Spis treści
W ostatnich miesiącach w polskich mediach coraz częściej pojawiają się materiały o tzw. „plecaku ucieczkowym”: listy zakupów „na wojnę”, dramatyczne nagłówki i emocjonalne relacje. To działanie celowe — podnosi poziom lęku, normalizuje defetyzm i rozprasza uwagę od rzetelnych źródeł informacji. Jak odróżnić przygotowanie od paniki? Czym różni się strach od realnego zagrożenia?
„Plecak ucieczkowy” kontra „zestaw awaryjny” – różnica tonu i celów
Państwowe poradniki używają zwykle spokojniejszego języka: mówią o „zestawie awaryjnym” lub „ewakuacyjnym”, wymieniając praktyczne minimum na 48–72 godziny (radio, latarka, dokumenty, apteczka, żywność, woda, odzież itp.). Ich celem jest redukcja chaosu w razie klęski żywiołowej lub przerwy w dostawach, a nie wywoływanie strachu.
Tymczasem komercyjne i sensacyjne materiały o „plecaku ucieczkowym” często stosują dramatyczne ramy — wojna, ucieczka, zagłada. Taki przekaz działa klikalnie, ale nasila reakcję lękową i obniża racjonalność decyzji.
Jak strach staje się narzędziem: kilka słów o psychologii przekazu
Badania nad tzw. fear appeals (apelami strachu) pokazują, że taki przekaz może prowadzić do dwóch torów reakcji:
– kontroli zagrożenia (realne działania zwiększające bezpieczeństwo),
– kontroli strachu (ucieczka w zaprzeczanie, agresję, bezsilność).
Klasyczny model EPPM – Extended Parallel Process Model (K. Witte) wyjaśnia, że o kierunku reakcji decyduje równowaga między postrzeganym ryzykiem a poczuciem sprawczości i skutecznością zaleceń.
Gdy ryzyko jest „napompowane”, a praktyczne wskazówki – mgliste, odbiorca wpada w spiralę lęku zamiast w działanie.
Defetyzm wojenny w mediach: mechanizmy nakręcania
- Selekcja negatywu – z całego spektrum informacji wybierane są te, które budzą największy niepokój („ostatnia szansa”, „wszyscy kupują…”).
- Heurystyka dostępności – ciągłe powtarzanie tych samych obrazów sprawia, że wydają się bardziej prawdopodobne, niż są w rzeczywistości.
- Nadmiar porad bez hierarchii – niekończące się listy zakupów i „checklisty grozy” bez priorytetów demotywują i paraliżują decydowanie.
Wnioski: „przygotowanie” ≠ „defetyzm”
- Przygotowanie ma zwiększać sprawczość i spokój, a nie lęk.
- Straszenie obniża jakość decyzji i zaufanie społeczne.
- Rzetelne standardy komunikacji ryzyka oraz wiedza poparta doświadczeniem osób godnych zaufania — zwłaszcza w środowiskach „wolnościowych” — pomagają wyjść z pułapki sensacyjnych nagłówków i handlu strachem.
Pamiętajmy
Strach to subiektywna reakcja emocjonalna (w ciele i w głowie), która może pojawić się nawet bez realnego bodźca — wystarczy wyobrażenie, sugestia lub niepewność.
Zagrożenie to stan świata: sytuacja, którą można opisać faktami (kto/co, gdzie, kiedy), oszacować prawdopodobieństwo i skutek (ryzyko = prawdopodobieństwo × konsekwencje).
Możemy się bać bez rzeczywistego zagrożenia (np. plotki), i odwrotnie — istnieje zagrożenie bez odczuwanego strachu (brak świadomości ryzyka).
Zadaj sobie pytania:
Co wiem na pewno? (źródła, dane)
Jakie są liczby? (skala, czas)
Co mogę zrobić teraz? (konkretne działania)
Strach maleje, gdy rośnie sprawdzalna wiedza o zagrożeniu.