Najpierw pojawia się krótka wiadomość na niewielkim portalu.
„Według osoby zaznajomionej ze sprawą planowane są poważne zmiany. Informacji nie udało się niezależnie potwierdzić”.
Godzinę później drugi serwis publikuje własny tekst:
„Media donoszą o planowanych zmianach”.
Trzeci portal powołuje się już na „doniesienia kilku mediów”. W mediach społecznościowych zaczynają krążyć zrzuty nagłówków. Ktoś nagrywa film. Komentator odnosi się do sprawy, zaznaczając, że „jeżeli te informacje się potwierdzą, sytuacja będzie poważna”.
Następnego ranka można przeczytać:
„Eksperci alarmują. Nadchodzą poważne zmiany”.
Wygląda, jakby przez kilkanaście godzin pojawiło się kilka niezależnych źródeł, komentarze specjalistów i kolejne potwierdzenia.
Tyle że po prześledzeniu całego łańcucha okazuje się, że wszystkie publikacje prowadzą do tego samego miejsca: jednego anonimowego zdania z pierwszego artykułu.
Nie pojawił się żaden nowy dokument. Nikt niczego dodatkowo nie potwierdził. Przybyło wyłącznie publikacji.
Tak może wyglądać pranie informacji.
Jedno źródło może wyglądać jak dziesięć
Określenie information laundering nie jest przypadkowe. Mechanizm przypomina pranie pieniędzy: wraz z kolejnymi etapami obiegu coraz trudniej zobaczyć pierwotne pochodzenie tego, co trafia do odbiorcy.
NATO Strategic Communications Centre of Excellence opisuje pranie informacji jako proces, w którym fałszywa lub zwodnicza wiadomość przechodzi przez sieć pośredników, stopniowo zmieniając formę i tracąc wyraźne połączenie ze źródłem początkowym.
Nie każda taka sytuacja jest zaplanowaną operacją.
Czasami pierwszy portal popełnia błąd. Drugi przepisuje tekst w pośpiechu. Trzeci nie otwiera źródła. Czwarty przygotowuje nagłówek na podstawie trzeciego. Po kilku godzinach powstaje pozór niezależnego potwierdzenia.
W krytyce źródeł podobny problem określa się jako circular reporting – raportowanie obiegowe. Informacja wraca do odbiorcy przez kilka kanałów, przez co wygląda, jakby pochodziła z kilku miejsc, choć w rzeczywistości wszystkie ścieżki prowadzą do jednego początku.
Pięć artykułów nie oznacza więc automatycznie pięciu źródeł.
Może oznaczać jedno źródło skopiowane pięć razy.
Najpierw znikają małe słowa
Pranie informacji rzadko wymaga całkowitego wymyślenia nowej historii. Czasami wystarczy stopniowo zmieniać jej język.
Pierwszy artykuł mówi:
„Według nieoficjalnych informacji, których nie udało się niezależnie potwierdzić…”
Drugi skraca:
„Według medialnych doniesień…”
Trzeci:
„Media informują, że…”
Czwarty:
„Jak informowaliśmy wcześniej…”
A kilka dni później może pojawić się:
„Wiadomo już, że…”
Treść źródłowa niemal się nie zmieniła. Zmienił się natomiast jej status językowy.
Z pierwszego tekstu wypadło „niepotwierdzone”. Potem zniknęło „nieoficjalnie”. W następnym artykule nie ma już informacji, kto właściwie przekazał wiadomość. Pozostaje sama teza.
To właśnie takie drobne zmiany są szczególnie ważne. Czytelnik rzadko rekonstruuje całą historię publikacji. Widzi ostatni nagłówek i zakłada, że poprzedzał go proces weryfikacji.
A czasami poprzedzało go jedynie Ctrl+C, Ctrl+V i zmiana tytułu.
„Eksperci alarmują”
Jedną z najciekawszych konstrukcji tego typu jest dobrze znane:
„Eksperci alarmują”.
Samo sformułowanie nie jest oczywiście dowodem manipulacji. Jeżeli kilkunastu specjalistów publikuje raport, podpisuje wspólne stanowisko albo niezależnie dochodzi do podobnych wniosków, skrót „eksperci ostrzegają” może uczciwie opisywać sytuację.
Znaczenie zmienia się, kiedy nie wiadomo, kim są eksperci, ilu ich jest i na jakiej podstawie alarmują.
Wyobraźmy sobie prostą drogę.
Jeden ekonomista udziela wywiadu i mówi, że określony scenariusz jest możliwy.
Portal publikuje: „Ekonomista ostrzega przed możliwością…”.
Inny serwis streszcza artykuł jako: „Ekonomiści ostrzegają…”.
Kolejny: „Eksperci alarmują…”.
W mediach społecznościowych zostaje już tylko grafika:
„EKSPERCI: NADCHODZI…”
Jeden człowiek stał się grupą. Możliwość stała się ostrzeżeniem. Ostrzeżenie zaczęło przypominać prognozę.
Nie pojawiła się żadna nowa wiedza.
Pojawił się pożyczony autorytet.
