Spis treści
Polski system ochrony zdrowia znalazł się w krytycznym momencie. Kolejki do lekarzy specjalistów i zabiegów operacyjnych osiągają rekordowe długości, a pacjenci coraz częściej mówią o bezradności, bólu i braku perspektyw na szybką pomoc. Pomimo licznych zapowiedzi reform, sytuacja w szpitalach i przychodniach zamiast się poprawiać — stale się pogarsza.
Operacje odwoływane, terminy przesuwane – szpitale ograniczają zabiegi
Z danych za ostatnie miesiące wynika, że liczba wykonywanych zabiegów ortopedycznych, zwłaszcza endoprotezoplastyki stawu biodrowego i kolanowego, dramatycznie spada. W tym roku przeprowadzono zaledwie około 55 tysięcy operacji, co oznacza spadek o blisko 14% w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Najbardziej odczuwalny jest kryzys w zakresie operacji bioder — tutaj liczba zabiegów zmniejszyła się o niemal 17%. Jeśli trend się utrzyma, w całym 2025 roku nie zostanie wykonanych nawet 100 tysięcy operacji, podczas gdy w poprzednich latach przekraczano poziom 117 tysięcy.
Szpitale tłumaczą ograniczenia nie brakiem pacjentów, lecz brakiem pieniędzy. Wiele z nich obawia się, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie wypłaci środków za nadwykonania, dlatego decydują się na zmniejszenie liczby wykonywanych świadczeń, by nie pogłębiać zadłużenia.
NFZ tnie finansowanie, a pacjenci zostają bez pomocy
Zjawisko „zamykania limitów” jest coraz bardziej powszechne. Gdy tylko szpital przekroczy kontrakt z NFZ, ryzykuje, że nie otrzyma zapłaty za kolejne zabiegi. W efekcie lekarze i dyrektorzy placówek odmawiają przyjęcia nowych pacjentów, przesuwając ich na kolejne miesiące, a często nawet lata.
Niektóre operacje, pierwotnie zaplanowane na jesień 2024 roku, zostały przesunięte na pierwszy kwartał 2026 roku. Dla wielu osób, szczególnie starszych, to oznacza życie w bólu i pogarszającym się stanie zdrowia.
Ponad półtora roku czekania na zabieg
Z danych serwisu Świat Przychodni wynika, że średni czas oczekiwania na zabieg ortopedyczny w Polsce wynosi 527 dni – czyli ponad półtora roku. W praktyce oznacza to, że pacjent, który dziś otrzyma skierowanie na operację, najprawdopodobniej trafi na stół operacyjny dopiero w 2026 roku.
Niektóre specjalizacje, takie jak neurochirurgia, kardiologia czy okulistyka, mają jeszcze dłuższe terminy. W wielu regionach Polski kolejki są już tak długie, że nawet lekarze nie potrafią określić realnej daty przyjęcia.
Cierpienie pacjentów i koszt prywatnych wizyt
W obliczu rosnących kolejek coraz więcej osób decyduje się na leczenie prywatne. Ceny wizyt i zabiegów są jednak zaporowe – operacja wymiany stawu biodrowego w prywatnej klinice kosztuje nawet 30–40 tysięcy złotych.
Dla przeciętnego pacjenta to kwota nieosiągalna, dlatego wielu zaciąga kredyty, korzysta z pożyczek lub rezygnuje z leczenia całkowicie. Skutkiem jest pogarszający się stan zdrowia społeczeństwa i coraz większe obciążenie dla rodzin, które muszą opiekować się bliskimi niezdolnymi do samodzielnego funkcjonowania.
Szpitale w defensywie – system finansowy pod presją
Dyrektorzy placówek medycznych alarmują, że bez zwiększenia środków finansowych nie będą w stanie utrzymać ciągłości leczenia. Wskazują na konieczność:
- podniesienia wycen świadczeń przez NFZ,
- zmiany sposobu finansowania nadwykonań,
- lepszego planowania budżetów medycznych w skali rocznej.
Wielu ekspertów uważa, że problem nie leży tylko w ilości pieniędzy, lecz w nieefektywnym systemie rozliczeń, który zniechęca szpitale do przyjmowania pacjentów ponad limit.
Perspektywy: coraz więcej chorych, coraz mniej lekarzy
Polska służba zdrowia zmaga się nie tylko z finansami, ale i z niedoborem personelu medycznego. Według szacunków OECD w Polsce przypada zaledwie 2,4 lekarza na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia unijna wynosi 3,8.
Starzejące się społeczeństwo i rosnąca liczba pacjentów przewlekle chorych powodują, że system staje się coraz bardziej przeciążony. Jeśli nie nastąpi szybka interwencja rządu, kryzys może się pogłębić, a kolejki do świadczeń osiągną poziom, który całkowicie sparaliżuje publiczną opiekę zdrowotną.
System, który wymaga natychmiastowej naprawy
Pacjenci w Polsce czekają, cierpią i tracą nadzieję, a kolejki wydłużają się w sposób, który jeszcze kilka lat temu wydawał się niemożliwy. Publiczna służba zdrowia wymaga nie tylko zwiększenia finansowania, ale także reformy strukturalnej, opartej na efektywnym planowaniu, lepszej kontroli kosztów i wprowadzeniu realnych mechanizmów motywacyjnych dla placówek.
Bez radykalnych zmian kolejne pokolenie Polaków może dorastać w przekonaniu, że na leczenie trzeba czekać latami – a choroba oznacza nie tylko ból, lecz także walkę z biurokracją i systemową niemocą.