Project for the New American Century – czym było PNAC

Historia, założenia i wpływ środowiska, które wspierało aktywną i hegemoniczną rolę USA w świecie

A+A-
Zresetuj

Po zakończeniu zimnej wojny Stany Zjednoczone znalazły się w sytuacji historycznie wyjątkowej.

Związek Radziecki przestał istnieć. Dwubiegunowy układ świata rozpadł się. Ameryka nie miała już równorzędnego rywala, który mógłby realnie podważyć jej dominację militarną, gospodarczą i polityczną.

Dla części elit w Waszyngtonie był to moment, który należało wykorzystać.

Nie po to, by ograniczyć globalną aktywność USA, lecz przeciwnie — aby utrwalić amerykańskie przywództwo na kolejne dekady, zwiększyć wydatki obronne, utrzymać przewagę wojskową, skuteczniej reagować na państwa uznawane za wrogie i nie dopuścić do powstania nowego konkurencyjnego centrum siły.

Jednym z najważniejszych środowisk, które sformułowały tę wizję, był Project for the New American Century, znany pod skrótem PNAC.

PNAC działał jako think tank i organizacja polityczno-ekspercka skupiona na amerykańskiej polityce zagranicznej. Został założony w 1997 roku przez Williama Kristola i Roberta Kagana, a jego podstawowym celem było promowanie „amerykańskiego globalnego przywództwa”.

To określenie nie było neutralne. W wizji PNAC Stany Zjednoczone miały nie tylko przewodzić sojuszom i bronić istniejącego ładu, lecz także aktywnie kształtować świat w sposób korzystny dla amerykańskich interesów i wartości.

W późniejszych latach PNAC stał się jednym z najczęściej przywoływanych symboli neokonserwatywnego myślenia o potędze USA, interwencjach wojskowych i wojnie w Iraku. Wokół organizacji narosło wiele uproszczeń. Jedni widzieli w niej niemal tajny sztab odpowiedzialny za cały kierunek polityki George’a W. Busha. Inni próbowali sprowadzać PNAC do marginalnej grupy publicystów bez istotnego wpływu.

Obie oceny są nietrafne.

PNAC nie rządził Stanami Zjednoczonymi. Ale nie był też instytucją bez znaczenia. Był ważnym ośrodkiem ideowym, który jeszcze przed zamachami z 11 września 2001 roku formułował argumenty na rzecz bardziej ofensywnej polityki USA, podniesienia nakładów na wojsko i zmiany reżimu w Iraku.

Świat po zimnej wojnie i pytanie o amerykańską dominację

PNAC powstał w czasie, gdy w amerykańskiej debacie strategicznej ścierały się różne odpowiedzi na pytanie: co zrobić z przewagą, którą Stany Zjednoczone zyskały po rozpadzie ZSRR?

Jedna perspektywa zakładała, że po zwycięstwie w zimnej wojnie można ograniczyć część wydatków militarnych, skupić się mocniej na sprawach wewnętrznych i opierać politykę międzynarodową na sojuszach oraz instytucjach.

Druga mówiła coś odwrotnego: właśnie teraz, gdy nie ma równorzędnego przeciwnika, należy wykorzystać okno historycznej przewagi i zapobiec powstaniu nowych zagrożeń, zanim staną się naprawdę niebezpieczne.

PNAC opowiedział się zdecydowanie za tym drugim podejściem.

W Statement of Principles z 3 czerwca 1997 roku założyciele i sygnatariusze organizacji pisali, że amerykańska polityka zagraniczna i obronna utraciła kierunek. Ostrzegali przed zmniejszaniem wydatków na obronność, osłabieniem aktywności międzynarodowej i rezygnacją z roli globalnego lidera.

Ich punkt wyjścia był jasny:

  • USA są najpotężniejszym państwem świata,
  • powinny utrzymać tę pozycję,
  • powinny aktywnie kształtować porządek międzynarodowy,
  • muszą inwestować w siłę militarną,
  • nie mogą unikać kosztów globalnego przywództwa.

W dokumencie pojawia się charakterystyczne przekonanie, że historia XX wieku nauczyła Amerykę dwóch rzeczy: trzeba kształtować warunki, zanim wybuchnie kryzys, i reagować na zagrożenia, zanim staną się zbyt poważne.

