Spis treści
Światowe Forum Ekonomiczne w Davos od lat pełni funkcję nieformalnej przestrzeni, w której elity polityczne, finansowe i technologiczne testują nowe narracje dla globalnego porządku.
Edycja z 2026 roku odbywała się w szczególnym momencie, po zmianie administracji w Stanach Zjednoczonych oraz w warunkach narastającego zmęczenia dotychczasowym modelem relacji transatlantyckich.
W centrum uwagi znalazła się obecność Donalda Trumpa, którego wystąpienia i wywiady towarzyszące szczytowi zdominowały przekaz medialny.
Trump, odnosząc się do roli NATO, wielokrotnie podkreślał, że Stany Zjednoczone „nie potrzebowały Europy, by zapewnić sobie bezpieczeństwo”.
„Stany Zjednoczone nie potrzebowały Europy, by chronić własne granice.”
W innym fragmencie dodał, że sojusznicy „stali z tyłu, poza linią frontu”, koncentrując się na gospodarczym rozwoju zamiast na kosztach obrony.
„NATO stało z tyłu, poza linią frontu.”
W tym samym kontekście pojawiła się koncepcja Board of Peace, czyli nieformalnej struktury mającej według deklaracji skupiać się na zapobieganiu konfliktom poprzez interesy gospodarcze, a nie klasyczne mechanizmy wojskowe.
Dodatkowym elementem były wypowiedzi dotyczące Grenlandii, wpisujące się w postrzeganie bezpieczeństwa przez pryzmat zasobów strategicznych.
Równolegle europejscy liderzy starali się nadać Davos 2026 wymiar debaty o „odpowiedzialności Europy za własne bezpieczeństwo”.
W panelach poświęconych przyszłości NATO oraz zdolnościom obronnym Unii Europejskiej powtarzały się hasła o konieczności „dojrzałości strategicznej” i „zmniejszenia zależności od zewnętrznych gwarantów”.
W tym sensie Davos nie było areną pojedynczych kontrowersyjnych wypowiedzi. Było miejscem testowania narracji potencjalnej zmiany układu sił pomiędzy USA a Europą.
To, co zwraca uwagę, to fakt, że wypowiedzi Trumpa oraz reakcje europejskich polityków nie były odosobnione. Wpisywały się one w szerszy proces redefinicji relacji transatlantyckich.
Davos 2026 stało się zatem punktem odniesienia dla dyskusji o tym, czy dotychczasowy porządek oparty na amerykańskim parasolu bezpieczeństwa nadal jest realny.
Stało się również pretekstem do pytania o konsekwencje tych zmian dla suwerenności państw europejskich.
Kontekst historyczny
Po 1945 roku transatlantycki porządek polityczny i gospodarczy był budowany w oparciu o kilka kluczowych filarów. Pierwszym z nich była architektura bezpieczeństwa, zmaterializowana w postaci NATO.
Od początku miała ona charakter asymetryczny. Stany Zjednoczone pełniły rolę głównego gwaranta bezpieczeństwa, a Europa Zachodnia koncentrowała się na odbudowie gospodarczej.
Drugim filarem był system Bretton Woods, w ramach którego dolar amerykański stał się podstawą międzynarodowych rozliczeń.
Instytucje takie jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Bank Światowy stabilizowały porządek finansowy.
W kolejnych dekadach do tej architektury dołączyły narzędzia „miękkiej siły”.
Światowe Forum Ekonomiczne, założone w 1971 roku przez Klausa Schwaba, stało się platformą dialogu między rządami, korporacjami i środowiskami eksperckimi.
Według dokumentów WEF jego celem było „kształtowanie globalnej współpracy publiczno-prywatnej”.
W praktyce oznaczało to stopniowe przenoszenie części debaty politycznej z poziomu parlamentów narodowych do forów eksperckich i korporacyjnych.
Proces integracji europejskiej wpisywał się w ten schemat. Od Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, przez Traktat Rzymski, aż po Traktat z Maastricht i Traktat Lizboński, następowało systematyczne rozszerzanie kompetencji instytucji ponadnarodowych kosztem państw członkowskich.
Trybunał Sprawiedliwości UE uzyskał prymat w interpretacji prawa. Wspólna waluta euro ograniczyła autonomię polityki monetarnej.
Mechanizmy warunkowości finansowej wprowadziły zależność między dostępem do funduszy a oceną polityk krajowych.
Proces ten był uzasadniany potrzebą stabilności i konkurencyjności w świecie globalnym. Jednocześnie coraz częściej mówi się o „fraying world order”, czyli porządku, który traci spójność.
Stany Zjednoczone sygnalizują ograniczoną gotowość do ponoszenia kosztów globalnego przywództwa. Było to widoczne już w czasie administracji Baracka Obamy poprzez strategię „pivot to Asia”.
