Rząd obiecuje ulgi, a płacą obywatele

A+A-
Zresetuj

Coraz więcej ekonomistów ostrzega, że koszty decyzji rządu Donalda Tuska wkrótce odczują wszyscy Polacy – niezależnie od dochodów. Choć premier i ministrowie zapewniają o stabilnej gospodarce, niskiej inflacji i „trosce o klasę średnią”, eksperci nie mają złudzeń: rachunek za polityczne obietnice zostanie wystawiony obywatelom.

Propaganda sukcesu kontra twarde dane

W ostatnich tygodniach rząd intensywnie promuje narrację o „uzdrowieniu finansów publicznych” i „wzroście inwestycji krajowych”. Tymczasem ekonomiści zwracają uwagę, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Deficyt budżetowy rośnie, a państwo coraz częściej finansuje wydatki bieżące kosztem inwestycji i rozwoju.

Wzrost dochodów z VAT i akcyzy wynika nie z większej efektywności gospodarki, ale z rosnących cen towarów i usług, które obciążają konsumentów. Innymi słowy – rząd chwali się wpływami, które pochodzą z naszych portfeli.

Nowe podatki w przebraniu „opłat” i „składek”

Od kilku miesięcy pojawia się coraz więcej pozornie niewielkich opłat, które w praktyce są ukrytymi podatkami. Eksperci wskazują m.in. na:

  • opłatę mocową, doliczaną do rachunków za energię,
  • podatek od plastiku, przerzucany na konsumentów w cenach produktów,
  • składkę na media publiczne, którą firmy i gospodarstwa domowe odczują już w 2026 roku.

Do tego dochodzą zapowiedzi podwyżek akcyzy na alkohol i papierosy oraz zmiany w systemie ubezpieczeń, które mają zwiększyć wpływy do budżetu. Wszystko to tworzy efekt domina: każdy produkt, każda usługa, każdy rachunek staje się droższy.

Eksperci: „To konsumenci zapłacą rachunek”

Według ekonomistów cytowanych przez media finansowe, obecna polityka fiskalna rządu może doprowadzić do ponownego wzrostu inflacji w drugiej połowie 2025 roku. Wzrost cen energii, paliw i żywności – nawet jeśli chwilowo spowolni – zostanie napędzony przez nakładane z góry koszty regulacyjne.

Jak zauważają analitycy, rząd próbuje jednocześnie utrzymać popularność wśród wyborców i sfinansować rozbudowane programy społeczne. To jednak wymaga coraz większych środków, które w praktyce są ściągane od obywateli pośrednio – poprzez ceny i rachunki, nie przez oficjalne podniesienie podatków.

To klasyczna metoda, jak mówią ekonomiści: „Nie podnosimy podatków – podnosimy wszystko inne.”

Rząd uspokaja, ale dane nie kłamią

Premier Donald Tusk zapewnia, że Polska jest w „lepszej kondycji niż kiedykolwiek”, a finanse publiczne są „bezpieczne i przewidywalne”. Jednak według najnowszych analiz Głównego Urzędu Statystycznego, zadłużenie sektora finansów publicznych w drugim kwartale 2025 roku przekroczyło 1,78 biliona złotych – o 12% więcej niż rok wcześniej.

Równocześnie spada poziom inwestycji prywatnych, a małe firmy zmagają się z rekordowymi kosztami prowadzenia działalności. W wielu branżach obserwuje się fale zamknięć mikroprzedsiębiorstw, które nie są w stanie sprostać nowym obciążeniom.

Polityka krótkiego oddechu

Zdaniem ekspertów rząd stosuje strategię „polityki krótkiego oddechu”: zamiast długofalowych reform – łatane są bieżące dziury. Programy dopłat, dotacji i rekompensat mają przynieść efekt medialny, ale w dłuższej perspektywie zwiększają presję na budżet.

To scenariusz dobrze znany z poprzednich lat: najpierw rozszerzanie wydatków socjalnych, potem rosnące koszty utrzymania, a na końcu – wzrost zadłużenia państwa.

Społeczeństwo zaczyna liczyć skutki

Coraz więcej obywateli dostrzega, że choć nominalne wynagrodzenia rosną, realna siła nabywcza maleje. Ceny żywności, transportu i energii nadal utrzymują się na wysokim poziomie, a kredyty i czynsze pochłaniają znaczną część domowych budżetów.

Polacy zaczynają rozumieć, że polityka „pomocy i ulg” ma swoją cenę — i to oni są ostatecznymi płatnikami tej rachunkowej iluzji.

Gospodarka na kredyt społecznego zaufania

Rząd Donalda Tuska buduje obraz stabilności gospodarczej, ale fundamenty tej narracji opierają się na zadłużeniu i rosnących kosztach życia. W efekcie państwo balansuje na granicy pozornej równowagi, w której rosną wpływy, ale jeszcze szybciej rosną wydatki.

Eksperci nie mają wątpliwości – rachunek za polityczne obietnice dopiero nadejdzie. I zapłaci go nie rząd, lecz zwykli obywatele, w każdej złotówce, którą wydają na podstawowe potrzeby.

Dodaj komentarz

Sprawdź również:

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.