Spis treści
W październiku 2021 roku świat po raz kolejny zajrzał w finansowe lustro i zobaczył w nim swoją prawdziwą twarz.
Pandora Papers – największy przeciek w historii dziennikarstwa śledczego – obejmował 11,9 miliona dokumentów z 14 firm prawniczych i doradczych zajmujących się tworzeniem struktur offshore.
To był trzeci akt po Panama Papers i Paradise Papers – i zarazem najpełniejszy portret globalnej elity finansowej.
W dokumentach pojawiło się ponad 35 obecnych i byłych przywódców państw, ponad 330 polityków i urzędników publicznych z ponad 90 krajów.
„Pandora Papers to nie tylko kolejna afera. To globalna mapa ukrytego bogactwa, władzy i hipokryzji.”
— Marina Walker Guevara, ICIJ
Pandora, tak jak mitologiczna puszka, otworzyła się nie przez przypadek, lecz przez presję rzeczywistości – przez system, który zbyt długo był nietykalny.
W środku nie było jednak demonów, tylko dokumenty, umowy, rachunki i nazwiska, które pokazały, że świat finansów i polityki już dawno przestał mieć granice.
Geneza przecieku – śladami Panamy i Raju
Pandora Papers to efekt pracy International Consortium of Investigative Journalists (ICIJ) – tej samej sieci, która ujawniła poprzednie przecieki.
Dane pochodzą z 14 kancelarii i biur prawnych z Panamy, Belize, Brytyjskich Wysp Dziewiczych, Seszeli, Dubaju i Singapuru.
W śledztwie uczestniczyło ponad 600 dziennikarzy z 150 redakcji w 117 krajach – to największa współpraca dziennikarska w historii.
Wśród mediów znalazły się The Guardian, BBC Panorama, Washington Post, El País i Le Monde.
„Pandora Papers to projekt, który nie miałby precedensu nawet w świecie korporacyjnym – tak szeroki, tak międzynarodowy i tak niezależny.”
— Gerard Ryle, dyrektor ICIJ
Dane obejmowały okres od lat 90. do 2020 roku i ujawniały strukturę współczesnej arystokracji finansowej – sieć prawników, banków i pośredników, którzy umożliwiają bogatym przechowywanie majątku w cieniu prawa.
Kto znalazł się w dokumentach
Wśród nazwisk ujawnionych w Pandora Papers znaleźli się m.in.:
– Tony Blair, były premier Wielkiej Brytanii, który wraz z żoną kupił nieruchomość w Londynie o wartości 8,8 mln dolarów, unikając 400 tys. funtów podatku dzięki spółce offshore.
– Andrzej Babiš, premier Czech, który nabył luksusowe nieruchomości we Francji przez spółki w Monako i na Wyspach Dziewiczych.
– Król Jordanii Abdullah II, posiadający nieruchomości warte ponad 100 mln dolarów w Malibu, Londynie i Georgetown.
– Ilham Alijew, prezydent Azerbejdżanu, którego rodzina kupowała i sprzedawała nieruchomości w Londynie na setki milionów funtów.
– Włodzimierz Zelenski, jeszcze przed objęciem urzędu, figurował jako współwłaściciel spółki w rajach podatkowych, używanej do transferów związanych z produkcjami telewizyjnymi.
W dokumentach znalazły się także nazwiska byłych premierów, ministrów, miliarderów, celebrytów i sportowców – od Shakiry po Sachina Tendulkara.
Ale sedno przecieku nie tkwiło w sensacyjnych nazwiskach, tylko w tym, że wszyscy grali w tę samą grę.
Struktura bez twarzy – jak działa współczesne offshore
Pandora Papers pokazały, że od czasów Panama Papers system stał się bardziej złożony, ale też bardziej profesjonalny.
Nie chodziło już o proste ukrywanie kont, lecz o zarządzanie reputacją i anonimowością w sposób zgodny z prawem.
Nowe centra offshore – Dubaj, Singapur, Kajmany, Cypr i Hongkong – przyciągały klientów, oferując stabilność, brak podatków i całkowitą poufność danych.
Wśród dokumentów znalazły się akty własności nieruchomości, pełnomocnictwa, kopie paszportów i umowy przenoszenia majątku.
Według OECD, tylko w 2020 roku przez raje podatkowe przepłynęło ponad 12 bilionów dolarów aktywów prywatnych i korporacyjnych.
Wielu klientów korzystało z tzw. trustów i fundacji prywatnych, które umożliwiają przenoszenie majątku między pokoleniami bez podatków spadkowych i bez jawności.
„Raje podatkowe nie są już odrębnymi terytoriami. Są częścią globalnej infrastruktury finansowej.”
— Alex Cobham, Tax Justice Network
To nie świat przestępców, lecz świat legalistów, którzy wynaleźli nowy język dla nieodpowiedzialności – język paragrafów, nie paszportów.