Następnie zostało to wzmocnione w retoryce Donalda Trumpa w latach 2017–2020. Równolegle Unia Europejska zaczęła intensyfikować narrację o „strategicznej autonomii”.
Pojęcie to oznacza zdolność do samodzielnego działania w obszarach obrony, energii i technologii. W tym kontekście Davos 2026 jawi się jako moment, w którym te tendencje zostały wyrażone wprost.
Wypowiedzi Trumpa na temat NATO oraz reakcje europejskich liderów wpisują się w proces redefinicji odpowiedzialności za bezpieczeństwo.
Zamiast klasycznego modelu zależności od USA coraz częściej pojawia się koncepcja scentralizowanej polityki obronnej UE.
Stanowi on kontynuację trendu rozpoczętego dekady wcześniej.
Kluczowe sygnały z Davos 2026
Podczas Davos 2026 szczególną uwagę zwróciły wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczące NATO i roli Europy w systemie bezpieczeństwa.
W wystąpieniu transmitowanym przez oficjalne kanały WEF stwierdził on:
„Stany Zjednoczone nie potrzebowały Europy, by chronić własne granice.”
W innym fragmencie dodał:
„NATO stało z tyłu, poza linią frontu, podczas gdy Ameryka ponosiła realne koszty.”
Odnosząc się do wydatków obronnych, Trump powtórzył, że „większość sojuszników nie spełnia zobowiązań finansowych”.
Według niego „osłabia to wiarygodność całego sojuszu”.
W tym samym kontekście pojawiła się koncepcja Board of Peace. Według słów Trumpa miałaby to być struktura skupiająca przedstawicieli największych gospodarek świata.
Jej zadaniem byłoby zapobieganie wojnom poprzez wspólne interesy gospodarcze i kontrolę nad krytycznymi zasobami.
Padło również stwierdzenie:
„Wojny rodzą się tam, gdzie brakuje kontroli nad energią i żywnością.”
Kontrowersje wzbudziły odniesienia do Grenlandii.
Trump stwierdził, że:
„Grenlandia jest kluczowa dla bezpieczeństwa Arktyki i przyszłych szlaków handlowych.”
Choć nie padły konkretne propozycje, sam fakt poruszenia tego tematu na forum WEF był znaczący.
Reakcje europejskich liderów były wyważone, lecz istotne.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte w panelu poświęconym przyszłości sojuszu powiedział:
„Europa musi być gotowa do większego wkładu w swoje bezpieczeństwo, niezależnie od tego, kto zasiada w Białym Domu.”
Prezydent Finlandii Alexander Stubb mówił o:
„konieczności realnej zdolności obronnej, a nie wyłącznie deklaracji politycznych.”
W tym samym panelu pojawił się wątek „Can Europe Defend Itself?”.
Było to bezpośrednie postawienie pytania o samodzielność militarną UE.
Polskie akcenty były wyraźnie obecne. Prezydent Karol Nawrocki uczestniczył w panelu „Can Europe Defend Itself?”.
Podkreślał znaczenie wschodniej flanki NATO oraz rolę państw Europy Środkowej jako realnej linii obrony.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski mówił o potrzebie:
„równoległego wzmacniania NATO i europejskich zdolności obronnych.”
W komunikatach polskiej delegacji pojawiały się odniesienia do inicjatywy Trójmorza.
Format ten był przedstawiany jako narzędzie współpracy infrastrukturalnej i energetycznej.
Szerzy kontekst Davos 2026 obejmował również debaty o sztucznej inteligencji, bezpieczeństwie energetycznym, polityce celnej oraz food security.
W dokumentach WEF zwracano uwagę na:
„konieczność koordynacji regulacji AI”,
„przyspieszenie transformacji energetycznej”,
„odporność łańcuchów dostaw żywności”.
Choć tematy te nie dotyczyły bezpośrednio NATO, były prezentowane jako elementy nowego rozumienia bezpieczeństwa.
Bezpieczeństwo było definiowane nie tylko militarnie, lecz także technologicznie i gospodarczo.
Zestawiając te wypowiedzi i panele, można zauważyć spójny przekaz. USA sygnalizują ograniczenie swojej roli jako głównego gwaranta. Europa przygotowuje narrację o większej odpowiedzialności.
W tym sensie Davos 2026 nie wprowadziło nowej doktryny. Wyraźnie uwypukliło jednak istniejące napięcia i kierunki zmian.
Implikacje dla suwerenności europejskiej
Jeżeli przyjąć za punkt wyjścia tezę o słabnącej roli USA jako gwaranta bezpieczeństwa, naturalną konsekwencją jest przyspieszenie procesów centralizacji w UE.
