Mordechai Vanunu – Dimona, Mossad i tajemnica izraelskiej bomby atomowej

A+A-
Zresetuj

30 września 1986 roku Mordechai Vanunu wsiadł w Londynie do samolotu British Airways lecącego do Rzymu. Towarzyszyła mu kobieta przedstawiająca się jako Cindy. Poznał ją kilka dni wcześniej. Mówiła, że jest Amerykanką, podróżuje po Europie i ma siostrę we Włoszech.

Vanunu miał powody, żeby zachować ostrożność. Przez kilka tygodni rozmawiał z dziennikarzami „The Sunday Times” o jednym z najpilniej strzeżonych sekretów Izraela. Przekazał im informacje o ośrodku nuklearnym w Dimonie oraz fotografie, które potajemnie zrobił wewnątrz kompleksu.

Dziennikarze sprawdzali jego historię. Konsultowali zdjęcia z ekspertami. Materiał był przygotowywany do publikacji.

Vanunu czekał.

Wtedy pojawiła się Cindy.

Do Londynu już nie wrócił.

Po przylocie do Rzymu został zwabiony do mieszkania, obezwładniony i przewieziony potajemnie do Izraela. Świat przez pewien czas nie wiedział nawet, gdzie się znajduje.

Pięć dni po jego zniknięciu „The Sunday Times” opublikował materiał, którego izraelskie władze próbowały uniknąć.

Na pierwszej stronie znalazły się informacje człowieka, który przez prawie dziewięć lat pracował wewnątrz Dimony.

Człowiek z Machon 2

Mordechai Vanunu urodził się w 1954 roku w Marrakeszu. Jego rodzina wyemigrowała z Maroka do Izraela, kiedy był dzieckiem. Dorastał w Beer Szewie, kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, które później zmieniło całe jego życie.

W listopadzie 1976 roku rozpoczął pracę w Negev Nuclear Research Center w pobliżu Dimony.

Nie był kierownikiem programu ani naukowcem odpowiedzialnym za projektowanie broni. Był technikiem. Właśnie dzięki temu przez lata poruszał się jednak po części instalacji, do których zwykły obywatel Izraela nigdy nie miałby dostępu.

Szczególnie ważny był obiekt określany jako Machon 2.

Z zewnątrz nie zdradzał tego, co znajdowało się pod ziemią. Według informacji przekazanych później przez Vanunu budynek posiadał sześć ukrytych podziemnych kondygnacji. To właśnie tam znajdowały się instalacje związane między innymi z chemicznym przetwarzaniem wypalonego paliwa i oddzielaniem plutonu.

Istnienie tak dużej instalacji przerobu było wyjątkowo istotne.

Reaktor sam w sobie nie oznacza jeszcze produkcji broni atomowej. Pluton znajdujący się w wypalonym paliwie musi zostać chemicznie oddzielony, zanim będzie mógł zostać wykorzystany jako materiał rozszczepialny do głowicy.

I właśnie ten element izraelskiego programu przez lata pozostawał jednym z największych znaków zapytania zachodnich wywiadów.

Dimona była tajemnicą, ale nie całkowitą

Nie byłoby prawdą twierdzenie, że przed Vanunu nikt nie podejrzewał Izraela o budowę broni jądrowej.

Stany Zjednoczone wiedziały o ośrodku w Dimonie już od 1960 roku. Amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie służby przez lata analizowały izraelskie zakupy uranu, możliwości reaktora i potencjalną produkcję plutonu.

Problem polegał na czymś innym.

Izrael prowadził politykę, którą z czasem zaczęto określać jako amimut — nuklearną niejednoznaczność.

Państwo nie potwierdzało posiadania broni jądrowej, ale też nie składało jednoznacznych deklaracji pozwalających definitywnie wykluczyć jej istnienie. Przez dziesięciolecia powtarzana była formuła, że Izrael „nie będzie pierwszym państwem, które wprowadzi broń jądrową na Bliski Wschód”.

