21 listopada 1986 roku w siedzibie Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozpoczęło się niszczenie dokumentów. John Poindexter zniszczył podpisane wcześniej tajne upoważnienie prezydenta, a Oliver North przepuszczał przez niszczarkę notatki i korespondencję dotyczącą operacji prowadzonych poza wiedzą Kongresu. Urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości zbliżali się już do ich biur.
Jednego dokumentu North nie zdążył usunąć. Była to notatka z kwietnia 1986 roku, opisująca możliwość przeznaczenia części wpływów ze sprzedaży broni Iranowi na wsparcie antykomunistycznych oddziałów Contras w Nikaragui. Kartka łączyła dwa konflikty oddalone od siebie o tysiące kilometrów: wojnę iracko-irańską oraz tajną wojnę Stanów Zjednoczonych w Ameryce Środkowej.
Dwie tajne operacje
Nazwa „Iran-Contra” może sugerować, że od początku istniał jeden plan: sprzedać broń Iranowi i za uzyskane pieniądze finansować Contras. W rzeczywistości najpierw działały dwa odrębne przedsięwzięcia, które z czasem zostały połączone przez tych samych ludzi i ten sam nieformalny aparat logistyczny.
Na Bliskim Wschodzie przetrzymywano Amerykanów porwanych przez organizacje związane z Hezbollahem i pozostające pod wpływem Iranu. Biały Dom publicznie odrzucał negocjacje z terrorystami, lecz szukał kanału prowadzącego do Teheranu. Liczono, że irańscy pośrednicy pomogą uwolnić zakładników i dotrzeć do rzekomych „umiarkowanych” przedstawicieli władz.
W Nikaragui administracja Reagana wspierała Contras walczących z sandinistami. Kongres przyjął serię ograniczeń znanych jako poprawki Bolanda. Od października 1984 roku amerykańskie środki nie mogły finansować wojskowych i paramilitarnych operacji Contras. Reagan polecił jednak Robertowi McFarlane’owi utrzymać ruch przy życiu – jak później zeznawał – „ciałem i duszą”. Zadanie wykonawcze trafiło do Olivera Northa z Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Izrael otwiera kanał do Teheranu
Sprzedaż izraelskiej broni Iranowi trwała już wcześniej, podczas wojny z Irakiem. W 1985 roku pojawiła się jednak nowa jakość: Izrael nie tylko dostarczał uzbrojenie, ale stał się pośrednikiem między Teheranem a administracją Reagana.
Kanał tworzyli między innymi Michael Ledeen, izraelski dyplomata David Kimche, handlarze bronią Yaacov Nimrodi i Al Schwimmer oraz irański pośrednik Manucher Ghorbanifar. CIA uznawała Ghorbanifara za niewiarygodnego. Mimo to obietnica odzyskania zakładników uczyniła go centralną postacią negocjacji.
20 sierpnia 1985 roku do Iranu dotarło z Izraela 96 amerykańskich pocisków przeciwpancernych TOW. Zakładników nie zwolniono. Irańscy pośrednicy zażądali kolejnej partii. 14 września dostarczono 408 następnych pocisków, a dzień później w Bejrucie wypuszczono pastora Benjamina Weira. Dla zwolenników operacji była to oznaka, że kanał działa. Dla pośredników – dowód, że za każdego uwolnionego człowieka można domagać się następnej dostawy.
Pociski HAWK i pierwsza kompromitacja
Jesienią 1985 roku rozmowy objęły rakiety przeciwlotnicze HAWK. Izraelski minister obrony Icchak Rabin uzyskał zapewnienie, że Waszyngton akceptuje sprzedaż i uzupełni izraelskie zapasy. Operacja przerodziła się jednak w logistyczny chaos. Do Iranu dotarło tylko 18 rakiet, które odbiorcy uznali za niewłaściwy model. Nie uwolniono zakładników, za to w dostawy wciągnięto CIA i jej samoloty. George Shultz i Caspar Weinberger sprzeciwiali się transakcjom, a Weinberger ostrzegał przed możliwym naruszeniem przepisów eksportowych.
Amerykanie przejmują operację
W styczniu 1986 roku Reagan podpisał tajne upoważnienie pozwalające CIA uczestniczyć w dostawach. Oficjalnym celem miało być otwarcie polityczne na Iran, choć w dokumentach pojawiła się również kwestia zakładników. Od tego momentu nie chodziło już wyłącznie o tolerowanie izraelskich transakcji. Stany Zjednoczone zaczęły bezpośrednio organizować sprzedaż.
