Spis treści
Rok po wybuchu afery Panama Papers świat mógł sądzić, że globalny system rajów podatkowych się zachwieje.
Rządy obiecywały reformy, OECD zapowiadała przejrzystość, a banki – nową erę etyki finansowej.Tymczasem w listopadzie 2017 roku ujawniono kolejny przeciek: Paradise Papers.
Ponad 13,4 miliona dokumentów pochodzących głównie z kancelarii Appleby z Bermudów i firmy Estera ujawniło, że mechanizm offshore nie zniknął – przeciwnie, został ucywilizowany i włączony w system gospodarki Zachodu.
„To nie już tylko ucieczka od podatków. To legalna strategia finansowa elit.”
— Marina Walker Guevara, zastępca dyrektora ICIJ
Paradise Papers nie odsłoniły mrocznego świata ukrytych kont – pokazały świat dobrze ubrany, czysty, obsługiwany przez najlepsze kancelarie i największe korporacje.
To był już nie raj z palmami, ale biurowiec w Londynie, Zurychu i Nowym Jorku.
Geneza – z Bermudów do Londynu
Źródłem przecieku była kancelaria Appleby, założona w XIX wieku na Bermudach – jednej z najbardziej prestiżowych jurysdykcji offshore.
Jej klientami były nie gangi ani skorumpowani politycy, lecz największe korporacje świata, rodziny królewskie i fundusze inwestycyjne.
Dane pozyskała niemiecka gazeta Süddeutsche Zeitung, ta sama, która rok wcześniej ujawniła Panama Papers.
Tym razem Süddeutsche Zeitung przekazała materiały International Consortium of Investigative Journalists (ICIJ).
W analizie uczestniczyło ponad 380 dziennikarzy z 67 redakcji w 96 krajach – od BBC Panorama i The Guardian po New York Times i Le Monde.
Przez miesiące badali sieć połączeń między Bermudami, Kajmanami, Guernsey i Wyspą Man, odkrywając, że struktury offshore nie tylko przetrwały – ale stały się częścią oficjalnej ekonomii.
„Paradise Papers pokazują, że raje podatkowe nie są marginesem, lecz centrum światowego systemu finansowego.”
— Gerard Ryle, dyrektor ICIJ, 2017
Skala ujawnienia
W przecieku znalazły się dane dotyczące ponad 120 tysięcy podmiotów i ponad 13,4 mln dokumentów.
W przeciwieństwie do Panama Papers, tutaj większość struktur była formalnie legalna – wykorzystywana przez korporacje do agresywnego planowania podatkowego.
Na liście pojawiły się nazwiska i podmioty, które wcześniej uchodziły za wzory uczciwości:
– Królowa Elżbieta II, której prywatny fundusz inwestował 10 milionów funtów w spółki zarejestrowane na Kajmanach.
– Wilbur Ross, sekretarz handlu USA, utrzymujący powiązania biznesowe z firmą należącą do rosyjskich oligarchów.
– Bono, lider zespołu U2, jako inwestor w spółce na Malcie, pośrednio związanej z nieruchomościami w litewskim centrum handlowym.
– Apple, Nike, Uber i Glencore – globalne korporacje, które przenosiły prawa własności intelektualnej i zyski do krajów o minimalnym opodatkowaniu.
Według analizy The Guardian, tylko Apple, korzystając z systemu stworzonego z pomocą Appleby, „zaoszczędziło” co najmniej 13 miliardów euro podatku w Europie.
Appleby – elegancka twarz tajemnicy
W odróżnieniu od Mossack Fonseca, kancelaria Appleby była symbolem prestiżu i profesjonalizmu.
Nie działała z marginesu prawa – tworzyła jego centrum. Jej klienci to banki inwestycyjne, fundusze private equity i międzynarodowe kancelarie, które współtworzyły system finansowy.
Appleby zatrudniała setki prawników, działała w dziewięciu jurysdykcjach offshore, w tym na Bermudach, Kajmanach, Wyspie Man i w Jersey.
W materiałach Paradise Papers znalazły się także dane z innej firmy – Estera, zajmującej się administracją spółek.
Kancelaria Appleby w oficjalnym oświadczeniu twierdziła:
„Nie ma dowodów na żadne wykroczenia. Nie tolerujemy nielegalnych działań naszych klientów.”
Jednak ujawnione dokumenty pokazywały, że system stworzony przez Appleby pozwalał klientom minimalizować podatki w sposób całkowicie legalny, ale moralnie wątpliwy.
Nowy model globalnej optymalizacji
Paradise Papers odsłoniły nową generację rajów podatkowych.
To już nie Panama – z anonimowymi kontami i fikcyjnymi dyrektorami – ale sieć zalegalizowanych centrów finansowych, działających w ścisłej współpracy z wielkimi korporacjami i rządami.
Według OECD, w 2017 roku globalne firmy transferowały do rajów podatkowych ponad 600 miliardów dolarów rocznie.
Najczęściej stosowanym mechanizmem była tzw. „double Irish with a Dutch sandwich” – system wykorzystywany przez koncerny technologiczne, który pozwalał przenosić zyski z krajów o wysokim opodatkowaniu do spółek w Irlandii, Holandii i na Bermudach.
