Smartfon, laptop, samochód elektryczny i magazyn energii wydają się należeć do świata czystej technologii. Ich historia zaczyna się jednak często w miejscu, które niewiele ma wspólnego z reklamami nowoczesnej, zielonej przyszłości.
Demokratyczna Republika Konga jest największym producentem wydobywanego na świecie kobaltu — surowca od lat ważnego dla baterii litowo-jonowych, elektroniki, przemysłu lotniczego i technologii wojskowych. W 2024 roku kraj odpowiadał za około 76 procent globalnego wydobycia kobaltu.
To właśnie tu najlepiej widać niewygodny paradoks współczesnej transformacji technologicznej. Po jednej stronie znajdują się hasła o dekarbonizacji, elektromobilności i innowacjach. Po drugiej — kopalnie w prowincjach Lualaba i Haut-Katanga, nieformalny handel rudą, niebezpieczne szyby, dzieci pracujące przy wydobyciu i globalny łańcuch dostaw, w którym odpowiedzialność łatwo rozmywa się między pośrednikami, hutami, rafineriami i producentami końcowych urządzeń.
Nie oznacza to, że każda bateria zawiera kobalt wydobyty przez dziecko ani że cały sektor kobaltowy w Kongu działa w ten sam sposób. Część wydobycia pochodzi z dużych kopalń przemysłowych, część z górnictwa rzemieślniczego i małoskalowego. To właśnie ten drugi segment jest szczególnie narażony na wyzysk, brak kontroli i pracę dzieci.
Problem nie polega więc na prostym haśle: „technologia jest zbudowana na niewolnictwie”. Takie zdanie byłoby zbyt łatwe. Prawdziwy problem jest bardziej złożony — i przez to poważniejszy. Nowoczesny przemysł przez lata korzystał z surowca, którego część pochodziła z systemu obciążonego ciężkimi naruszeniami praw człowieka, a mechanizmy kontroli okazały się znacznie słabsze niż skala biznesu, który na tym surowcu wyrósł.
Kobalt nie jest wszystkim, ale przez lata był surowcem strategicznym
Kobalt ma właściwości, które przez długi czas czyniły go bardzo cennym dla producentów baterii. W akumulatorach niklowo-kobaltowo-manganowych, czyli NMC, oraz niklowo-kobaltowo-aluminiowych, czyli NCA, poprawia stabilność chemiczną katody, trwałość ogniwa i odporność na przegrzewanie.
Dlatego wzrost rynku elektroniki użytkowej, a później samochodów elektrycznych, zwiększał znaczenie kobaltu. Nie jest on wykorzystywany wyłącznie w bateriach, ale to właśnie sektor akumulatorów litowo-jonowych stał się jednym z istotnych źródeł popytu.
W ostatnich latach sytuacja zaczęła się zmieniać. Producenci ograniczają ilość kobaltu w nowych chemiach baterii, a dużą popularność zyskały ogniwa LFP, oparte na fosforanie litowo-żelazowym, które nie wymagają ani kobaltu, ani niklu. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej w 2024 roku baterie LFP stanowiły już niemal połowę globalnego rynku baterii do samochodów elektrycznych.
To ważna korekta. Nie można dziś uczciwie napisać, że bez kobaltu nie istnieje elektromobilność. Taki skrót byłby już nieaktualny. Kobalt nadal pozostaje jednak istotnym surowcem w części segmentów rynku, zwłaszcza tam, gdzie liczy się wysoka gęstość energii. Poza tym globalny popyt na baterie wciąż rośnie, więc nawet przy zmniejszaniu udziału kobaltu w pojedynczym ogniwie całkowita presja na surowce nie znika z dnia na dzień.
Właśnie dlatego Demokratyczna Republika Konga nadal znajduje się w samym środku strategicznej gry o surowce krytyczne.
Kongo dominuje w wydobyciu, Chiny w przetwarzaniu
Największa część światowego kobaltu wydobywana jest w południowej części Demokratycznej Republiki Konga, przede wszystkim w pasie miedziowo-kobaltowym obejmującym prowincje Haut-Katanga i Lualaba. Kobalt występuje tam najczęściej jako produkt uboczny wydobycia miedzi.
