Umowa z Mercosur przegłosowana. Wyrok na polskie rolnictwo

A+A-
Zresetuj

Umowa o wolnym handlu UE–Mercosur została przepchnięta przez unijne instytucje mimo wyraźnego sprzeciwu części państw członkowskich oraz masowych protestów rolników w całej Europie, co rodzi fundamentalne pytania o demokratyczną legitymację tego procesu i rzeczywiste priorytety brukselskich decydentów.

Szczególnie mocno uderza fakt, że obawy dotyczą przede wszystkim katastrofalnych konsekwencji dla europejskiego – i polskiego – rolnictwa, a mimo to to właśnie ten sektor został potraktowany jak koszt uboczny „wielkiej geopolityki” i poświęcony na ołtarzu interesów wielkich korporacji oraz ambicji politycznych.

9 stycznia 2026 roku może przejść do historii jako dzień, w którym Unia Europejska oficjalnie porzuciła swoje zobowiązania wobec własnych rolników, preferując tanią konkurencję z drugiego końca świata kosztem bezpieczeństwa żywnościowego i stabilności społecznej europejskich wsi.

Kontrowersyjne głosowanie i polityczna izolacja przeciwników

Decyzja zapadła większością kwalifikowaną ambasadorów państw UE, mimo jednoznacznego i zdecydowanego „nie” ze strony PolskiFrancjiIrlandii i Węgier – krajów, które doskonale rozumieją, co ta umowa oznacza dla ich rolników.

Przeciwnicy porozumienia nie zdołali zbudować mniejszości blokującej, która wymagałaby udziału co najmniej czterech państw reprezentujących minimum 35 procent ludności UE, przede wszystkim dlatego, że Włochy w ostatniej chwili dokonały politycznego zwrotu.

Jeszcze w grudniu 2025 roku Rzym wspólnie z Paryżem i Warszawą blokował umowę, by nagle – pod nieujawnioną publicznie presją lub w wyniku politycznych ustępstw – zmienić zdanie i poprzeć porozumienie.

W praktyce oznacza to, że głos państw, których rolnictwo należy do najbardziej wrażliwych i narażonych na niszczycielską konkurencję z importu, został cynicznie zneutralizowany przez polityczną kalkulację większych graczy i kuluarowe ustalenia, o których zwykli obywatele nigdy się nie dowiedzą.

Metoda przepchnięcia umowy budzi głębokie wątpliwości: zamiast budować szeroki konsensus i odpowiadać na uzasadnione obawy milionów rolników, wybrano drogę formalnej większości i faktycznego zignorowowania protestu społecznego.

Rolnictwo jako „kolateralna szkoda” wielkich interesów

Umowa otwiera szeroko drzwi dla produktów rolnych z ArgentynyBrazyliiParagwaju i Urugwaju, czyli krajów, gdzie koszty produkcji są dramatycznie niższe, a standardy środowiskowe, sanitarne i weterynaryjne nierzadko rażąco odbiegają od restrykcyjnych wymogów unijnych.

To bezpośrednie, celowe uderzenie w unijnych rolników, którzy od lat muszą dostosowywać się do coraz bardziej kosztownych i biurokratycznych wymogów Zielonego ŁaduWspólnej Polityki Rolnej i dziesiątek dyrektyw dotyczących dobrostanu zwierząt, emisji czy stosowania środków ochrony roślin – podczas gdy konkurencja spoza UE nie ponosi tych kosztów i może produkować taniej, bez liczenia się z konsekwencjami dla środowiska.

Z perspektywy polskiego rolnictwa oznacza to realne ryzyko załamania cen, całkowitej utraty opłacalności produkcji i fali upadłości małych i średnich gospodarstw rodzinnych, szczególnie w sektorach najbardziej wrażliwych, takich jak wołowinadróbwieprzowina czy zboża.

Polscy rolnicy, którzy przez lata inwestowali w nowoczesne technologie, przestrzeganie norm ekologicznych i poprawę jakości produkcji, teraz mają konkurować z gigantycznymi fazendami brazylijskimi, gdzie hektary wycinanych lasów deszczowych zamienia się w pastwiska dla bydła produkującego mięso o wątpliwej jakości, ale za ułamek europejskich kosztów.

To nie jest wolna konkurencja – to systemowa niesprawiedliwość, w której jedną stronę obciąża się regulacjami i kosztami, a drugą nagradza dostępem do rynku zbytu za brak tych samych standardów.

Wątpliwe „bezpieczniki” i iluzoryczne klauzule ochronne

Zwolennicy porozumienia – przede wszystkim Komisja Europejska i jej szefowa Ursula von der Leyen – wskazują na wprowadzenie klauzuli ochronnej, która ma rzekomo automatycznie zadziałać, gdy ceny określonych produktów w UE spadną o 5 procent.

Brzmi to jak solidna tarcza ochronna, ale w rzeczywistości to klasyczny przykład politycznego PR-u mającego ukryć prawdziwe konsekwencje: mechanizm oznacza, że rolnicy muszą najpierw realnie ponieść bolesne straty finansowe, zanim jakikolwiek system ochronny w ogóle zostanie uruchomiony – a skutki takiego spadku cen mogą być już nieodwracalne dla tysięcy gospodarstw, które zbankrutują, zanim pomoc nadejdzie.

Co więcej, pierwotnie próg aktywacji klauzuli miał wynosić 8 procent spadku cen – dopiero pod presją protestów zmieniono go na 5 procent, co pokazuje, jak niewielką wagę przywiązywano do realnej ochrony rolników.