Co dokładnie znaczyło słowo „wprowadzi” — pozostawiano bez wyjaśnienia.

Już w latach 60. amerykańskie dokumenty wskazywały, że Izrael posiada techniczne możliwości rozwoju programu wojskowego. W 1974 roku amerykańska ocena wywiadowcza mówiła nawet o przekonaniu, że Izrael wyprodukował i zgromadził niewielką liczbę broni rozszczepieniowej.

Vanunu nie przyniósł więc pierwszej pogłoski o izraelskiej bombie. Przyniósł coś znacznie bardziej kłopotliwego: zdjęcia z jej zaplecza.

Aparat fotograficzny za drzwiami tajnego obiektu

W 1985 roku Vanunu potajemnie zrobił wewnątrz Dimony około sześćdziesięciu kolorowych fotografii. Według późniejszych analiz zdjęcia powstały podczas dwóch kolejnych nocnych zmian.

Fotografował pomieszczenia, urządzenia, tablice sterujące i elementy instalacji.

Nie zrobił zdjęcia gotowej izraelskiej bomby leżącej na stole.

Nie było takiej potrzeby.

Dla specjalistów ważniejsze były urządzenia i procesy technologiczne widoczne na fotografiach oraz szczegółowe informacje człowieka, który przez lata obserwował działanie zakładu.

W październiku 1985 roku Vanunu zakończył pracę w Dimonie. Był jednym z pracowników objętych redukcją zatrudnienia.

Sprzedał mieszkanie i samochód, a następnie opuścił Izrael. Podróżował przez kilka państw, aż trafił do Australii.

Filmy z Dimony podróżowały razem z nim.

W Sydney Vanunu związał się ze środowiskiem anglikańskim i przeszedł na chrześcijaństwo. Rozmawiając z ludźmi poznanymi w Australii, zaczął opowiadać również o swojej dawnej pracy.

Informacja dotarła w końcu do londyńskiego „The Sunday Times”.

Redakcja wysłała do Australii dziennikarza Petera Hounama.

Gazeta nie chciała uwierzyć mu na słowo

Historia wyglądała jak wymarzona sensacja prasowa. Były pracownik tajnego izraelskiego ośrodka twierdził, że może opowiedzieć o produkcji materiałów do broni jądrowej i posiada zdjęcia wykonane w środku.

Problem był oczywisty: równie dobrze mógł być fantastą.

„The Sunday Times” zabrał Vanunu do Londynu i rozpoczął wielotygodniową weryfikację jego opowieści.

Jednym z ekspertów był brytyjski fizyk nuklearny Frank Barnaby, wcześniej pracujący w Atomic Weapons Research Establishment. Vanunu godzinami odpowiadał na pytania dotyczące procesów technologicznych, urządzeń, organizacji pracy i poszczególnych części zakładu.

Sprawdzano, czy człowiek podający się za technika rzeczywiście rozumie to, o czym mówi.

Fotografie dawały możliwość weryfikowania jego opisów.

Późniejsze opracowania International Panel on Fissile Materials stwierdzały już wprost, że istnieje szeroka zgoda co do autentyczności i spójności informacji przekazanych przez Vanunu o działalności Dimony w latach 1977–1985.

Największe znaczenie miały informacje o podziemnej instalacji przerobu paliwa oraz produkcji plutonu. Vanunu opisywał także technologie związane z trytem i litem-6, co wywołało dyskusję o stopniu zaawansowania izraelskich konstrukcji nuklearnych.

Eksperci współpracujący z gazetą próbowali również obliczyć skalę produkcji.

W 1986 roku powstało oszacowanie, że ilość plutonu produkowanego w Dimonie mogła pozwolić na stworzenie materiału wystarczającego dla około 100–200 głowic.

Ta liczba wymaga jednak ważnego zastrzeżenia.

Nie oznaczała, że „The Sunday Times” policzył 200 gotowych izraelskich bomb. Było to oszacowanie potencjału oparte na przypuszczalnej produkcji plutonu. Później liczba 100–200 zaczęła funkcjonować w mediach jako szacunek samego arsenału, choć współczesne analizy są znacznie ostrożniejsze.