Według danych U.S. Geological Survey Kongo wydobyło w 2024 roku około 220 tysięcy ton kobaltu, podczas gdy globalne wydobycie wyniosło około 290 tysięcy ton. To daje krajowi pozycję zdecydowanie dominującą.
Nie oznacza to jednak, że Kongo kontroluje cały biznes. Wydobycie to dopiero pierwszy etap. Surowiec jest następnie oczyszczany, przetwarzany chemicznie i włączany do globalnego łańcucha produkcji materiałów katodowych oraz baterii. Tu kluczową rolę odgrywają Chiny, które są największym producentem rafinowanego kobaltu na świecie. Znaczna część chińskiej produkcji pochodzi z półproduktów importowanych właśnie z Konga.
Powstaje więc charakterystyczny układ:
- Kongo zapewnia większość wydobywanego surowca,
- Chiny dominują w przetwarzaniu i w dużej części dalszego łańcucha baterii,
- Europa, Stany Zjednoczone i inne rozwinięte rynki są odbiorcami gotowych technologii lub komponentów.
To nie jest tylko kwestia handlu. Taki podział ról oznacza, że odpowiedzialność za warunki wydobycia łatwo się rozmywa. Firma sprzedająca gotowy samochód elektryczny nie kupuje worka rudy od dziecka stojącego przy szybie. Kupuje komponenty od dużych dostawców, którzy nabywają materiały od hut i rafinerii, które z kolei mogą korzystać z mieszanego strumienia surowca. Im dłuższy łańcuch, tym trudniej wskazać moment, w którym problem powinien zostać zatrzymany.
Dwie rzeczywistości górnictwa: kopalnie przemysłowe i sektor ASM
W debacie o kongijskim kobalcie często wszystko wrzuca się do jednego worka. To błąd. Wydobycie prowadzone jest dwiema głównymi drogami.
Pierwsza to large-scale mining, czyli górnictwo przemysłowe. Obejmuje duże kopalnie zarządzane przez koncerny, z formalnymi koncesjami, ciężkim sprzętem, ustrukturyzowanym zatrudnieniem i większą kontrolą nad procesem produkcji.
Druga to artisanal and small-scale mining, w skrócie ASM, czyli górnictwo rzemieślnicze i małoskalowe. W tym sektorze pracują dziesiątki tysięcy ludzi. Często są to osoby wydobywające rudę ręcznie, bez odpowiedniego sprzętu, zabezpieczeń i stabilnego statusu prawnego. Kopią płytkie doły lub niebezpieczne tunele, rozdrabniają urobek, płuczą go i sprzedają lokalnym pośrednikom.
ASM nie jest synonimem pracy dzieci. Dla wielu dorosłych Kongijczyków to realne źródło utrzymania w kraju, w którym formalny rynek pracy jest bardzo ograniczony. Próba całkowitego wyrzucenia tego sektora z łańcuchów dostaw mogłaby pogorszyć sytuację części lokalnych społeczności.
Jednocześnie nie ma sensu udawać, że jest to zwykła, neutralna forma drobnej przedsiębiorczości. To właśnie w nieformalnym górnictwie występują najpoważniejsze ryzyka:
- praca dzieci,
- bardzo niebezpieczne warunki wydobycia,
- brak odzieży i sprzętu ochronnego,
- kontakt z pyłem i zanieczyszczeniami,
- nielegalne szyby i osuwiska,
- uzależnienie od pośredników skupujących rudę za niskie stawki,
- trudność w ustaleniu, skąd dokładnie pochodzi surowiec.
Organizacja OECD zwracała uwagę, że przemysłowe i rzemieślnicze łańcuchy dostaw w Kongu nie zawsze są od siebie czysto oddzielone. Ruda z nieformalnego wydobycia może przedostawać się do bardziej uporządkowanych kanałów handlu, zwłaszcza przez sieć pośredników i punktów skupu. To jeden z głównych powodów, dla których samo oświadczenie dużej firmy o „odpowiedzialnych dostawcach” nie rozwiązuje problemu.
Dzieci w kopalniach nie są symbolem. Są udokumentowanym problemem
Praca dzieci przy wydobyciu kobaltu w Demokratycznej Republice Konga nie jest medialną metaforą. To problem od lat opisany przez Międzynarodową Organizację Pracy, Departament Pracy USA, Amnesty International i inne instytucje zajmujące się prawami człowieka oraz warunkami pracy.
