Najwygodniejszy obywatel to taki, który płaci i nie pyta o rachunek. Przyjmuje kolejne decyzje jako konieczność, a kiedy dostrzega ich skutki, słyszy, że na dyskusję jest już za późno. Tak można oswajać społeczeństwo ze zmianami, których nigdy świadomie nie zaakceptowało. Wystarczy każdą z nich przedstawiać jako tymczasową, nieuniknioną albo moralnie bezdyskusyjną.
Pytania o granice, migrację, pamięć historyczną i wspólne zasady życia mają jednak zasadnicze znaczenie. Dotyczą tego, kto będzie gospodarzem państwa i komu władza ma tłumaczyć się ze swoich działań. Obywatelom czy własnemu politycznemu zapleczu?
Za marzeniem o doskonałym społeczeństwie kryje się stary problem: co zrobić z człowiekiem, który nie pasuje do projektu? Dopóki projekt pozostaje filozoficznym rozważaniem, można się z nim spierać. Kiedy otrzymuje aparat państwowego przymusu, spór zaczyna być traktowany jak przeszkoda w realizacji dobra wspólnego.
Człowiek jako materiał do obróbki
W „Utopii” Tomasza Morusa życie społeczne zostało poddane szczegółowej organizacji: od pracy i własności po reguły codziennego funkcjonowania. Ten literacki eksperyment otwiera pytanie aktualne także dziś: ile swobody pozostaje człowiekowi w porządku zaprojektowanym dla jego dobra? [1]
Ludzie mają różne zdolności, potrzeby i aspiracje. Rozwijają się w różnym tempie, podejmują odmienne decyzje, inaczej rozumieją szczęście. Władza przekonana, że zna jeden właściwy model życia, zaczyna traktować te różnice jak usterki. Z czasem pojawia się pokusa, by obywatela poprawić, wychować albo uciszyć.
Zacieranie różnicy pomiędzy ochroną jednostki, wynikającą z równości wobec prawa, a koniecznością przymusu dla z góry zdefiniowanego przez zarządców „dobra wyższego” pozwala sprzedawać kontrolę jako sprawiedliwość, a podporządkowanie jako troskę.
W skrajnych ideologiach politycznych człowiek uzyskuje wartość przede wszystkim jako narzędzie zbiorowego celu. Faszyzm i radykalny nacjonalizm OUN-UPA wyrastały z odmiennych warunków historycznych, ale można porównywać obecną w nich logikę podporządkowania jednostki oraz eliminowania przeciwników. Gdy projekt wspólnoty staje się ważniejszy od życia ludzi, przemoc otrzymuje ideologiczne usprawiedliwienie.
Wołyń pod dyplomatycznym dywanem
Zbrodnie OUN-UPA na polskiej ludności cywilnej pokazują, dokąd może prowadzić wizja wspólnoty budowanej przez usuwanie tych, których uznano za obcych. IPN kwalifikuje te zbrodnie jako ludobójstwo i przywołuje szacunek około 100 tysięcy zamordowanych Polaków w latach 1943–1945 na Wołyniu i w innych objętych mordami regionach. [2]
Za tą liczbą stoją konkretne rodziny i miejscowości. Ludzie zabijani ze względu na narodowość. Dzieci, których przyszłość skończyła się, zanim zdążyła się zacząć. Nie da się uczciwie mówić o tej historii językiem wygodnych półsłówek, jakby chodziło o zwykły konflikt dwóch równorzędnych stron.
W mordach uczestniczyła także część miejscowej ludności. To szczególnie bolesny wymiar zbrodni: sąsiad stawał się uczestnikiem zagłady sąsiada. Pokazuje, jak daleko może sięgnąć oddziaływanie ideologii, terroru i przyzwolenia na przemoc.
Byli również Ukraińcy, którzy ratowali Polaków, ryzykując życie własne i swoich rodzin. Ich postawy dokumentuje IPN. [3] Pamięć o nich pozwala wyraźnie wskazać odpowiedzialność sprawców, zamiast rozmywać ją w oskarżeniu obejmującym wszystkich ludzi jednego pochodzenia.
Prawo rodzin do odnalezienia bliskich i godnego pochówku powinno być oczywistością. Tymczasem w polityce łatwo zamienić je w przedmiot negocjacji, gest „dobrej woli” albo temat odkładany do bardziej dogodnego momentu. To odwrócenie porządku. Zmarli nie mają czekać, aż ich pamięć przestanie przeszkadzać żywym politykom.