OECD i Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegały, że taka praktyka powoduje coroczne straty budżetowe rzędu 10% globalnych wpływów z CIT, co odpowiada ponad 500 miliardom dolarów.
„Nie możemy mówić o wolnym rynku, jeśli jego reguły piszą ci, którzy mogą się od nich uwolnić.”
— Gabriel Zucman, ekonomista, University of California, 2018
Paradise Papers udowodniły, że offshore stał się częścią strategii korporacyjnej, a nie jej ukrytą częścią. To już nie szara strefa – to biały garnitur systemu.
Korporacje ponad granicami
Paradise Papers ujawniły skalę, na jaką korporacje przeniosły własność intelektualną i prawa do zysków do rajów podatkowych.
To nie był margines działalności – to była strategia korporacyjna na poziomie zarządów i audytorów.
Apple, po śledztwie Komisji Europejskiej w 2016 roku, przeniosło swoje struktury z Irlandii do nowej jurysdykcji.
Z dokumentów Appleby wynika, że firma pytała o kraje, które oferują „minimalne podatki i maksymalną stabilność polityczną”.
Ostatecznie wybrano Jersey, terytorium zależne Wielkiej Brytanii, gdzie korporacja mogła utrzymać efektywną stawkę podatku na poziomie 0,005%.
Nike stworzyło sieć spółek na Bermudach, które formalnie posiadały prawa do znaku towarowego „swoosh”. Każdy produkt sprzedany na świecie generował więc „opłatę licencyjną” – trafiającą nie do kraju, w którym powstał, lecz do offshore.
W latach 2010–2016 Nike zaoszczędziło w ten sposób około 10 miliardów dolarów podatków.
Paradise Papers ujawniły, że koncerny energetyczne i surowcowe, takie jak Glencore, wykorzystywały spółki offshore do zarządzania koncesjami w Afryce i Ameryce Południowej.
Zyski z wydobycia trafiały do firm pośrednich w Szwajcarii i na Bermudach, podczas gdy kraje, z których pochodziły surowce, nie widziały ani centa.
„To system, w którym bogactwo przepływa z Południa na Północ, a odpowiedzialność – w odwrotnym kierunku.”
— Marina Walker Guevara, ICIJ
Monarchie i politycy w cieniu spółek
Paradise Papers były też politycznym testem dla Zachodu. Po raz pierwszy w historii przecieki objęły najwyższe kręgi europejskich monarchii i administracji USA.
Wśród ujawnionych powiązań znalazły się:
– Inwestycje funduszu królowej Elżbiety II poprzez spółkę na Kajmanach,
– Wilbur Ross, sekretarz handlu USA w administracji Donalda Trumpa, który zachował udziały w firmie powiązanej z rosyjskim koncernem Sibur,
– Yuri Milner, miliarder i inwestor w Facebooka oraz Twittera, współfinansowany przez rosyjskie fundusze państwowe,
– oraz José María Aznar, były premier Hiszpanii, zasiadający w radach spółek zarejestrowanych na Bahamach.
W przeciwieństwie do Panama Papers, Paradise Papers nie wywołały fali dymisji.
Tym razem mechanizmy były legalne, a granica między moralnością a prawem – celowo zamazana.
„To już nie przestępstwo, to polityka.”
— The Guardian, komentarz redakcyjny, 2017
Banki i doradcy – architekci eleganckiej anonimowości
Za strukturami offshore stały nie tylko prawnicy z Appleby.
Paradise Papers pokazały rolę banków inwestycyjnych, audytorów i kancelarii z Londynu, Frankfurtu i Nowego Jorku, które pełniły funkcję „architektów dyskrecji”.
Wśród aktywnych doradców wymieniono m.in.: HSBC, Citigroup, Deutsche Bank, PwC, Ernst & Young i Deloitte.
Ich zadaniem było projektowanie „transparentnych” konstrukcji, które na papierze spełniały wszystkie normy prawa, ale w praktyce neutralizowały obowiązek podatkowy.
Według OECD, w 2017 roku 60% światowego handlu wewnątrzkorporacyjnego odbywało się między spółkami należącymi do tych samych grup kapitałowych, zarejestrowanych w różnych jurysdykcjach.
To oznacza, że faktyczna kontrola nad globalnym kapitałem została przeniesiona do sfery, gdzie nie obowiązuje już zasada terytorialności.
„Jeśli pieniądze mogą przekraczać granice bez podatków, to suwerenność staje się pojęciem historycznym.”
— Gabriel Zucman, 2018
Reakcje i pozory reform
Po publikacji Paradise Papers rządy ponownie obiecały reformy.
Wielka Brytania zapowiedziała stworzenie publicznego rejestru właścicieli spółek w swoich terytoriach zależnych, lecz projekt do dziś nie został w pełni wdrożony.
Komisja Europejska rozszerzyła listę rajów podatkowych, ale nie znalazła się na niej żadna europejska jurysdykcja offshore – ani Irlandia, ani Luksemburg, ani Holandia.
