Spis treści
Od kilku lat na poziomie globalnym powstaje koncepcja znana jako „Great Food Transformation” – Wielka transformacja żywnościowa. To plan, który ma przekształcić cały system produkcji i konsumpcji żywności, tak aby był zgodny z celami klimatycznymi i zdrowotnymi ONZ.
Za jego realizacją stoją największe organizacje filantropijne świata – Fundacja Rockefellera, Fundacja Billa i Melindy Gatesów, Wellcome Trust – oraz partnerzy instytucjonalni: World Economic Forum, EAT Foundation, FAO i WHO. Dla jednych to ambitna wizja nowej epoki rolnictwa, dla innych – plan centralizacji kontroli nad jedzeniem i rolnictwem, który może zmienić relacje między państwami, korporacjami i obywatelami.
Początki globalnego planu
Idea „Wielkiej transformacji” narodziła się wokół raportu EAT-Lancet Commission on Food, Planet, Health, opublikowanego w 2019 roku. To obszerne opracowanie naukowe, przygotowane przy wsparciu The Lancet, miało połączyć wiedzę z zakresu dietetyki, ekologii i ekonomii, by stworzyć model żywienia „przyjazny dla planety”.
Komisja postulowała wprowadzenie tzw. „diety planetarnej”, opartej w 90% na produktach roślinnych i ograniczającej spożycie czerwonego mięsa do poziomu symbolicznego – ok. 14 gramów dziennie. Według autorów, taki model miałby uratować miliony istnień ludzkich, zmniejszyć emisję CO₂ o 70% i spowolnić degradację środowiska.
Jednak już wtedy wielu ekspertów zauważało, że raport EAT-Lancet to nie tylko publikacja naukowa, lecz manifest ideologiczny, w którym zdrowie człowieka i klimat stają się elementami jednego, globalnego projektu społecznego.
Filantropia w roli nowej władzy
W centrum inicjatywy znalazły się dwie najpotężniejsze organizacje filantropijne naszych czasów: Fundacja Rockefellera i Fundacja Gatesów. Pierwsza od dekad finansuje badania nad żywnością, technologiami rolnymi i systemami produkcji. To właśnie Rockefellerowie stali za tzw. „Zieloną Rewolucją” lat 60., która zmieniła rolnictwo w Azji i Ameryce Południowej – zwiększając plony, ale też uzależniając rolników od korporacyjnych nasion i chemii.
Fundacja Gatesów kontynuuje ten model, inwestując w biotechnologię, GMO, cyfrowe rolnictwo i tzw. „precyzyjną produkcję żywności” opartą na danych i sztucznej inteligencji.
Obie fundacje wspierają również CGIAR – globalną sieć instytutów badawczych zajmujących się rolnictwem, która od kilku lat działa pod nowym hasłem: „One CGIAR”, symbolizującym konsolidację globalnych badań nad żywnością pod jednym parasolem.
Krytycy wskazują, że filantropia stała się dziś jednym z narzędzi globalnego zarządzania – z pozoru niezależnym, a w praktyce ściśle powiązanym z interesami przemysłu biotechnologicznego i sektora finansowego.
Polityka żywieniowa w rękach fundacji
Od 2020 roku idea „Wielkiej transformacji” zaczęła przenikać do dokumentów międzynarodowych instytucji. WHO i FAO uwzględniły założenia EAT-Lancet w swoich programach zdrowotnych i klimatycznych, a World Economic Forum uczyniło je częścią inicjatywy Great Reset. Powstały tzw. Food Innovation Hubs – sieć ośrodków współpracy między korporacjami technologicznymi, rządami i organizacjami pozarządowymi, które mają „przyspieszyć zrównoważoną transformację”.
W teorii brzmi to jak nowoczesna forma współpracy. W praktyce oznacza, że kierunek globalnej polityki żywnościowej coraz częściej wyznaczają organizacje prywatne – fundacje i partnerzy korporacyjni – a nie instytucje wybierane demokratycznie.