International Panel on Fissile Materials w raporcie z 2022 roku szacował izraelski arsenał na około 90 głowic jądrowych.

Izrael oficjalnie nadal ich posiadania nie potwierdza.

„Cindy”

Vanunu długo czekał, aż gazeta zakończy sprawdzanie materiału.

Był niecierpliwy. Wiedział też, że jego historia przestała być bezpieczna. Informacje o planowanej publikacji dotarły do Izraela.

W Londynie pojawiła się kobieta przedstawiająca się jako Cindy.

Poznali się pozornie przypadkiem.

Spotykali się kilka razy. Chodzili po mieście, do kina, rozmawiali. Kobieta zaproponowała w końcu wyjazd do Rzymu, gdzie — jak twierdziła — mieszkała jej siostra.

Ludzie z „The Sunday Times” próbowali przekonać Vanunu, żeby nie opuszczał Wielkiej Brytanii.

Nie posłuchał.

30 września oboje wsiedli na pokład British Airways 504.

Samolot wylądował w Rzymie około godziny 21.

Vanunu pojechał z kobietą do mieszkania. Tam został obezwładniony. Amnesty International, podobnie jak późniejsze opracowania dotyczące sprawy, jednoznacznie opisuje wydarzenie jako uprowadzenie przez agentów Mossadu.

Został odurzony i potajemnie przewieziony drogą morską do Izraela.

Mossad nie zatrzymał go w Wielkiej Brytanii. W ten sposób uniknięto przeprowadzenia operacji porwania bezpośrednio na terytorium państwa rządzonego przez Margaret Thatcher.

Vanunu zniknął.

Gazeta wyszła bez swojego źródła

5 października 1986 roku „The Sunday Times” opublikował materiał pod tytułem „Revealed: The Secrets of Israel’s Nuclear Arsenal”.

Vanunu nie mógł go przeczytać w Londynie.

Był już w izraelskim areszcie.

Przez kilka tygodni izraelskie władze nie wyjaśniały publicznie, w jaki sposób znalazł się w kraju. Jego zniknięcie wywołało spekulacje, a brytyjscy dziennikarze próbowali ustalić, co wydarzyło się po jego wyjeździe.

Vanunu znalazł sposób, żeby im pomóc.

Kiedy w grudniu przewożono go samochodem na rozprawę, wiedział, że przed budynkiem będą fotografowie.

Na wewnętrznej stronie dłoni napisał:

„Vanunu M was hijacked in Rome ITL 30.9.86 21:00 came to Rome by fly BA 504”.

Gdy samochód znalazł się przed reporterami, przycisnął dłoń do szyby.

Zdjęcie obiegło świat.

Bez konferencji prasowej, bez rozmowy z dziennikarzem i bez możliwości wypowiedzenia jednego zdania Vanunu przekazał informację, której jego strażnicy nie chcieli ujawniać.

Rzym. 30 września. Lot BA504.

Proces za zamkniętymi drzwiami

Vanunu został oskarżony między innymi o zdradę i szpiegostwo.

Proces odbywał się w dużej części poza dostępem opinii publicznej ze względu na tajemnice państwowe. W marcu 1988 roku został skazany na 18 lat pozbawienia wolności.

Izraelskie stanowisko było proste: pracownik objęty obowiązkiem zachowania tajemnicy wyniósł informacje dotyczące bezpieczeństwa państwa i przekazał je zagranicznej prasie.

Dla wielu Izraelczyków Vanunu był zdrajcą.

Jego zwolennicy widzieli człowieka, który ujawnił program broni masowego rażenia pozostający poza publiczną debatą i międzynarodowym systemem kontroli.

Sam Vanunu utrzymywał, że działał świadomie i z powodów politycznych. Nie przedstawiał swojego zachowania jako przypadkowego przecieku.

Wiedział, że ujawnia tajemnicę.