To właśnie ten sposób myślenia później będzie widoczny w doktrynie wojny prewencyjnej i w argumentach na rzecz interwencji w Iraku.

Reaganizm po zimnej wojnie

PNAC przedstawiał swoją wizję jako powrót do polityki „military strength and moral clarity” — siły militarnej i moralnej jasności — kojarzonej przez autorów dokumentu z epoką Ronalda Reagana.

Nie chodziło jednak o prostą nostalgię za latami 80. PNAC próbował dostosować twardy, antykomunistyczny styl polityki Reagana do świata, w którym komunizm sowiecki już upadł, ale pojawiły się inne zagrożenia:

  • Irak Saddama Husajna,
  • Iran,
  • Korea Północna,
  • możliwość wzrostu znaczenia Chin,
  • proliferacja broni rakietowej i jądrowej,
  • niestabilność strategicznych regionów Bliskiego Wschodu i Azji.

W tej wizji Ameryka nie miała być jednym z wielu uczestników ładu międzynarodowego. Miała pozostać jego głównym gwarantem i głównym projektantem.

To właśnie różniło PNAC od bardziej ostrożnych szkół realizmu. Realista mógł powiedzieć: ograniczmy cele do najważniejszych interesów i unikajmy kosztownych przebudów obcych państw. Neokonserwatysta związany z PNAC częściej odpowiadał: jeżeli brak działania pozwoli wrogim reżimom urosnąć w siłę, później zapłacimy więcej.

PNAC nie był więc wyłącznie instytucją „prowojenną” w prostym sensie. Był nośnikiem określonej filozofii amerykańskiej potęgi: przewaga USA ma być utrzymywana aktywnie, a nie tylko broniona reaktywnie.

Sygnatariusze, którzy później weszli do administracji Busha

Jednym z powodów, dla których PNAC stał się tak głośny po 2001 roku, była lista nazwisk związanych z jego dokumentami.

Pod Statement of Principles podpisali się m.in.:

  • Dick Cheney,
  • Donald Rumsfeld,
  • Paul Wolfowitz,
  • Jeb Bush,
  • Elliott Abrams,
  • Zalmay Khalilzad,
  • Francis Fukuyama,
  • Norman Podhoretz,
  • Steve Forbes.

Nie wszyscy z tych ludzi odegrali później taką samą rolę. Nie wszyscy identycznie rozumieli politykę międzynarodową. Część z czasem dystansowała się od skutków wojny w Iraku lub od późniejszych decyzji administracji Busha.

Ale fakt pozostaje istotny: niektóre kluczowe osoby związane z PNAC objęły później wysokie stanowiska w administracji George’a W. Busha.

Dick Cheney został wiceprezydentem. Donald Rumsfeld sekretarzem obrony. Paul Wolfowitz zastępcą sekretarza obrony. Zalmay Khalilzad pełnił później ważne funkcje dyplomatyczne związane z Afganistanem, Irakiem i ONZ. Elliott Abrams pracował w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.

To nie dowodzi, że administracja Busha była po prostu „rządem PNAC”. Byłoby to zbyt mechaniczne.

Pokazuje jednak, że PNAC funkcjonował w obrębie środowiska, z którego rekrutowała się część najważniejszych ludzi odpowiedzialnych za amerykańską politykę bezpieczeństwa po 11 września.

List do Clintona: Irak jako cel jeszcze przed Bushem

Jednym z najważniejszych dokumentów w historii PNAC był list z 26 stycznia 1998 roku skierowany do prezydenta Billa Clintona.

Autorzy pisali, że dotychczasowa polityka wobec Iraku nie działa i że Stany Zjednoczone mogą wkrótce stanąć wobec poważnego zagrożenia na Bliskim Wschodzie. Wskazywali, że jeśli Saddam Husajn zachowa możliwość rozwijania broni masowego rażenia, bezpieczeństwo USA, sojuszników i dostępu do zasobów energetycznych regionu może zostać zagrożone.