Co oznacza „dieta planetarna”
Zgodnie z raportem EAT-Lancet, światowy system żywnościowy wymaga „radykalnej zmiany”. W praktyce to nie tylko rekomendacje żywieniowe, ale plan przebudowy całego sektora rolno-spożywczego:
- Redukcja hodowli zwierząt o 75–90% w krajach rozwiniętych.
- Podatki ekologiczne na produkty mięsne i nabiałowe.
- Subsydia dla firm produkujących alternatywne białka i zamienniki mięsa.
- Zachęty finansowe dla rolników, którzy przejdą na rolnictwo niskowęglowe.
Dla krajów rozwijających się i rolnictwa tradycyjnego to ogromne wyzwanie. Według raportu FAO, wdrożenie takiego systemu mogłoby zwiększyć koszty żywności nawet o 60%, uderzając w najbiedniejszych.
Kiedy idea staje się narzędziem wpływu
Choć oficjalne cele projektu – walka z głodem i ochrona środowiska – są powszechnie popierane, coraz częściej pojawia się pytanie, czy te same fundacje, które finansują badania, powinny też finansować organizacje wdrażające ich wyniki.
Przykładem może być współpraca Fundacji Gatesów z EAT Foundation i World Economic Forum, która jednocześnie finansuje opracowanie, promocję i implementację wytycznych żywieniowych. Taka koncentracja wpływu budzi obawy o konflikt interesów między nauką, biznesem i polityką.
Niektórzy eksperci zauważają, że zamiast realnej debaty o modelu rolnictwa, mamy do czynienia z konsensusem elit, w którym alternatywy – lokalne rolnictwo, tradycyjna żywność, suwerenność żywnościowa – znikają z pola widzenia.
Technologia zamiast natury
Jednym z kluczowych elementów transformacji jest przejście z rolnictwa opartego na ziemi i zwierzętach na system technologiczny – „food tech”. Laboratoryjne mięso, sztuczne nabiały, białka z owadów czy żywność drukowana 3D mają zastąpić tradycyjne źródła pożywienia. Dla promotorów projektu to rozwiązanie problemu emisji i bezpieczeństwa żywnościowego. Dla sceptyków – odczłowieczenie relacji między człowiekiem a naturą i dalsze oddzielenie konsumenta od źródła pożywienia.
Kto kontroluje łańcuch żywnościowy
Wprowadzenie „Wielkiej transformacji” oznacza również powstanie nowych centrów kontroli nad produkcją i dystrybucją żywności. Coraz częściej to nie rządy ani lokalne wspólnoty decydują o kierunkach produkcji, lecz globalne koncerny technologiczne, które dysponują danymi, infrastrukturą i finansowaniem.
W ten sposób system żywnościowy staje się częścią szerszej sieci zarządzania światem – obok finansów, energii i informacji. To model, w którym filantropia staje się narzędziem polityki – miękkiej, ale niezwykle skutecznej.
Nowa etyka czy nowa kontrola
Nie można zaprzeczyć, że świat potrzebuje zmian. Zanieczyszczenie, degradacja gleby, przemysłowe rolnictwo – to realne problemy. Jednak pytanie nie brzmi już czy zmieniać system, lecz kto ma prawo go zmieniać i w czyim interesie.
Czy transformacja żywnościowa to rzeczywiście krok w stronę wspólnego dobra, czy raczej początek nowego modelu globalnego zarządzania pod hasłem troski o planetę? Czy społeczeństwa zaakceptują system, w którym wybór między mięsem a jego syntetycznym zamiennikiem będzie kwestią politycznego priorytetu, a nie indywidualnej decyzji?
Między misją a wpływem
Wielka transformacja żywnościowa to nie spisek – to strategia. Strategia, w której filantropia spotyka się z technologią, a moralność z rynkiem. Nie jest to już tylko kwestia klimatu czy zdrowia, lecz pytanie o granice władzy prywatnych instytucji nad publicznym dobrem.
W nowym świecie przyszłość żywności przestaje być domeną rolnika, a staje się częścią geopolitycznego projektu. To nie kuchnia staje się globalna – to globalna polityka wchodzi do kuchni.