W 2024 roku broszura Międzynarodowej Organizacji Pracy dotycząca projektu GALAB informowała, że system monitorowania pracy dzieci w kopalniach rzemieślniczych zidentyfikował ponad 6 tysięcy dzieci pracujących na 14 pilotażowych terenach wydobywczych w DRK. ILO przypomina też, że praca dzieci w górnictwie jest klasyfikowana jako jedna z najgorszych form pracy dzieci według konwencji nr 182.
Departament Pracy USA w raporcie za 2024 rok nadal wskazywał, że w Demokratycznej Republice Konga dzieci są angażowane w niebezpieczne formy pracy, w tym w górnictwie, a kobalt pozostaje surowcem znajdującym się na liście towarów produkowanych przy użyciu pracy dzieci lub pracy przymusowej.
W praktyce dzieci mogą wykonywać różne czynności: przesiewać skały, przenosić worki, myć rudę, sortować materiał, pracować w pobliżu szybów albo schodzić do niebezpiecznych wykopów. Nie zawsze wygląda to tak samo, ale skutek jest podobny — dziecko zostaje wciągnięte w pracę zagrażającą zdrowiu, bezpieczeństwu i edukacji.
Warto zachować tu precyzję. Nie każda osoba niepełnoletnia pracująca w kongijskim regionie wydobywczym wykonuje identyczną pracę, a różne źródła mogą różnić się szacunkami. Jednak sam fakt występowania pracy dzieci w sektorze kobaltowym nie jest poważnie kwestionowany. Spór dotyczy raczej skali, efektywności programów naprawczych i odpowiedzialności globalnych firm.
Siddharth Kara i historia, która przebiła się do masowej debaty
Jedną z osób, które najmocniej nagłośniły problem kongijskiego kobaltu, był Siddharth Kara — badacz współczesnego niewolnictwa, pracy przymusowej i handlu ludźmi. W książce Cobalt Red: How the Blood of the Congo Powers Our Lives opisał swoje podróże po regionach wydobywczych DRK, rozmowy z górnikami, rodzinami i dziećmi pracującymi przy kobalcie oraz mechanizm, dzięki któremu dramat lokalnych społeczności znika z pola widzenia końcowego konsumenta.
Książka ukazała się w 2023 roku i została finalistą Nagrody Pulitzera w kategorii literatury faktu. Kara nie pisał chłodnego raportu instytucjonalnego. Jego książka jest reporterskim oskarżeniem wobec globalnej gospodarki surowcowej i wobec wygodnej narracji, w której nowoczesne technologie mają być czyste, bo są „zielone”.
Nie należy traktować Cobalt Red jako jedynego źródła do opisu całego rynku kobaltu. Rynek, struktura wydobycia i skala poszczególnych zjawisk wymagają oparcia na raportach instytucjonalnych, badaniach i danych. Książka Kary jest jednak bardzo ważna z innego powodu: pokazuje ludzki wymiar statystyk. Tam, gdzie raport pisze o sektorze ASM, ryzyku pracy dzieci i złożoności łańcucha dostaw, Kara pokazuje konkretne twarze, ciała, choroby, groby i rodziny.
W grudniu 2022 roku, tuż przed premierą książki, Siddharth Kara wystąpił w podcaście The Joe Rogan Experience, w odcinku #1914. Rozmowa odbiła się szerokim echem i stała się jednym z momentów, w których temat kongijskiego kobaltu przebił się poza środowiska raportów branżowych, organizacji pozarządowych i specjalistycznych analiz. Kara opowiadał tam o tym, co widział w kopalniach, o udziale dzieci w wydobyciu oraz o rozmywaniu odpowiedzialności w globalnym łańcuchu dostaw.
Ten wywiad warto traktować jako materiał poszerzający reportażowy i emocjonalny wymiar problemu, a nie jako zamiennik dla dokumentów ILO, OECD czy danych geologicznych. Dobrze jednak pokazuje, dlaczego sprawa kobaltu z Konga przestała być niszowym tematem dla ekspertów od surowców i stała się jednym z najbardziej niewygodnych obrazów współczesnej gospodarki technologicznej.
Dlaczego rodziny wysyłają dzieci do kopalń?