Kluczowa rekomendacja była jednoznaczna: celem polityki USA powinno być usunięcie reżimu Saddama Husajna z władzy.

List podpisali m.in. Donald Rumsfeld, Paul Wolfowitz, Richard Perle, Elliott Abrams, John Bolton, Robert Zoellick i James Woolsey.

Dokument nie wzywał wprost w każdym zdaniu do natychmiastowej inwazji lądowej, ale jego sens polityczny był wyraźny: polityka powstrzymywania Iraku powinna zostać zastąpiona polityką zmiany reżimu.

To ważne, bo pokazuje, że idea obalenia Saddama nie pojawiła się dopiero po atakach z 11 września 2001 roku. Była obecna w kręgach neokonserwatywnych kilka lat wcześniej.

Jeszcze w 1998 roku Kongres przyjął Iraq Liberation Act, podpisany przez Billa Clintona. Ustawa deklarowała, że polityką Stanów Zjednoczonych powinno być wspieranie wysiłków zmierzających do usunięcia reżimu Saddama Husajna i promowania demokratycznej zmiany w Iraku.

Nie oznacza to, że PNAC samodzielnie doprowadził do uchwalenia tej ustawy. Oznacza natomiast, że jego postulaty mieściły się w szerszym procesie przesuwania amerykańskiej polityki wobec Iraku od sankcji i inspekcji w stronę formalnie uznanego celu zmiany reżimu.

Rebuilding America’s Defenses” – raport o utrwaleniu przewagi USA

W 2000 roku PNAC opublikował raport „Rebuilding America’s Defenses: Strategy, Forces and Resources for a New Century”.

Dokument ten bywa później przedstawiany jako niemal plan przyszłych wojen USA. To nadinterpretacja. Raport nie był instrukcją inwazji na Irak ani kalendarzem działań po 11 września.

Był jednak czymś bardzo istotnym: spójnym programem strategicznym dla utrzymania i rozszerzenia amerykańskiej przewagi militarnej w XXI wieku.

Autorzy raportu wychodzili z założenia, że po zimnej wojnie Stany Zjednoczone powinny zachować pozycję jedynego supermocarstwa i nie dopuścić do pojawienia się konkurencyjnej siły zdolnej podważyć „amerykański pokój”.

Raport postulował m.in.:

  • zwiększenie wydatków obronnych do poziomu 3,5–3,8% PKB,
  • utrzymanie globalnej obecności wojskowej USA,
  • modernizację sił zbrojnych,
  • rozwój obrony przeciwrakietowej,
  • dominację w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni,
  • gotowość do prowadzenia kilku typów operacji wojskowych równolegle,
  • wzmocnienie pozycji USA w regionach strategicznych, w tym w Zatoce Perskiej.

W raporcie pojawia się również zdanie, które po 11 września stało się jednym z najbardziej kontrowersyjnych cytatów związanych z PNAC. Autorzy stwierdzili, że proces transformacji amerykańskiej armii może być długi, jeśli nie nastąpi „katastrofalne i katalizujące wydarzenie — jak nowe Pearl Harbor”.

Po zamachach z 2001 roku przeciwnicy PNAC odczytywali ten fragment jako niemal zapowiedź wykorzystania wielkiego kryzysu do przyspieszenia wcześniej postulowanych zmian. Sam tekst raportu nie dowodzi żadnej wiedzy o przyszłych zamachach ani ich planowania. Pokazuje jednak, że autorzy rozumieli, iż gwałtowne wydarzenie kryzysowe może radykalnie zmienić tempo decyzji politycznych i militarnych.

To wystarczająco istotne, aby o tym pisać. Nie trzeba wyciągać wniosków, których dokument nie potwierdza.

Bliski Wschód jako centrum strategicznego myślenia

PNAC patrzył na Bliski Wschód nie jako na odległy region niestabilności, lecz jako na kluczowy obszar amerykańskiej strategii.

W dokumentach organizacji Irak pojawia się obok Iranu, Korei Północnej i innych państw określanych jako zagrożenia dla amerykańskiego ładu. Raport „Rebuilding America’s Defenses” wskazywał, że obecność wojsk USA w Zatoce Perskiej ma znaczenie wykraczające poza bieżący konflikt z Saddamen Husajnem.