Nawet najlepiej skonstruowana klauzula nie naprawi fundamentalnej, strukturalnej nierówności: rolnik z PodlasiaLubelszczyzny czy Wielkopolski, który musi spełniać setki unijnych wymogów i płacić polskie koszty pracy, wchodzi w nierówną konkurencję z gigantycznymi, uprzemysłowionymi gospodarstwami z Ameryki Południowej, działającymi w zupełnie innym – o wiele bardziej liberalnym – otoczeniu regulacyjnym i przy wielokrotnie niższych kosztach produkcji.

Komisja Europejska obiecuje także, że od 2028 roku rolnicy otrzymają szybszy dostęp do kwoty 45 miliardów euro wsparcia, a 10 procent wszystkich środków z krajowych planów ma być skierowane na inwestycje na obszarach wiejskich.

Jednak te obietnice brzmią jak cyniczny żart: zamiast chronić rolników przed niszczycielską konkurencją, proponuje się im rekompensatę finansową za zniszczenie ich źródeł utrzymania – jakby pieniądze z budżetu mogły zastąpić godność pracy, stabilność ekonomiczną i przyszłość kolejnych pokoleń na wsi.

Polityka ponad protestami i całkowite lekceważenie zaufania społecznego

Decyzja zapadła w atmosferze rosnącej frustracji, gniewu i poczucia zdrady wśród rolników w wielu krajach UE, którzy od miesięcy – a nawet lat – alarmują, blokują drogi, organizują manifestacje i publicznie ostrzegają, że kolejne decyzje Brukseli systematycznie podkopują ich przyszłość i niszczą fundament europejskiego rolnictwa.

Zamiast realnego dialogu, wysłuchania obaw i poważnej rewizji kierunku polityki handlowej, wybrano drogę biurokratycznego przyspieszenia procesu, wykorzystania formalnej większości kwalifikowanej i faktycznego zignorowania głosu milionów obywateli – co wzmacnia powszechne poczucie, że decyzje podejmowane są w oderwaniu od rzeczywistości, a głos ludzi poza wielkimi metropoliami, korporacjami i lobbystami ma coraz mniejsze – lub żadne – znaczenie.

Francja, która zdecydowanie sprzeciwiła się umowie i zapowiedziała głosowanie przeciw, została de facto osamotniona i przegłosowana, co w praktyce kończy mit o silnej pozycji Paryża w kształtowaniu unijnej polityki rolnej.

Krytycy umowy – w tym przedstawiciele organizacji rolniczych, eksperci od bezpieczeństwa żywnościowego i część polityków – wskazują wprost, że w imię geopolitycznej gry o wpływy w Ameryce Południowej, chęci zademonstrowania siły UE jako globalnego gracza i interesów wielkich koncernów eksportujących do Mercosur przemysł i usługi, świadomie zaryzykowano stabilność całego sektora rolnego w Europie, a zwłaszcza w takich krajach jak Polska, gdzie rolnictwo wciąż jest fundamentem ekonomicznym i społecznym wielu regionów, zatrudnia setki tysięcy ludzi i stanowi o tożsamości całych wspólnot lokalnych.

Symboliczny wyrok na model europejskiego rolnictwa i przyszłość polskiej wsi

Podpisanie umowy – które ma nastąpić już 12 stycznia 2026 roku w Paragwaju z udziałem Ursuli von der Leyen – ma być medialnym pokazem globalnej sprawczości Unii, triumfem dyplomacji i dowodem na to, że UE potrafi zamykać wielkie międzynarodowe porozumienia.

Ale jednocześnie może stać się bolesnym symbolem odwrotu od dotychczasowego modelu wspierania lokalnej, rodzinnej, zrównoważonej produkcji rolnej i początkiem końca europejskiego rolnictwa w jego obecnej formie.

Jeżeli masowy import taniej żywności z Mercosur doprowadzi – jak ostrzegają eksperci – do trwałego, strukturalnego spadku dochodów rolników, konsekwencją będzie przyspieszona koncentracja ziemi w rękach wielkich funduszy inwestycyjnych, masowy upadek małych gospodarstw, wyludnianie wsi, degradacja infrastruktury społecznej na terenach wiejskich i utrata suwerenności żywnościowej Europy – z wszystkimi dramatycznymi społecznymi, ekonomicznymi i politycznymi skutkami.

W tym sensie krytycy mówią o „wyroku na polskie rolnictwo” nie tylko w wymiarze ekonomicznym, ale także cywilizacyjnym i kulturowym: chodzi o fundamentalne podważenie idei, że europejska polityka ma w pierwszej kolejności chronić własnych obywateli, ich miejsca pracy, ich środowisko i ich przyszłość, zanim zacznie bezkrytycznie otwierać rynek na konkurencję z całego świata, która nie musi przestrzegać tych samych zasad.

Polska wieś, która przetrwała transformację ustrojową, akcesję do UE, kolejne kryzysy gospodarcze i reformy Wspólnej Polityki Rolnej, teraz staje przed być może najtrudniejszym wyzwaniem: walką o przetrwanie w warunkach globalnej konkurencji z krajami, które nie ponoszą kosztów europejskich standardów, ale dostają pełny dostęp do europejskiego rynku.

To nie jest wolny handel – to kapitulacja przed lobbystami, cyniczna gra polityczna i zdrada zobowiązań wobec tych, którzy karmią Europę.

Dodaj komentarz

Sprawdź również:

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.