Polskie władze powinny rozliczać działania dotyczące ekshumacji według konkretnych ustaleń, terminów i wykonanych prac. Uroczyste deklaracje nie zastąpią identyfikacji szczątków ani pogrzebów. Pomoc udzielana Ukrainie nie może oznaczać rezygnacji z upominania się o polskie ofiary.
Bohaterowie pod polityczną ochroną
Walka o niepodległość nie daje rozgrzeszenia z mordowania cywilów. Kiedy postaci i organizacje związane ze zbrodniami stają się przedmiotem publicznego kultu, powstaje problem polityczny dotyczący teraźniejszości. Upamiętnienia mówią przecież także o tym, jakie postawy dana instytucja uznaje za wzór.
Każdy pomnik, patron ulicy i państwowa uroczystość powinny podlegać ocenie opartej na dokumentach. Trzeba ustalić, kogo upamiętniono, kto podjął decyzję i jakie znaczenie jej nadał. Oczekiwanie, że polskie społeczeństwo będzie pomijać odpowiedzialność historyczną w imię dobrych relacji, jest żądaniem uległości.
Nie ma uczciwego rozliczenia przez przerzucanie się krzywdami. Operacja „Wisła” z 1947 roku nie mogła być przyczyną wcześniejszych mordów wołyńskich. Przymusowe przesiedlenia i represje wobec cywilów wymagają jednak osobnej oceny, także w świetle opisanej przez historyków zasady odpowiedzialności zbiorowej. [4]
Jeden kraj, coraz bardziej odrębne światy
Społeczeństwo potrzebuje więzi, wspólnych instytucji i zasad, które rzeczywiście obowiązują. Samo zamieszkiwanie na jednym terytorium nie gwarantuje, że ludzie będą uczestniczyć w tej samej wspólnocie. Mogą funkcjonować obok siebie, w odrębnych obiegach językowych, ekonomicznych i normatywnych, z coraz mniejszą liczbą punktów stycznych.
Ryzyko takiego podziału wymaga poważnej polityki integracyjnej. Raport OECD wskazuje znaczenie działań w szkołach, miejscach pracy, dzielnicach i przestrzeni publicznej oraz współpracy władz różnych szczebli. [5] Integracja wymaga organizacji, środków i odpowiedzialności. Nie wydarzy się dlatego, że minister wygłosi wzruszające przemówienie.
O jej rezultatach świadczą znajomość języka, uczestnictwo w edukacji, dostęp do instytucji i przestrzeganie prawa. Państwo musi też chronić jednostkę przed przemocą oraz presją środowiskową, niezależnie od tradycji, religii czy pochodzenia sprawców.
Brytyjski przegląd dotyczący rad szariackich pokazuje, jak ważna jest precyzja. Rady te nie mają statusu sądów ani jurysdykcji państwowej, ale raport opublikowany przez Home Office opisuje praktyki dyskryminacyjne i problemy ochrony kobiet. [6] To wystarczający powód, by domagać się egzekwowania praw. Ochrona odrębności kulturowej nie może stanowić usprawiedliwienia dla krzywdy.
Solidarność nie zwalnia z przedstawienia rachunku
Polityka migracyjna wpływa na zatrudnienie, mieszkania, szkoły i usługi publiczne. Jej rezultaty zależą od skali, warunków i sposobu zarządzania. Obywatele mają więc prawo wiedzieć, ile kosztują przyjęte rozwiązania, jakie przynoszą efekty i kto odpowiada za ich wykonanie.
Mają też prawo pytać, które przepisy są nadzwyczajne, jak długo mają obowiązywać i jakie zobowiązania wiążą się z otrzymywanym wsparciem. Państwo finansowane przez podatników nie może traktować tych pytań jak niestosownego zachowania.
Dotyczy to również obywatelstwa. Prawo pobytu, świadczenia i prawa wyborcze mają różne podstawy. W polskich wyborach parlamentarnych i prezydenckich głosują obywatele polscy; sam pobyt obywatela Ukrainy nie daje takiego uprawnienia. [7] Hiszpańska regularizacja migrantów także dotyczy zezwoleń na pobyt i pracę, a nie automatycznego nadania obywatelstwa. [8]
Właśnie dlatego każda propozycja zmiany zasad obywatelstwa wymaga jawnej debaty. Jej konsekwencje wykraczają poza doraźne potrzeby rynku pracy. Dotyczą członkostwa we wspólnocie politycznej i przyszłych praw wyborczych. O intencjach partii należy dyskutować, wymagając dowodów oraz konkretnych projektów, zamiast przyjmować na wiarę zarówno zapewnienia polityków, jak i oskarżenia ich przeciwników.