18 lutego do Iranu dostarczono 500 pocisków TOW. Dziewięć dni później przybyło następnych 500. Żaden zakładnik nie odzyskał wolności. Mimo to operacji nie przerwano.
Ghorbanifar pozyskiwał finansowanie, między innymi od saudyjskiego biznesmena Adnana Khashoggiego. Pieniądze trafiały na szwajcarskie rachunki kontrolowane przez generała Richarda Secorda i przedsiębiorcę Alberta Hakima. CIA kupowała broń od Pentagonu, a prywatna sieć zwana „Enterprise” obsługiwała transport i płatności. Państwową operację przeniesiono do nieformalnego przedsiębiorstwa, co ułatwiało ukrywanie odbiorców, finansów i marż.
Jak broń dla Iranu finansowała Contras
Iran był gotów zapłacić około 10 tysięcy dolarów za jeden pocisk TOW. North wynegocjował z Departamentem Obrony cenę około 3700 dolarów. Różnica nie wracała do budżetu Stanów Zjednoczonych. Pozostawała na rachunkach Enterprise.
Z nadwyżki finansowano zakupy broni, samoloty, lotniska i dostawy dla Contras. Sieć Northa korzystała również z pieniędzy zagranicznych rządów i prywatnych darczyńców. Według raportu niezależnego prokuratora przez rachunki Enterprise przepłynęło ponad 47 milionów dolarów.
W kwietniu 1986 roku North opisał w notatce, jak przychody ze sprzedaży uzbrojenia mogą wesprzeć działania w Nikaragui. Połączenie obu operacji nie było więc przypadkowym księgowym przesunięciem wykonanym po fakcie. Stało się świadomie wykorzystywanym sposobem zdobywania środków poza kontrolą Kongresu.
Trwał spór, czy ograniczenia Bolanda obejmowały personel Rady Bezpieczeństwa Narodowego tak samo jak CIA. Raport Lawrence’a Walsha wskazywał jednak, że wsparcie Contras omijało zakaz Kongresu, a sprzedaż broni Iranowi mogła naruszać przepisy eksportowe.
Tajna delegacja w Teheranie
25 maja 1986 roku do Teheranu przyleciała delegacja Roberta McFarlane’a z Northem, przedstawicielami CIA i izraelskim doradcą Amiramem Nirem. Przywiozła paletę części do systemów HAWK. Ghorbanifar obiecywał rozmowy na najwyższym szczeblu i uwolnienie zakładników w ciągu trzech dni. Delegacja nie uzyskała ani spotkań, których oczekiwała, ani zwolnienia porwanych. Usłyszała za to kolejne żądania dostaw.
W drodze powrotnej North powiedział McFarlane’owi, że część wpływów ze sprzedaży broni trafia do Contras. McFarlane nie przekazał tej informacji Reaganowi podczas późniejszego spotkania w Białym Domu. Operacja trwała nadal.
Po kolejnych dostawach uwolniono Lawrence’a Jenco, ale we wrześniu w Bejrucie porwano dwóch następnych Amerykanów. Po roku handlu bronią bilans wynosił dwóch uwolnionych i dwóch nowych porwanych. Transakcje nie likwidowały mechanizmu porwań. Uczyły, że zakładnik ma cenę.
Dwie katastrofy ujawniają układ
5 października 1986 roku nad Nikaraguą zestrzelono C-123K przewożący broń dla Contras. Eugene Hasenfus przeżył i został schwytany, a dokumenty z wraku prowadziły do ludzi związanych z siatką Northa. Konstrukcja „prywatnych dobroczyńców” zaczęła się rozpadać.
3 listopada libański tygodnik „Al-Shiraa” opisał tajną wizytę McFarlane’a w Teheranie, a Iran potwierdził spotkanie. Handel bronią z państwem przedstawianym przez Waszyngton jako sponsor terroryzmu stał się głównym tematem mediów.
13 listopada Reagan zapewniał, że Stany Zjednoczone nie wymieniały broni na zakładników. Kilka dni później administracja próbowała przygotować dla Kongresu wersję wydarzeń pomniejszającą wiedzę Białego Domu o dostawach z 1985 roku. Wtedy ruszyły niszczarki.