Łatwo byłoby opowiedzieć tę historię jak prosty konflikt między „złymi korporacjami” a „bezbronnymi dziećmi”. Taki obraz działa emocjonalnie, ale nie tłumaczy, dlaczego problem utrzymuje się przez lata.
Praca dzieci w kongijskim górnictwie jest zakorzeniona w szerszej biedzie, braku stabilnych dochodów, ograniczonym dostępie do edukacji i słabości lokalnych instytucji. Jeśli rodzina nie ma wystarczających środków na żywność, czynsz albo opłaty szkolne, dodatkowy dochód dziecka może stać się dla niej sposobem przetrwania.
To nie usprawiedliwia wyzysku, ale pokazuje, dlaczego sama deklaracja „zakazujemy pracy dzieci w łańcuchu dostaw” nie wystarczy. Jeżeli program usunięcia dzieci z kopalń nie zapewnia rodzinom alternatywy ekonomicznej, dzieci mogą po prostu przenieść się do innego punktu wydobycia, pracować mniej widocznie albo trafić do równie niebezpiecznej pracy w innym sektorze.
Dlatego skuteczne działania muszą obejmować jednocześnie:
- identyfikowanie dzieci pracujących w kopalniach,
- ich wycofywanie z najgorszych form pracy,
- wsparcie rodzin,
- dostęp do szkoły,
- legalizację i kontrolę części górnictwa rzemieślniczego,
- większą odpowiedzialność skupów, eksporterów, rafinerii i firm technologicznych.
Bez tego problem będzie jedynie wypychany z pola widzenia konsumenta, a nie rozwiązywany.
Jak kobalt z nieformalnego wydobycia trafia do globalnego łańcucha dostaw
Najtrudniejszym elementem całej sprawy jest śledzenie pochodzenia surowca. W teorii łańcuch wygląda przejrzyście: kopalnia, punkt skupu, zakład przetwarzania, eksporter, rafineria, producent materiałów do baterii, producent ogniw, producent urządzenia lub pojazdu.
W praktyce każdy z tych etapów może zacierać pierwotne pochodzenie kobaltu. Ruda z różnych miejsc jest mieszana. Pośrednicy skupują surowiec od wielu wydobywców. Półprodukty są eksportowane i przetwarzane poza Kongiem. Na kolejnych etapach coraz trudniej ustalić, czy część materiału nie pochodziła z obszarów, gdzie występowała praca dzieci lub inne poważne naruszenia.
To właśnie dlatego debata o odpowiedzialności firm technologicznych nie jest czarno-biała. Duże koncerny zazwyczaj nie posiadają własnych kopalń kobaltu w DRK i nie zatrudniają bezpośrednio pracujących tam dzieci. Mogą jednak korzystać z łańcuchów dostaw, które bez odpowiedniego nadzoru nie gwarantują pełnego odcięcia od ryzykownego surowca.
W 2016 roku Amnesty International pokazała, że kobalt z nieformalnego sektora w Kongu może przechodzić przez międzynarodowe łańcuchy dostaw wykorzystywane później w elektronice i bateriach. Raport wywołał duży nacisk na globalne marki, ale nie zakończył problemu. Kolejne lata przyniosły programy audytowe, deklaracje o należytej staranności i rozwój systemów identyfikowalności, lecz pełna przejrzystość nadal pozostaje trudna do osiągnięcia.
W 2024 roku amerykański sąd apelacyjny oddalił sprawę przeciwko kilku wielkim firmom technologicznym, w tym Apple, Tesli, Google, Microsoftowi i Dellowi. Sąd uznał, że sam zakup kobaltu w złożonym łańcuchu dostaw nie wystarcza do przypisania tym firmom odpowiedzialności prawnej za udział w procederze pracy dzieci. Ten wyrok nie dowodzi, że problem nie istnieje. Pokazuje raczej, jak trudno jest przełożyć moralną i systemową odpowiedzialność na odpowiedzialność prawną konkretnych odbiorców końcowych.
