobec Chat Control. Wspólny sprzeciw kilku krajów może zablokować projekt na etapie legislacyjnym, co oznacza, że regulacja w obecnej formie może nigdy nie wejść w życie.
Koniec kontroli czy początek nowej batalii
Choć decyzja Niemiec znacząco osłabia projekt, Komisja Europejska nie rezygnuje z prób znalezienia kompromisu. Bruksela zapowiada kolejną serię konsultacji i rozmów z państwami członkowskimi. Według zapowiedzi urzędników, ostateczny kształt regulacji ma zostać ustalony do końca roku.
Tymczasem obywatele i organizacje społeczne domagają się całkowitego wycofania projektu, argumentując, że nawet zmodyfikowana wersja wciąż stanowi zagrożenie dla prywatności.