Reakcje polityczne – gniew i milczenie
Publikacja Pandora Papers wywołała globalne poruszenie.
Prezydent Kenii Uhuru Kenyatta, wymieniony w dokumentach, ogłosił, że „przywódcy powinni dawać przykład”, po czym… sam nie ujawnił żadnych ze swoich kont.
Premier Czech Andrej Babiš próbował zbagatelizować sprawę, twierdząc, że jego inwestycje „były w pełni legalne”.
W Jordanii rzecznicy króla Abdullaha II uznali jego zakupy za „osobiste inwestycje w bezpieczeństwo monarchii”.
Reakcje rządów zachodnich były równie przewidywalne.
Biały Dom wezwał do „większej przejrzystości”, a Komisja Europejska zapowiedziała „dialog w sprawie reformy systemu podatkowego”. Nic się nie zmieniło – bo zmiana oznaczałaby uderzenie w własne interesy.
„Każdy polityk potępia raje podatkowe – dopóki nie jest na ich liście.”
— Gerard Ryle, ICIJ
Ekonomiczne tło – raje w erze cyfrowego kapitału
Pandora Papers ujawniły, że świat finansów wszedł w nową fazę: offshore 2.0.
Kapitał nie płynie już w walizkach i przelewach, lecz w prawach własności intelektualnej, danych i aktywach cyfrowych.
Według raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego z 2021 roku, 40% globalnych bezpośrednich inwestycji zagranicznych to tzw. „inwestycje fantomowe” – czyli przepływy między spółkami tej samej grupy kapitałowej, istniejącymi tylko na papierze.
Najwięcej takich inwestycji przechodzi przez Luksemburg, Holandię, Singapur i Hongkong.
„Nowy raj podatkowy nie ma palm ani plaż. Ma serwery i biura compliance.”
— Marina Walker Guevara, ICIJ
Firmy korzystają z zaawansowanych struktur, które pozwalają zminimalizować podatek do zera, a jednocześnie zachować pełną legalność.
W rezultacie, według OECD, państwa tracą rocznie około 427 miliardów dolarów z tytułu niepobranych podatków korporacyjnych i majątkowych.
To więcej niż roczne wydatki ONZ na wszystkie programy humanitarne razem wzięte.
Nowi gracze – Dubaj, USA, Singapur
Pandora Papers ujawniły, że na mapie rajów podatkowych pojawili się nowi liderzy.
Dubaj i Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się alternatywą dla Panamy i Bermudów – oferując całkowitą poufność i stabilność polityczną.
W dokumentach znalazły się tysiące firm i funduszy zarejestrowanych w strefach wolnego handlu ZEA.
Najbardziej zaskakujące były jednak Stany Zjednoczone. Według ICIJ, Delaware, Dakota Południowa i Nevada stały się nowymi „wewnętrznymi rajami podatkowymi”.
Trusty zakładane w tych stanach przechowują dziś setki miliardów dolarów aktywów, również należących do cudzoziemców.
„Ameryka stała się największym rajem podatkowym świata – i robi to w białych rękawiczkach.”
— Alex Cobham, Tax Justice Network, 2021
Singapur, z kolei, przyciąga coraz więcej azjatyckich miliarderów. Dzięki połączeniu wysokiej poufności, niskich podatków i dostępu do rynków kapitałowych, stał się centrum zarządzania majątkami prywatnymi w regionie Pacyfiku.
Rola banków i doradców – bez nich system by nie istniał
Pandora Papers ujawniły powtarzający się motyw: ani jeden raj podatkowy nie funkcjonuje samodzielnie. Za każdym kontem, trustem czy spółką stoi międzynarodowa sieć banków, doradców i kancelarii, które legalizują te przepływy.
Wśród instytucji wymienionych w dokumentach znalazły się: UBS, Credit Suisse, Deutsche Bank, JPMorgan Chase, Citigroup. To one pośredniczyły w tworzeniu struktur finansowych i przechowywaniu aktywów.
Według danych ICIJ, co czwarta spółka zarejestrowana w Pandora Papers miała powiązania z dużym bankiem.
Te same instytucje, które publicznie deklarują „społeczną odpowiedzialność”, w rzeczywistości utrzymują infrastrukturę globalnego offshore.
„Bez banków raje podatkowe nie mogłyby istnieć ani przez tydzień.”
— Gerard Ryle, ICIJ
Banki nie łamią prawa – ale są jego niewidzialnymi konstruktorami. To one projektują system, w którym miliardy mogą znikać z rachunków państw bez śladu.
Reakcje międzynarodowe – oburzenie kontrolowane
Po publikacji Pandora Papers Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) ponownie zapowiedziała wprowadzenie globalnego podatku minimalnego.
W 2021 roku 136 krajów podpisało wstępne porozumienie, które miało ustalić minimalną stawkę CIT na poziomie 15%.