Firmy lubią mówić o etyce. Łańcuch dostaw sprawdza to bez litości
Współczesne korporacje coraz chętniej publikują raporty ESG, strategie zrównoważonego rozwoju i deklaracje dotyczące praw człowieka. W przypadku surowców krytycznych prawdziwy test zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy firma ma odpowiedzieć na kilka prostych pytań:
- czy zna wszystkie etapy swojego łańcucha dostaw,
- czy potrafi wskazać rafinerie i źródła materiału,
- czy nie opiera się wyłącznie na deklaracjach dostawców,
- czy reaguje na ryzyko, czy tylko raportuje jego istnienie,
- czy po wykryciu problemu naprawia sytuację, czy po prostu odcina się od całego regionu.
To ostatnie ma szczególne znaczenie. Mechaniczne wycofanie się z kongijskiego sektora ASM może brzmieć dobrze w komunikacie prasowym, ale lokalnie prowadzić do utraty dochodu przez tysiące rodzin. Odpowiedzialne pozyskiwanie surowca nie powinno polegać na tym, że bogatszy świat oczyszcza własny wizerunek, zostawiając za sobą jeszcze większą biedę.
Znacznie trudniejsze, ale uczciwsze jest wspieranie takich rozwiązań, które porządkują sektor: legalne strefy dla górnictwa rzemieślniczego, przejrzyste punkty skupu, monitorowanie pracy dzieci, identyfikowalność partii surowca i realne programy naprawcze. To nie daje prostych, natychmiastowych efektów, ale przynajmniej dotyka przyczyny problemu.
Pierwszy „śledzalny” kobalt i pytanie, czy to początek zmiany
W listopadzie 2025 roku Demokratyczna Republika Konga ogłosiła wyprodukowanie pierwszych 1000 ton identyfikowalnego kobaltu z sektora rzemieślniczego. Projekt prowadzony przez państwową Entreprise Générale du Cobalt miał pokazać, że da się wprowadzać surowiec z ASM do bardziej kontrolowanego i przejrzystego obiegu.
To wydarzenie jest ważne, choć nie należy go przeceniać. W porównaniu z setkami tysięcy ton kobaltu wydobywanych rocznie w Kongu skala pilotażu była niewielka. Jednak sam kierunek ma znaczenie. Zamiast udawać, że sektor rzemieślniczy można po prostu wymazać, Kongo i część partnerów próbują stworzyć model, w którym:
- górnicy działają w wyznaczonych obszarach,
- surowiec trafia do formalnych kanałów,
- warunki pracy mogą być monitorowane,
- pojawia się większa kontrola nad obecnością dzieci,
- państwo próbuje odzyskać część wpływu nad strategicznym sektorem.
To nie rozwiązuje wszystkich patologii. Może jednak stanowić lepszą odpowiedź niż dotychczasowe skrajności: całkowite ignorowanie problemu albo czysto wizerunkowe deklaracje o „czystych łańcuchach dostaw”.
Unia Europejska wprowadza obowiązki, ale odsuwa ich stosowanie
W 2023 roku Unia Europejska przyjęła nowe rozporządzenie bateryjne. Jednym z jego istotnych elementów są obowiązki należytej staranności w łańcuchach dostaw surowców wykorzystywanych do produkcji baterii, w tym kobaltu, litu, niklu i naturalnego grafitu.
W praktyce chodzi o to, aby firmy wprowadzające określone baterie na rynek UE musiały identyfikować ryzyka społeczne i środowiskowe związane z pozyskiwaniem surowców, zarządzać nimi i dokumentować podjęte działania.
Pierwotnie kluczowe obowiązki miały zacząć obowiązywać 18 sierpnia 2025 roku. W lipcu 2025 roku Rada UE przyjęła jednak przepisy przesuwające ten termin o dwa lata — na 18 sierpnia 2027 roku. Oficjalnym uzasadnieniem było danie firmom i instytucjom więcej czasu na przygotowanie się do nowych zasad.
Ta decyzja pokazuje napięcie, które będzie wracać w całej gospodarce zielonej transformacji. Z jednej strony politycy zapowiadają czyste technologie, odpowiedzialne łańcuchy dostaw i koniec wyzysku w tle nowoczesnego przemysłu. Z drugiej, kiedy przychodzi do wdrażania konkretnych obowiązków, system często prosi o więcej czasu.
Można argumentować, że źle przygotowane regulacje przyniosłyby chaos. Można też zauważyć, że dzieci pracujące przy wydobyciu kobaltu nie mają luksusu dwuletniego „okresu dostosowawczego”.