To bardzo ważny fragment. Według autorów raportu spór z Irakiem był bezpośrednim uzasadnieniem dla obecności wojskowej w regionie, ale sama potrzeba utrzymywania znaczących sił USA w Zatoce miała charakter szerszy i bardziej trwały.

W takim ujęciu Irak był nie tylko problemem jednego dyktatora. Był elementem większej układanki dotyczącej:

  • kontroli stabilności regionu,
  • bezpieczeństwa sojuszników USA,
  • dostępu do strategicznych obszarów energetycznych,
  • utrzymywania wojskowej projekcji siły.

To pomaga zrozumieć, dlaczego PNAC konsekwentnie naciskał na bardziej stanowczą politykę wobec Iraku. Nie była to jednorazowa reakcja na kryzys inspekcji ONZ. Była częścią szerszej wizji amerykańskiej roli na Bliskim Wschodzie.

11 września i list do George’a W. Busha

Po zamachach z 11 września 2001 roku PNAC szybko próbował wpłynąć na kierunek amerykańskiej odpowiedzi.

W liście do prezydenta George’a W. Busha z 20 września 2001 roku sygnatariusze organizacji argumentowali, że wojna z terroryzmem nie może ograniczać się do Al-Kaidy i Afganistanu. Wskazywali, że strategia powinna obejmować również zdecydowany wysiłek na rzecz odsunięcia Saddama Husajna od władzy w Iraku — nawet jeśli nie uda się ustalić bezpośredniego związku między Irakiem a samymi zamachami.

Ten moment jest kluczowy dla zrozumienia późniejszych sporów o PNAC.

Organizacja nie stworzyła ataków z 11 września ani nie dowodzi to żadnej wcześniejszej wiedzy o nich. Ale natychmiast wpisała Irak w polityczną odpowiedź na kryzys terrorystyczny, mimo że sprawa ta nie wynikała bezpośrednio z ustaleń dotyczących samego zamachu.

W kolejnych miesiącach i latach argument o Iraku będzie coraz mocniej obecny w administracji Busha. Ostatecznie w marcu 2003 roku USA rozpoczęły inwazję.

Nie można uczciwie napisać, że PNAC sam wywołał wojnę. Decyzja o inwazji została podjęta przez prezydenta, jego administrację, aparat państwowy i poparta przez część Kongresu oraz sojuszników. Na jej uzasadnienie wpłynęły również kwestie broni masowego rażenia, polityka po 11 września, interesy strategiczne i błędy wywiadowcze.

Można jednak powiedzieć coś bardziej precyzyjnego: PNAC przez lata tworzył intelektualne i polityczne zaplecze dla takiej orientacji wobec Iraku.

Czy PNAC był „planem wojny w Iraku”?

To jedno z najczęściej powtarzanych pytań. Odpowiedź wymaga dokładności.

Nie — PNAC nie opublikował dokumentu w rodzaju wojskowego planu operacyjnego, który później został po prostu zrealizowany przez Pentagon.

Tak — PNAC konsekwentnie wspierał zmianę reżimu w Iraku, naciskał na bardziej ofensywną strategię USA, formułował argumenty przeciw polityce ograniczania się do sankcji i inspekcji, a część jego środowiska znalazła się później w administracji odpowiadającej za wojnę.

Najlepiej mówić więc o związku ideowym i kadrowym, a nie o prostym związku wykonawczym.

PNAC nie dowodził operacją wojskową. Ale budował język, w którym obalenie Saddama mogło zostać przedstawione jako logiczny element większej strategii bezpieczeństwa USA.

To rozróżnienie jest ważne. Pozwala uniknąć zarówno fantazji o „tajnym planie”, jak i zbyt wygodnego umniejszania roli środowisk neokonserwatywnych.

Neokonserwatywna wizja świata

PNAC był jednym z najczystszych przykładów neokonserwatywnego myślenia w polityce zagranicznej lat 90. i początku XXI wieku.

Neokonserwatyzm w tej wersji łączył kilka elementów:

  • wiarę w wyjątkową rolę Stanów Zjednoczonych,
  • przekonanie, że am