W praktyce oznacza to rozwój wspólnych struktur wojskowych, mechanizmów finansowania obronności oraz koordynacji technologicznej.
Już obecnie funkcjonują instrumenty takie jak Europejski Fundusz Obronny oraz PESCO.
Davos 2026 sugeruje, że tego typu inicjatywy mogą zyskać nową dynamikę.
Z punktu widzenia suwerenności oznacza to dalszy transfer kompetencji z poziomu państw narodowych do instytucji unijnych.
Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że mechanizmy takie jak warunkowość budżetowa czy rozszerzająca się interpretacja prawa UE przez TSUE ograniczają autonomię decyzyjną rządów.
W obszarze finansów podobny proces widoczny jest w polityce klimatycznej i energetycznej.
Zielony Ład, wspólne zakupy gazu oraz regulacje emisyjne tworzą system, w którym decyzje zapadają na poziomie Brukseli.
Jeżeli bezpieczeństwo militarne zostanie dołączone do tego pakietu, powstanie model zarządzania obejmujący wojsko, energię i technologię.
Będzie to struktura o wysokim stopniu centralizacji.
Dla państw Europy Środkowej pojawia się pytanie o alternatywy.
Jedną z nich jest Trójmorze.
Drugą są bilateralne porozumienia wojskowe i technologiczne.
Istotnym elementem pozostaje rola WEF i programu Young Global Leaders.
Zgodnie z materiałami Forum ich celem jest:
„kształcenie liderów zdolnych do globalnego zarządzania.”
W praktyce oznacza to sieci personalnych powiązań między polityką, biznesem i organizacjami międzynarodowymi.
Narracja o strategicznej autonomii sprzyja legitymizacji centralizacji jako procesu technokratycznego.
Pojawia się pytanie o demokratyczny mandat tych zmian.
Decyzje o obronności tradycyjnie należały do parlamentów narodowych.
Przenoszenie ich na poziom ponadnarodowy rodzi problem odpowiedzialności politycznej.
Wyborcy nie mają bezpośredniego wpływu na skład Komisji Europejskiej ani kierunki polityki obronnej UE.
Jak zauważono w analizie dotyczącej Traktatu Lizbońskiego, proces ten odbywa się często poprzez rozszerzanie interpretacji zapisów, a nie przez nowe referenda.
W tym sensie Davos 2026 pokazuje mechanizm adaptacji elit do nowej sytuacji.
Zamiast debaty o granicach suwerenności pojawia się narracja o „nieuchronności” centralizacji.
Taki sposób komunikacji utrudnia społeczeństwom ocenę kierunku zmian.
Utrudnia także analizę alternatywnych scenariuszy.
Wnioski
Davos 2026 ukazało moment testowania nowych modeli współpracy i kontroli.
Dotychczasowy porządek traci stabilność.
Wypowiedzi Donalda Trumpa oraz reakcje europejskich liderów sugerują, że relacje transatlantyckie wchodzą w fazę redefinicji.
Nie oznacza to zerwania sojuszy.
Oznacza raczej przesunięcie akcentów z gwarancji amerykańskich na europejską odpowiedzialność za bezpieczeństwo.
Dla Unii Europejskiej może to oznaczać przyspieszenie centralizacji kompetencji w obszarach obrony, finansów i technologii.
Dla państw narodowych rodzi to pytanie o granice suwerenności oraz o to, kto w praktyce będzie definiował priorytety i mechanizmy decyzyjne w sprawach strategicznych.
Dla Polski i regionu istotne staje się rozważenie alternatyw, które zwiększają pole manewru.
W tym kontekście często wskazuje się formaty takie jak Trójmorze oraz bilateralne porozumienia w obszarze bezpieczeństwa i technologii.
Davos 2026 nie przyniosło jednoznacznych rozstrzygnięć.
Pokazało jednak kierunek debaty elit oraz ramy, w których opisywana jest przyszłość bezpieczeństwa i gospodarki.
Jest to okazja do refleksji nad tym, czy przyspieszające procesy integracyjne posiadają wystarczający mandat demokratyczny.
Jest to również punkt wyjścia do analizy, czy narracja o „nieuchronności” centralizacji nie zastępuje debaty o realnych kosztach i alternatywach.
Mechanizmy władzy ujawniające się w takich forach pokazują, że decyzje o przyszłości państw coraz częściej zapadają poza klasycznymi instytucjami demokratycznymi.
Odpowiedzią na ten proces może być jedynie bardziej świadome społeczeństwo.
Społeczeństwo zdolne do krytycznej analizy narracji. Społeczeństwo zdolne do obrony realnej przestrzeni decyzyjnej swoich państw.