W Stanach Zjednoczonych administracja Trumpa wprowadziła reformę podatkową z 2017 roku, która obniżyła podatek korporacyjny z 35% do 21%.
Paradoksalnie, to właśnie ten ruch uczynił korzystanie z rajów jeszcze mniej potrzebnym – bo system offshore został wchłonięty przez oficjalne prawo.
„Zamiast walczyć z rajami, politycy przenieśli je do domu.”
— Alex Cobham, Tax Justice Network
Paradise Papers pokazały, że świat nie zrezygnował z tajemnicy finansowej – tylko nadał jej status legalnego przywileju.
Ekonomiczne skutki „raju w białych rękawiczkach”
Według raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego z 2018 roku, globalne korporacje przechowują w rajach podatkowych 8,7 biliona dolarów.
Tylko w samym roku ujawnienia Paradise Papers do tzw. „centrów finansowych o wysokiej poufności” trafiło kolejne 500 miliardów dolarów nowych aktywów.
OECD wyliczyło, że w wyniku unikania podatków przez korporacje i osoby prywatne, państwa tracą co najmniej 427 miliardów dolarów rocznie.
To kwota większa niż całkowite wydatki na edukację w krajach rozwijających się.
Z danych Banku Światowego wynika, że w latach 2010–2020 nierówności majątkowe między 1% najbogatszych a resztą społeczeństwa wzrosły o 20%, mimo pozornej globalnej walki z unikaniem podatków.
„Raje podatkowe to nie miejsca na mapie. To infrastruktura dla bogatych.”
— Nicholas Shaxson, autor „Treasure Islands”
Paradise Papers pokazały, że system działa lepiej niż kiedykolwiek, bo nauczył się być elegancki.
Nowa moralność finansowa
Paradise Papers nie przyniosły szoku, który wywołały Panama Papers.
Tym razem nie było ulicznych protestów, nie było dymisji premierów.
Była za to chłodna akceptacja faktu, że świat działa w dwóch równoległych systemach – jeden dla obywateli, drugi dla korporacji i elit.
Wielu ekonomistów wskazywało, że problem nie leży już w braku prawa, lecz w jego konstrukcji.
System podatkowy krajów rozwiniętych został świadomie zaprojektowany, by chronić mobilny kapitał, a karać ten, który pozostaje w granicach państwa.
„To nie jest luka w prawie. To nowa wersja prawa.”
— Marina Walker Guevara, ICIJ
Paradise Papers nie opowiadały o przestępcach – opowiadały o nowej etyce sukcesu, w której płacenie podatków jest dowodem na brak sprytu.
Media i opinia publiczna – zmęczenie aferą
W 2017 roku, mimo ogromnego rozgłosu, temat Paradise Papers zniknął z mediów po zaledwie kilku tygodniach.
Świat był już przyzwyczajony do ujawnień – do słowa „Papers”, które straciło swój ciężar. Paradoksalnie, im więcej prawdy ujawniano, tym mniej robiła wrażenie.
Wielkie koncerny PR-owe, współpracujące z korporacjami wymienionymi w dokumentach, rozpoczęły natychmiastową kampanię wizerunkową.
Wielu polityków tłumaczyło, że „offshore to tylko narzędzie optymalizacji”, a „każdy ma prawo do prywatności finansowej”.
Społeczeństwa Zachodu przyjęły to obojętnie. Zamiast oburzenia – pojawiło się zmęczenie informacją, a wraz z nim obojętność.
Polityka bez sprawców
Paradise Papers unaoczniły jeszcze jedną prawdę: świat finansów nie potrzebuje już spisków ani tajnych układów.
Wszystko dzieje się na oczach opinii publicznej, w pełni jawnie, pod osłoną prawa i języka „efektywności”.
To właśnie dlatego reakcje były tak słabe.
Nikt nie mógł zostać oskarżony o złamanie prawa – bo prawo zostało już wcześniej dostosowane.
„Nie ma nic bardziej legalnego niż interesy tych, którzy piszą przepisy.”
— Gerard Ryle, ICIJ
Paradise Papers obnażyły intelektualne bankructwo liberalnego kapitalizmu, który głosi równość reguł, ale pielęgnuje przywileje dla silniejszych.
Etyka i polityka: co zostało po „raju”
W wyniku Paradise Papers powstały kolejne raporty, deklaracje i komitety.
Ale, jak stwierdził Alex Cobham z Tax Justice Network, „nikt nie zamyka banku tylko dlatego, że świat dowiedział się, jak działa”.
Raje podatkowe nie potrzebują ukrycia – wystarczy, że społeczeństwa przestaną się interesować.
OECD nadal pracuje nad projektem globalnego podatku minimalnego, ale jego wdrożenie jest opóźniane przez kraje, które zyskują na systemie – Irlandię, Holandię czy Luksemburg.
Z kolei Bermudy, Jersey i Kajmany pozostają głównymi „hubami finansowymi”, obsługującymi ponad 20% światowych przepływów kapitałowych.
Paradise Papers dowiodły, że globalna elita nie potrzebuje tajemnicy, by zachować władzę – wystarczy, że ma własne definicje przejrzystości.