Podobnie działają określenia: „naukowcy twierdzą”, „lekarze ostrzegają”, „analitycy wskazują”, „źródła wywiadowcze oceniają”, „specjaliści nie mają wątpliwości”.
Każde może być całkowicie prawdziwe.
Każde może również przykrywać jedną osobę, jedno opracowanie albo opinię wyrwaną z szerszego kontekstu.
Najprostsze pytanie brzmi wtedy: którzy?
Powtórzenie zaczyna pracować samo
Jeżeli tę samą wiadomość widzimy po raz pierwszy, możemy podchodzić do niej ostrożnie.
Za drugim razem brzmi już znajomo.
Za piątym łatwo pojawia się myśl: „coś musi w tym być, skoro wszędzie o tym piszą”.
Psychologia zna ten mechanizm jako efekt iluzorycznej prawdy. Wielokrotnie powtarzana informacja może być oceniana jako bardziej prawdopodobna właśnie dlatego, że staje się znajoma i łatwiejsza do przetworzenia.
Przegląd badań opublikowany w 2024 roku wskazuje, że efekt ten występuje również w przypadku dezinformacji, fałszywych nagłówków oraz twierdzeń sprzecznych z wcześniejszą wiedzą odbiorcy.
Co więcej, eksperymenty Valentina Vellani i współpracowników pokazały, że już wcześniejsze zetknięcie się z wiadomością może zwiększać nie tylko ocenę jej prawdziwości, lecz również gotowość do dalszego udostępnienia.
Powstaje więc ciekawy mechanizm.
Informacja jest powtarzana, ponieważ dużo się o niej mówi.
A dużo się o niej mówi między innymi dlatego, że wcześniej została wielokrotnie powtórzona.
W pewnym momencie popularność samej wiadomości zaczyna być traktowana jako argument na rzecz jej prawdziwości.
„Zagraniczne media informują”
Kolejna warstwa wiarygodności może pojawić się wtedy, gdy informacja przekracza granicę.
Niewielki portal w kraju A publikuje niepotwierdzoną wiadomość. Serwis w kraju B cytuje ją jako doniesienie zagraniczne. Następnie media w kraju A odkrywają artykuł z kraju B.
Nagłówek może już brzmieć:
„Zagraniczne media piszą o…”
Pierwotna informacja wróciła do miejsca, z którego wyszła, ale po drodze otrzymała nową warstwę prestiżu.
To szczególnie użyteczne w celowych operacjach informacyjnych. NATO StratCom opisuje trzy etapy świadomego prania informacji: wprowadzenie przekazu do obiegu, jego nakładanie się i przetwarzanie przez kolejnych pośredników oraz ostateczną integrację z publiczną debatą.
Na pierwszym etapie źródło może być słabe albo jawnie stronnicze.
Na drugim cytują je inne strony, konta społecznościowe, komentatorzy i media.
Na trzecim pierwotne pochodzenie przekazu przestaje mieć znaczenie. Wiadomość staje się jednym z tematów normalnej debaty.
Wtedy nie trzeba już przekonywać odbiorców do pierwotnego źródła.
Źródło zdążyło zniknąć.
Nie trzeba nikim sterować
Najbardziej kuszące byłoby wyobrażenie sobie, że za każdym takim przypadkiem stoi ktoś, kto od początku planuje cały łańcuch.
W praktyce media same posiadają mechanizmy, które sprzyjają podobnym zniekształceniom.
Jest presja czasu. Jest walka o pierwszeństwo. Są agregatory wiadomości, media społecznościowe i systemy rekomendacji. Są redakcje publikujące po kilkadziesiąt materiałów dziennie. Są teksty przepisywane z depesz i artykułów innych portali.
Do tego dochodzi rzecz banalna: łatwiej streścić cudzy artykuł niż odtworzyć jego źródło pierwotne.
Reporter A powołuje się na dokument.
Reporter B powołuje się na reportera A.
Portal C powołuje się na „media”.
Autor filmu na YouTube powołuje się na portal C.
Po tygodniu ktoś próbuje znaleźć dokument i odkrywa, że nikt poza pierwszym reporterem go nie widział.
Nie musi to być spisek.
Może być zwyczajnym skutkiem produkowania informacji szybciej, niż sprawdza się ich pochodzenie.
Kiedy pranie staje się świadomą techniką
Ten sam mechanizm można jednak wykorzystać celowo.
Jeżeli źródło wie, że samo nie posiada wystarczającej wiarygodności, może próbować wprowadzić wiadomość do bardziej wiarygodnego obiegu przez pośredników.
Center for International Media Assistance opisuje ten proces jako pożyczanie reputacji kolejnych organizacji, przez które przechodzi informacja.
Źródło o niewielkim autorytecie publikuje twierdzenie. Przejmuje je większy portal. Później cytuje je komentator. Następnie powstaje dyskusja o „doniesieniach pojawiających się w mediach”.
Na ostatnim etapie nie trzeba nawet twierdzić, że wiadomość jest prawdziwa.
Wystarczy powiedzieć:
„Pojawiają się poważne pytania…”
albo:
„W sieci nie milkną doniesienia…”
Temat już wszedł do obiegu.