Porozumienie miało być przełomem, ale szybko okazało się puste politycznie. Nie przewiduje sankcji za nieprzestrzeganie zasad, a wiele rajów podatkowych – jak Irlandia czy Singapur – znalazło w nim nowe furtki.
„Świat finansowy potrafi wchłonąć każdą reformę i zamienić ją w strategię.”
— Marina Walker Guevara, ICIJ
Pandora Papers doprowadziły do dymisji kilku polityków i dochodzeń w kilkunastu krajach, ale nie zmieniły globalnej architektury systemu. Tak jak po Panama i Paradise – system po prostu się przegrupował.
Społeczne skutki – gniew i bezsilność
Dla opinii publicznej Pandora Papers były kolejnym dowodem na to, że świat elit jest nieosiągalny dla zwykłego obywatela. W krajach o wysokich podatkach ludzie zaczęli pytać, dlaczego oni muszą płacić za system, który bogaci omijają.
W krajach biedniejszych – jak Kenia, Pakistan czy Ukraina – przeciek stał się symbolem neokolonialnej niesprawiedliwości.
Według danych Oxfam z 2022 roku, 1% najbogatszych kontroluje obecnie 46% światowego majątku, a ich udział w globalnym wzroście dochodów wzrósł czterokrotnie od roku 2000.
Pandora Papers ujawniły, że walka z nierównościami bez reform finansowych to czysta retoryka.
To nie przypadek, że pandemia COVID-19 – czas największego globalnego kryzysu – była jednocześnie okresem rekordowych zysków dla miliarderów.
Świat, w którym bogactwo nie zna limitów
Pandora Papers nie tylko ujawniły kolejną falę danych o majątkach elit. Pokazały coś znacznie głębszego – że system, w którym żyjemy, został zaprojektowany dla akumulacji, a nie dla sprawiedliwości.
Raje podatkowe nie są już anomalią, lecz częścią krwiobiegu globalnego kapitalizmu.
Według szacunków ekonomisty Gabriela Zucmana, autora „The Hidden Wealth of Nations”, w rajach podatkowych znajduje się obecnie około 10% światowego PKB, czyli ponad 8 bilionów dolarów.
To więcej niż łączny majątek łączny 2/3 populacji świata.
„Raje podatkowe są infrastrukturą nierówności. Bez nich bogaci nie byliby aż tak bogaci.”
— Gabriel Zucman, 2022
System offshore tworzy nową formę władzy – arystokrację pieniądza, której nie wybierają wyborcy, a która decyduje o kształcie prawa, przepływach i granicach gospodarek.
Globalna elita bez granic
Pandora Papers unaoczniły, że współczesne elity polityczne i ekonomiczne nie funkcjonują już w ramach państw.
Tworzą globalną kastę o własnym systemie prawnym, własnych bankach i własnych zasadach. To świat, w którym lojalność wobec kraju została zastąpiona lojalnością wobec kapitału.
ICIJ ujawniło, że ponad 100 miliarderów korzystało z sieci offshore, by ukrywać majątek przed opodatkowaniem i opinią publiczną. Wielu z nich jednocześnie finansowało fundacje charytatywne lub zasiadało w radach globalnych organizacji humanitarnych.
Paradoks epoki polega na tym, że filantropia i unikanie podatków często idą w parze.
„To nie hipokryzja – to model zarządzania reputacją.”
— Nicholas Shaxson, autor „Treasure Islands”
Świat po Pandora Papers – bezkarność jako standard
Po ujawnieniu Pandora Papers w kilkudziesięciu krajach rozpoczęto śledztwa.
W Pakistanie powołano komisję parlamentarną, w Czechach odbyły się wybory, w których porażkę poniósł premier Andrej Babiš, a w Chile prezydent Sebastián Piñera stanął w obliczu procedury impeachmentu.
Ale w ujęciu globalnym nic się nie zmieniło.
System wchłonął kryzys.
Banki, fundusze i kancelarie działają dalej.
Elity polityczne przeszły do porządku dziennego nad faktem, że świat finansów stał się przestrzenią bez jurysdykcji.
W 2023 roku Tax Justice Network opublikowała raport, z którego wynika, że Indeks Tajemnicy Finansowej wzrósł – co oznacza, że świat stał się bardziej zamknięty niż przed publikacją Pandora Papers.
„Prawda wyszła na jaw, ale system nauczył się z nią żyć.”
— Alex Cobham, Tax Justice Network
Pandora Papers zamykają dekadę przecieków, które zaczęły się w Panamie, przeszły przez Bermudy i zakończyły w Dubaju. Razem tworzą obraz świata, w którym granice między legalnością a moralnością przestały istnieć.
To już nie jest historia o oszustach – to historia o systemie, który przestał się wstydzić. Bo kiedy pieniądz staje się ponadnarodowy, prawo traci sens. A kiedy prawo traci sens, zostaje tylko narracja – taka, jaką elity piszą o sobie.