Spis treści
Kiedy problemem przestaje być czyn, a staje się człowiek
Wolność rzadko znika nagle. Zazwyczaj znika po cichu, krok po kroku, przez język, który przestaje opisywać rzeczywistość, a zaczyna ją projektować. W ostatnich latach w Polsce doświadczyliśmy tego procesu wyjątkowo wyraźnie.
Najpierw w czasie tzw. „pandemii”, gdy część obywateli została opisana jako „kolidująca”, „nieodpowiedzialna”, „zagrażająca”.
Później – gdy osoby zadające pytania wobec oficjalnej narracji zaczęto określać mianem „ruskich troli”, „agentów wpływu”, „propagandy”.
To nie są dwa różne zjawiska. To ten sam mechanizm, zastosowany w dwóch różnych kontekstach.
I. Od obywatela do „kolidującego elementu systemu”
„Pandemiczna” narracja wprowadziła język techniczny i odczłowieczający.
Człowiek przestał być osobą podejmującą decyzję – stał się:
- „czynnikiem ryzyka”,
- „obciążeniem systemu”,
- „problemem do rozwiązania”.
Słowo „koliduje” jest tu kluczowe. Nie mówi o dialogu ani o prawach. Mówi o konflikcie z systemem, który należy „usunąć”, „ograniczyć”, „zneutralizować”.
Efekt społeczny był prosty i przewidywalny:
- jeśli ktoś „koliduje”, można go wykluczyć z przestrzeni publicznej,
- jeśli „zagraża”, można mu odebrać dostęp do pracy, transportu, życia społecznego,
- jeśli jest „problemem”, nie trzeba go wysłuchać.
To była zmiana statusu obywatela, nie spór o zdrowie.
II. Eskalacja moralna: od „nieodpowiedzialnych” do „niegodnych”
Gdy język techniczny przestaje wystarczać, pojawia się język moralny:
- „egoista”,
- „aspołeczny”,
- „nieodpowiedzialny”.
Ten etap jest kluczowy, bo:
- przenosi odpowiedzialność z decyzji władzy na jednostkę,
- uzasadnia różne prawa dla różnych ludzi,
- buduje społeczne przyzwolenie na presję i wykluczenie.
Od tego momentu nierówne traktowanie przestaje razić, bo zostaje przedstawione jako „sprawiedliwe”.
III. „Ruski troll” – nowa etykieta, ten sam mechanizm
Po tzw. „pandemii” ten sam schemat wrócił w nowej odsłonie.
Zamiast „niezaszczepionych” pojawili się:
- „ruscy trole”,
- „agenci wpływu”,
- „propaganda”.
To etykiety, które nie odnoszą się do treści wypowiedzi, lecz do rzekomej tożsamości rozmówcy.
Ich funkcja jest zawsze ta sama:
- nie odpowiadać na pytania,
- nie prowadzić sporu,
- odebrać prawo do bycia wysłuchanym.
Kto zostaje nazwany „trollem”, ten przestaje być uczestnikiem debaty. Staje się zagrożeniem, które należy zignorować lub uciszyć.
IV. Wspólny rdzeń: jak działa dehumanizacja
„Pandemiczne” „kolidowanie” i polityczne „ruski troll” to dwa warianty tego samego algorytmu:
- Etykietowanie – nadanie tożsamości negatywnej.
- Delegitymizacja – odebranie prawa do głosu.
- Presja społeczna – wstyd, strach, ostracyzm.
- Normalizacja wykluczenia – „to konieczne”, „dla dobra wspólnego”.
To dokładnie ten proces, który w historii zawsze poprzedzał realne ograniczenia praw.
V. Konsekwencje prawne: gdzie język łamie prawo
Z perspektywy prawa konstytucyjnego i europejskiego skutki są jednoznaczne:
- Godność człowieka zostaje naruszona, gdy obywatel jest redukowany do „problemu”.
- Zasada równości przestaje działać, gdy różne grupy mają różne prawa.
- Wolność słowa staje się fikcją, gdy pytanie skutkuje stygmatem.
- Zasada proporcjonalności jest obchodzona, gdy zamiast prawa stosuje się presję i strach.
Prawo nie chroni tylko przed przemocą fizyczną. Chroni także przed arbitralnością języka władzy.