Mimo niszczenia dokumentów prawnicy Departamentu Sprawiedliwości odnaleźli kopię notatki opisującej przekazywanie pieniędzy dla Contras. 25 listopada prokurator generalny Edwin Meese publicznie ujawnił finansowy łącznik między operacjami. Poindexter podał się do dymisji, a North został usunięty z Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Co wiedział Ronald Reagan?
Odpowiedź wymaga rozdzielenia dwóch spraw. Reagan wiedział o sprzedaży uzbrojenia Iranowi i zatwierdził jej kontynuowanie. W marcu 1987 roku przyznał, że strategiczne otwarcie na Iran w praktyce przerodziło się w handel bronią za zakładników.
Nie znaleziono natomiast wiarygodnych dowodów pozwalających wykazać, że prezydent znał plan przekazywania nadwyżek dla Contras. Poindexter twierdził, że nie poinformował go o tej decyzji. North uważał, że Reagan zaakceptowałby taki mechanizm. Niezależny prokurator Lawrence Walsh uznał, że nie da się udowodnić prezydentowi przestępstwa.
Raport Walsha wskazywał jednak, że Reagan stworzył warunki sprzyjające obchodzeniu prawa: domagał się utrzymania Contras mimo ograniczeń Kongresu i zezwolił na sprzedaż broni pomimo ostrzeżeń. George H.W. Bush był informowany o transakcjach z Iranem, ale nie znaleziono dowodu, że znał mechanizm finansowania Contras.
Śledztwa, wyroki i ułaskawienia
Komisja Towera skrytykowała przekształcenie personelu Rady Bezpieczeństwa Narodowego z organu doradczego w strukturę prowadzącą własne operacje. Kongres rozpoczął przesłuchania, a Lawrence Walsh prowadził dochodzenie przez niemal siedem lat.
McFarlane i Elliott Abrams przyznali się do ukrywania informacji przed Kongresem. North został skazany między innymi za niszczenie dokumentów i utrudnianie dochodzenia, a Poindexter za fałszywe oświadczenia, usuwanie dokumentacji i utrudnianie śledztwa.
Wyroki Northa i Poindextera uchylono, ponieważ oskarżenie mogło wykorzystać świadków pozostających pod wpływem ich transmitowanych przesłuchań w Kongresie, podczas których otrzymali immunitet. Nie oznaczało to, że opisane działania nie miały miejsca.
24 grudnia 1992 roku George H.W. Bush ułaskawił sześć osób związanych z aferą, w tym Weinbergera, McFarlane’a i Abramsa. Stało się to przed procesem Weinbergera, podczas którego Bush mógł zostać wezwany jako świadek. Dużą część odpowiedzialności karnej zamknięto decyzją polityczną.
Państwo działające poza własnymi zasadami
Iran-Contra sprowadza się często do hasła: broń dla Iranu, pieniądze dla rebeliantów. Problemem nie była jednak sama tajność, lecz zbudowanie aparatu służącego omijaniu decyzji legalnych instytucji.
Gdy Kongres ograniczył finansowanie, poszukano zagranicznych rządów, prywatnych darczyńców i nieformalnych rachunków. Gdy prawo wymagało powiadomienia o eksporcie broni, transakcje dzielono, prowadzono przez Izrael albo powierzano CIA i prywatnym pośrednikom. Gdy pojawiły się pytania, ograniczano dostęp do dokumentów. Gdy rozpoczęło się śledztwo, część dokumentacji zniszczono lub ukryto.
Walsh podkreślił, że nie był to przede wszystkim problem „zbuntowanych” urzędników, lecz próba uniknięcia kontroli Kongresu przez władzę wykonawczą. North stał się twarzą afery, ale nie stworzył politycznych celów, które miał realizować.
Gdy w 1993 roku ukazał się końcowy raport, część wyroków była już uchylona, a kluczowi urzędnicy ułaskawieni. Niszczarki uruchomione w listopadzie 1986 roku okazały się tylko końcowym elementem systemu budowanego wcześniej w gabinetach, ambasadach, magazynach broni i na szwajcarskich rachunkach.
Źródła
- Final Report of the Independent Counsel for Iran/Contra Matters – Executive Summary
- Final Report of the Independent Counsel – Iran/contra: The Underlying Facts
- U.S. National Archives – The Iran-Contra Affair: Faded in Time, but not Forgotten
- Ronald Reagan Presidential Library – Address to the Nation, 4 March 1987
- U.S. Department of Justice – Pardons Granted by President George H.W. Bush
- National Security Archive – The Iran-Contra Scandal: The Declassified History