Różnica dotyczyła odpowiedzi na pytanie, czy obywatel ma moralne prawo ujawnić tajemnicę państwową, jeśli uważa samą tajemnicę za zagrożenie.

Izraelski sąd odpowiedział na to pytanie wyrokiem.

Jedenaście lat praktycznie samemu

Pierwsze 11 lat z osiemnastoletniego wyroku Vanunu spędził w izolacji.

Przebywał w oddzielnej celi i miał bardzo ograniczony kontakt z innymi więźniami. Izraelskie władze uzasadniały izolację między innymi bezpieczeństwem oraz ryzykiem dalszego przekazywania informacji.

Amnesty International przez lata protestowała przeciwko takim warunkom, określając długotrwałe odosobnienie Vanunu jako okrutne, nieludzkie lub poniżające traktowanie.

Dopiero w 1998 roku został przeniesiony z pełnej izolacji do zwykłej części więzienia.

Wyrok kończył się w kwietniu 2004 roku.

Vanunu odsiedział go w całości.

21 kwietnia wyszedł z więzienia.

Nie mógł jednak po prostu kupić biletu lotniczego i wyjechać.

18 lat minęło. Zakazy zostały

Po zwolnieniu izraelskie władze objęły Vanunu kolejnymi ograniczeniami administracyjnymi.

Nie wolno mu było opuszczać Izraela. Musiał uzyskiwać zgodę na kontakty z cudzoziemcami. Zakazano mu zbliżania się do przejść granicznych, portów i lotnisk. Ograniczenia były okresowo odnawiane.

Państwo argumentowało, że Vanunu nadal może posiadać informacje, których ujawnienie zaszkodzi bezpieczeństwu Izraela.

Vanunu odpowiadał, że wszystko, co wiedział, powiedział już w 1986 roku, a jego wiedza technologiczna pochodzi z początku lat 80.

Spór nie był teoretyczny.

W 2007 roku został skazany za naruszanie zakazu kontaktowania się z cudzoziemcami. Po apelacji kara została ograniczona do trzech miesięcy. W 2010 roku ponownie trafił do więzienia.

Amnesty International ogłosiła wówczas, że uznaje go za więźnia sumienia.

Organizacja zwracała uwagę na rzecz szczególną: ograniczenia nałożone po 2004 roku nie były warunkami zwolnienia warunkowego.

Vanunu nie wyszedł wcześniej. Odsiedział pełne 18 lat.

Tajemnica, o której wszyscy mówią

Porwanie Vanunu nie zatrzymało publikacji. Jego uwięzienie nie spowodowało zniknięcia fotografii.

W kolejnych dziesięcioleciach pojawiały się nowe dokumenty, zdjęcia satelitarne, analizy produkcji plutonu i odtajnione materiały amerykańskich służb. Historycy tacy jak Avner Cohen i badacze związani z National Security Archive rekonstruowali początki programu już na podstawie dokumentów państwowych.

Dzisiejsza sytuacja jest przez to osobliwa.

International Panel on Fissile Materials zalicza Izrael do dziewięciu państw posiadających broń jądrową i szacuje jego arsenał na około 90 głowic. Federation of American Scientists publikuje podobne analizy.

Jednocześnie oficjalna izraelska polityka nuklearnej niejednoznaczności nadal istnieje.

Państwo nie potwierdziło formalnie tego, co eksperci od dziesięcioleci opisują w publikacjach naukowych, raportach i analizach wojskowych.

W 1986 roku fotografie Vanunu miały znaczenie przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy człowiek pracujący wewnątrz Dimony pozwolił ekspertom zajrzeć pod ziemię.

Na jednym ze zdjęć widać aparaturę. Na innym elementy instalacji. Są pomieszczenia, przewody, pulpity i urządzenia, które dla większości czytelników nie znaczą właściwie nic.

Dla fizyków znaczyły bardzo dużo.

Vanunu zapłacił za te fotografie osiemnastoma latami więzienia.

Zdjęcia zostały.

Źródła i materiały pomocnicze

Dodaj komentarz

Sprawdź również:

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.