Wyjątek, który zostaje na stałe
Szczególnie wygodnym sposobem rządzenia jest utrwalanie rozwiązań przedstawionych jako tymczasowe. Najpierw powstają pod presją kryzysu. Następnie są przedłużane. Z czasem obywatele mają uznać ich dalsze istnienie za oczywistość, a pytania o pierwotne założenia za brak realizmu.
Długotrwała wojna może wymagać kolejnych decyzji ochronnych. Każda z nich powinna jednak mieć uzasadnienie, ocenę skutków i podlegać kontroli. Odruch solidarności nie jest bezterminowym upoważnieniem dla rządu do prowadzenia dowolnej polityki.
Im większą zmianę władza wprowadza pod hasłem konieczności, tym dokładniej powinna wyjaśnić jej zakres i warunki zakończenia. Kryzys nie usuwa odpowiedzialności politycznej. Przeciwnie, zwiększa znaczenie kontroli, bo decyzje podejmowane w pośpiechu mogą kształtować życie społeczeństwa przez następne dekady.
Najpierw uciszyć pytającego
Kiedy na pytanie o Wołyń pada określenie „ruska onuca”, a na pytanie o koszty migracji oskarżenie o nienawiść, rozmowa zostaje przeniesiona z decyzji władzy na język emocji i moralności. Polityk nie musi już przedstawiać dokumentów. Pytający ma tłumaczyć się ze swoich intencji.
Istnienie rosyjskiej propagandy nie odbiera Polakom prawa do kontrolowania własnego rządu. Istnienie uprzedzeń nie zwalnia ministrów z przedstawiania rachunków. Debata wymaga sprawdzania twierdzeń, także tych wygodnych dla naszych przekonań, ale sprawdzanie nie może być zastępowane etykietowaniem.
Partie należy oceniać według decyzji i ich skutków. Deklarowany patriotyzm nie jest dowodem troski o państwo. Hasło solidarności nie dowodzi odpowiedzialności za wydawane pieniądze. Obywatel ma prawo wymagać więcej niż kolejnej opowieści o szlachetnych zamiarach.
Polska potrzebuje władz, które egzekwują wspólne zasady, bronią praw obywateli i upominają się o pamięć pomordowanych bez oglądania się na partyjną wygodę. Społeczeństwo traci podmiotowość wtedy, gdy godzi się pokrywać rachunki za cudze decyzje i milczeć, żeby nie popsuć atmosfery.
Władzy taka atmosfera służy znakomicie. Dlatego trzeba ją psuć pytaniami. O podstawy decyzji, koszty, rezultaty i odpowiedzialność. Państwo nie jest prywatnym projektem ludzi, którzy chwilowo zajmują ministerialne gabinety.
Źródła i materiały pomocnicze
- 1. Tomasz Morus, „Utopia” — tekst w Project Gutenberg.
- 2. IPN, „Działania Instytutu Pamięci Narodowej związane z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej” — kwalifikacja zbrodni i szacunek liczby ofiar.
- 3. Edukacja IPN, „Sprawiedliwi Ukraińcy”.
- 4. IPN Kraków, „Akcja «Wisła». Zasada odpowiedzialności zbiorowej”. Dla przedstawienia odmiennej oceny prawnej decyzji o przesiedleniu: IPN, komunikat o umorzeniu śledztwa z 28 listopada 2023 r.
- 5. OECD, „Working Together for Local Integration of Migrants and Refugees”, 2018.
- 6. Home Office, „Applying sharia law in England and Wales: independent review”, 2018 — raport o statusie i praktykach rad szariackich.
- 7. Gov.pl, „Sprawdź, kto może wziąć udział w wyborach”.
- 8. Rząd Hiszpanii, „Proceso de regularización migratoria extraordinaria: plazos y requisitos”, 21 kwietnia 2026 r.
Tekst powstał na podstawie rozmowy „Co tam Panie w polityce”, cz. X, z rozwinięciem kontekstu źródłowego.
https://www.youtube.com/watch?is=e5diT_f7Yqs96u0p&v=lDdAyzsS-Fk&feature=youtu.be