Zielona transformacja nie jest niewinna tylko dlatego, że ma dobry cel
Transformacja energetyczna nie staje się fałszywa dlatego, że potrzebuje metali, kopalń i przemysłu. Każda duża zmiana technologiczna ma własny koszt materiałowy. Spór zaczyna się wtedy, gdy ten koszt jest wypychany poza główną opowieść.
Samochód elektryczny może ograniczać emisje w całym cyklu użytkowania w porównaniu z pojazdem spalinowym. Magazyny energii mogą pomagać w stabilizowaniu sieci. Baterie są potrzebne w wielu obszarach nowoczesnej gospodarki. Nie wynika z tego jednak, że sposób pozyskiwania surowców przestaje być ważny.
Jeżeli europejski konsument widzi wyłącznie schludny salon sprzedaży i komunikat o „zeroemisyjnej przyszłości”, a nie widzi miejsca, z którego pochodzi część strategicznych materiałów, obraz jest niepełny. Jeśli instytucje publiczne budują politykę klimatyczną, ale nie traktują z równą powagą łańcuchów surowcowych, tworzą moralną lukę w samym centrum własnej narracji.
Kobalt z Konga nie obala całej idei transformacji energetycznej. Obala natomiast jej naiwną, reklamową wersję — tę, w której nowoczesna technologia jest czysta już z samej definicji.
Problemem jest nie tylko bateria, ale wygodne zapomnienie
Historia kongijskiego kobaltu nie jest tylko opowieścią o Afryce. Jest także opowieścią o tym, jak globalna gospodarka porządkuje odpowiedzialność. Bogatsze kraje i wielkie firmy korzystają z coraz bardziej zaawansowanych technologii. Kraje surowcowe ponoszą część kosztów środowiskowych i społecznych. Po drodze powstaje tyle ogniw pośrednich, że każdy może powiedzieć: „to nie my”.
Państwo kongijskie odpowiada za egzekwowanie prawa, bezpieczeństwo kopalń i ochronę dzieci. Firmy wydobywcze i skupujące rudę odpowiadają za warunki, na jakich działa sektor. Rafinerie i producenci komponentów odpowiadają za weryfikowanie pochodzenia surowca. Globalne marki odpowiadają za to, by ich polityki etyczne nie kończyły się na stronie internetowej. Regulatorzy odpowiadają za to, by reguły gry były realne, a nie wyłącznie deklaratywne.
Nie da się uczciwie wskazać jednego winnego i zamknąć sprawy. Da się natomiast jasno powiedzieć, że system, który przez lata potrafił zbudować globalny rynek baterii, zbyt długo nie potrafił równie skutecznie zabezpieczyć dzieci przed trafianiem do kopalń.
To jest właściwa miara problemu. Nie sama obecność kobaltu w nowoczesnych technologiach, lecz różnica między tempem rozwoju rynku a tempem budowania odpowiedzialności.
Źródła i materiały pomocnicze
- U.S. Geological Survey, Mineral Commodity Summaries 2025 – Cobalt — dane dotyczące światowego wydobycia i zasobów kobaltu; według USGS Demokratyczna Republika Konga odpowiadała w 2024 roku za około 76 procent globalnego wydobycia.
Link: https://pubs.usgs.gov/periodicals/mcs2025/mcs2025-cobalt.pdf - International Energy Agency, Electric vehicle batteries – Global EV Outlook 2025 — analiza rynku baterii do samochodów elektrycznych, w tym rosnącego udziału chemii LFP, która nie wykorzystuje kobaltu ani niklu.
Link: https://www.iea.org/reports/global-ev-outlook-2025/electric-vehicle-batteries - International Energy Agency, Beyond NMC batteries: Supply chain issues for emerging battery technologies — omówienie zmiany technologicznej na rynku baterii, spadku dominacji chemii NMC i rosnącego znaczenia ogniw LFP.
Link: https://www.iea.org/reports/global-critical-minerals-outlook-2025/beyond-nmc-batteries-supply-chain-issues-for-emerging-battery-technologies - International Energy Agency, Executive summary – Global Critical Minerals Outlook 2025 — opracowanie dotyczące popytu na surowce krytyczne, koncentracji ich wydobycia i znaczenia DRK dla światowego rynku kobaltu.