VI. Groźne skutki tej długofalowej retoryki
Społeczeństwo uczy się, że:
- z jednymi nie trzeba rozmawiać,
- jednych można wykluczyć,
- jednych można uciszyć „w imię bezpieczeństwa”.
A to oznacza, że każdy może zostać kolejną etykietą:
- dziś „kolidujący”,
- jutro „troll”,
- pojutrze „zagrożenie”.
VII. Aspekt prawny: gdzie retoryka koliduje z prawami podstawowymi
Dlaczego język ma znaczenie prawne?
Prawo konstytucyjne i międzynarodowe nie chroni wyłącznie przed przemocą fizyczną. Chroni również przed:
- dyskryminacją pośrednią,
- delegitymizacją godności,
- wykluczeniem z debaty publicznej,
- represją opartą na etykietowaniu, a nie na czynie.
W tym sensie retoryka władzy i instytucji publicznych może sama w sobie naruszać standardy praw człowieka — nawet zanim pojawi się formalny przepis.
1. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej
Art. 30 – Godność człowieka
„Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela.”
Znaczenie w analizowanym kontekście:
- Język sprowadzający obywatela do:
- „kolidującego elementu systemu”,
- „zagrożenia”,
- „trolla”
,narusza konstytucyjną zasadę podmiotowości człowieka. Państwo nie ma prawa traktować jednostki instrumentalnie, nawet „w imię dobra wspólnego”.
Dehumanizacja językowa = uderzenie w fundament wszystkich praw.
Art. 32 – Zasada równości i zakaz dyskryminacji
„Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.”
Retoryka różnicująca obywateli na:
- „odpowiedzialnych” i „nieodpowiedzialnych”,
- „bezpiecznych” i „zagrażających”,
przygotowuje grunt pod nierówne traktowanie. Nawet jeśli formalnie prawo brzmi neutralnie, język stygmatyzujący może prowadzić do dyskryminacji faktycznej.
Równość dotyczy także sposobu uzasadniania władzy.
Art. 54 – Wolność wyrażania poglądów i pozyskiwania informacji
„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”
Etykietowanie krytyków narracji jako:
- „ruskich troli”,
- „agentów wpływu”,
działa mrożąco na debatę publiczną. Obywatele rezygnują z zadawania pytań z obawy przed stygmatyzacją.
Wolność słowa nie istnieje tam, gdzie pytanie jest karane etykietą.
Art. 31 ust. 3 – Zasada proporcjonalności
Znaczenie:
- Retoryka wykluczająca służy ominięciu testu proporcjonalności.
- Zamiast wykazać konieczność, adekwatność i minimalną ingerencję, władza posługuje się presją moralną i strachem.
2. Europejska Konwencja Praw Człowieka
Art. 10 – Wolność wypowiedzi
Chroni również wypowiedzi niepopularne, kontrowersyjne, sprzeczne z linią rządową.
Art. 14 – Zakaz dyskryminacji
Dyskryminacja może być:
- bezpośrednia,
- pośrednia – wynikająca z narracji i praktyki.
3. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej
Art. 1 – Godność człowieka
Godność obejmuje prawo do bycia wysłuchanym i niebycia uprzedmiotowionym.
Art. 11 – Wolność wypowiedzi
Szczególnie istotna wobec cenzury pod pretekstem „walki z dezinformacją”.
Art. 21 – Zakaz dyskryminacji
Przypisywanie wrogiej tożsamości ze względu na poglądy narusza ten przepis.
Podsumowanie
Z perspektywy konstytucyjnej i europejskiej:
- Dehumanizacja językowa → narusza godność.
- Stygmatyzacja krytyków → narusza wolność słowa.
- Etykietowanie grup → prowadzi do dyskryminacji.
- Presja moralna zamiast prawa → omija zasadę proporcjonalności.
Prawo powinno chronić człowieka przed arbitralnością władzy — także wtedy, gdy arbitralność ma formę słów.
Wolność zaczyna się od obrony języka
Nie trzeba zgadzać się z każdym pytaniem. Nie trzeba aprobować każdej decyzji.
Ale odebranie człowiekowi prawa do zadawania pytań jest zawsze początkiem odebrania mu praw obywatelskich.
Historia uczy jednego:
zanim odbiera się ludziom prawa, odbiera się im język.
Jeśli dziś akceptujemy dehumanizację słowami, jutro zaakceptujemy ją czynami.
Wolność nie znika w jednym akcie. Znika wtedy, gdy przestajemy reagować na słowa.