Link: https://www.iea.org/reports/global-critical-minerals-outlook-2025/executive-summary - International Labour Organization, The GALAB project in the Democratic Republic of the Congo — materiał z 2024 roku dotyczący pracy dzieci w sektorze kobaltowym DRK; wskazuje ponad 6 tysięcy dzieci zidentyfikowanych w 14 pilotażowych miejscach górnictwa rzemieślniczego.
Link: https://www.ilo.org/sites/default/files/2024-12/The%20GALAB%20project%20in%20the%20Democratic%20Republic%20of%20the%20Congo.pdf - U.S. Department of Labor, 2024 Findings on the Worst Forms of Child Labor – Democratic Republic of the Congo — raport o pracy dzieci w DRK, działaniach państwa i lukach w egzekwowaniu przepisów.
Link: https://www.dol.gov/sites/dolgov/files/ILAB/child_labor_reports/tda2024/Congo-Democratic-Republic-of-DRC.pdf - U.S. Department of Labor, List of Goods Produced by Child Labor or Forced Labor — oficjalna lista towarów, w przypadku których istnieją podstawy do uznania, że są wytwarzane przy użyciu pracy dzieci lub pracy przymusowej; obejmuje m.in. kobalt z DRK.
Link: https://www.dol.gov/agencies/ilab/reports/child-labor/list-of-goods - OECD, Interconnected supply chains: Due diligence challenges and opportunities sourcing cobalt and copper from the Democratic Republic of the Congo — raport pokazujący złożoność kongijskich łańcuchów dostaw oraz ryzyka związane z przenikaniem się sektora przemysłowego i górnictwa rzemieślniczego.
Link: https://www.oecd.org/en/publications/interconnected-supply-chains_576804e7-en.html - Amnesty International, This is what we die for: Human rights abuses in the Democratic Republic of the Congo power the global trade in cobalt — głośny raport z 2016 roku dokumentujący pracę dzieci i ryzyka w łańcuchu dostaw kobaltu używanego później w elektronice i bateriach.
Link: https://www.amnesty.org/en/documents/afr62/3183/2016/en/ - Siddharth Kara, Cobalt Red: How the Blood of the Congo Powers Our Lives — reportażowa książka o kongijskim sektorze kobaltu, pracy dzieci, warunkach wydobycia i rozmywaniu odpowiedzialności w globalnym łańcuchu dostaw; finalista Nagrody Pulitzera w 2024 roku.
Link: https://www.pulitzer.org/finalists/siddharth-kara - The Joe Rogan Experience #1914 – Siddharth Kara — rozmowa z 22 grudnia 2022 roku, w której Kara opowiada o badaniach nad kongijskim kobaltem i zapowiada książkę Cobalt Red.
Link: https://open.spotify.com/episode/3ZBdeZLitzqNPBbvv9QIEz - Reuters, US court sides with Apple, Tesla, other tech companies over child labor in Africa — omówienie wyroku amerykańskiego sądu apelacyjnego z 2024 roku, który oddalił sprawę przeciwko kilku wielkim firmom technologicznym dotyczącą odpowiedzialności za pracę dzieci w kongijskim sektorze kobaltu.
Link: https://www.reuters.com/legal/us-appeals-court-dismisses-child-labor-case-against-tech-companies-2024-03-05/ - Reuters, Congo produces first 1,000 tons of traceable artisanal cobalt — informacja z 2025 roku o pierwszej partii identyfikowalnego kobaltu z kongijskiego sektora rzemieślniczego i próbie formalizacji tego fragmentu rynku.
Link: https://www.reuters.com/sustainability/boards-policy-regulation/congo-produces-first-1000-tons-traceable-artisanal-cobalt-2025-11-13/ - Council of the European Union, Simplification: Council adopts law to ‘stop-the-clock’ on due diligence rules for batteries — komunikat z 18 lipca 2025 roku potwierdzający przesunięcie stosowania obowiązków należytej staranności dla baterii na 18 sierpnia 2027 roku.
Link: https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2025/07/18/simplification-council-adopts-law-to-stop-the-clock-on-due-diligence-rules-for-batteries/ - EUR-Lex, Regulation (EU) 2025/1561 — akt prawny przesuwający termin rozpoczęcia stosowania unijnych obowiązków należytej staranności w łańcuchach dostaw baterii.
Link: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?uri=CELEX:32025R1561