Od tej chwili kolejne redakcje mogą relacjonować nie sam fakt, lecz fakt istnienia kontrowersji wokół rzekomego faktu.
To wyjątkowo skuteczny moment prania informacji. Nawet medium sceptyczne wobec pierwotnej wiadomości może zwiększyć jej zasięg, ponieważ zaczyna ją prostować, analizować albo komentować.
Sprostowanie nie zawsze zamyka historię
Załóżmy, że po trzech dniach pojawia się dokument pokazujący, że pierwotna wiadomość była fałszywa.
Sprawa rozwiązana?
Nie zawsze.
Badania nad continued influence effect – efektem dalszego wpływu błędnej informacji – pokazują, że sprostowanie może znacznie ograniczyć fałszywe przekonanie, ale nie zawsze całkowicie usuwa wcześniejszą informację z późniejszego rozumowania.
Człowiek może nawet pamiętać, że wiadomość została zdementowana, a mimo to fragment pierwotnej historii pozostaje elementem jego obrazu wydarzeń.
Nie oznacza to, że sprostowania są bezcelowe. Przeciwnie – badania pokazują, że mogą działać, szczególnie gdy są jasne i dostarczają alternatywnego wyjaśnienia.
Ale pierwsza opowieść zdążyła już wykonać swoją pracę.
Była nagłówkiem.
Sprostowanie często jest dopiskiem.
Jak cofnąć wiadomość do początku?
Kiedy informacja wygląda na powszechnie potwierdzoną, warto przez chwilę przestać liczyć publikacje.
I zacząć liczyć źródła.
Kto podał wiadomość jako pierwszy?
Czy drugi portal posiada własne informacje, czy tylko cytuje pierwszy?
Czy określenie „kilka źródeł” oznacza kilka osób znających sprawę, czy kilka artykułów opisujących tę samą wypowiedź?
Czy podlinkowany raport rzeczywiście zawiera przytaczaną tezę?
Czy „eksperci alarmują” mają nazwiska?
Czy wiadomo, jaka jest ich specjalizacja?
Czy „badania pokazują” prowadzi do badania, czy do artykułu opisującego inny artykuł o badaniu?
Czy zagraniczne medium zdobyło własne informacje, czy przetłumaczyło tekst opublikowany wcześniej w kraju, którego dotyczy sprawa?
UNESCO w materiałach dotyczących weryfikacji informacji dla dziennikarzy kładzie nacisk właśnie na sprawdzanie pochodzenia treści, dowodów i źródła pierwotnego. Przy szybkim obiegu informacji sama reputacja ostatniego medium w łańcuchu nie mówi jeszcze, skąd pochodzi konkretne twierdzenie.
Czasami cofnięcie historii zajmuje dwie minuty.
Artykuł numer pięć cytuje numer cztery.
Numer cztery powołuje się na trzy.
Trójka pisze o „doniesieniach medialnych” i prowadzi do dwójki.
Dwójka przepisała jedynkę.
A w jedynce nadal znajduje się zdanie, którego kolejne redakcje już nie pokazują:
„Informacji nie udało się niezależnie potwierdzić”.
Pięć portali. Kilkanaście nagłówków. „Eksperci”. „Zagraniczne media”. Setki udostępnień.
Na samym początku – jedno zdanie.
Źródła i materiały pomocnicze
- NATO Strategic Communications Centre of Excellence, Information Laundering in the Nordic-Baltic Region — obszerne opracowanie dotyczące mechanizmu prania informacji, roli pośredników oraz etapów wprowadzania, przetwarzania i integrowania przekazu z szerszym obiegiem medialnym.
Link: https://stratcomcoe.org/publications/information-laundering-in-the-nordic-baltic-region/26 - NATO Strategic Communications Centre of Excellence, Information Laundering in Germany — analiza procesu legitymizowania zwodniczych informacji poprzez sieć pośredników i stopniowego ukrywania pierwotnego źródła.
Link: https://stratcomcoe.org/publications/information-laundering-in-germany/23 - Center for International Media Assistance, Information Laundering and Globalized Media — omówienie sposobu, w jaki informacja może przejmować wiarygodność kolejnych mediów i organizacji, przez które przechodzi.
Link: https://www.cima.ned.org/blog/information-laundering-and-globalized-media-part-i-the-problem/ - Jessica Udry, Sarah J. Barber, The illusory truth effect: A review of how repetition increases belief in misinformation — przegląd badań nad efektem iluzorycznej prawdy i wpływem powtarzania wiadomości na ocenę jej wiarygodności.
Link: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38113667/ - Valentina Vellani i inni, The illusory truth effect leads to the spread of misinformation, Cognition — badanie eksperymentalne pokazujące, że wcześniejsza ekspozycja na wiadomość zwiększała jej postrzeganą prawdziwość, a przez to również gotowość do jej dalszego udostępniania.
Link: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10636596/ - Ullrich K. H. Ecker i inni, The psychological drivers of misinformation belief and its resistance to correction, Nature Reviews Psychology — obszerny przegląd badań nad przyjmowaniem dezinformacji, efektem jej dalszego wpływu po sprostowaniu oraz metodami korekty błędnych przekonań.
Link: https://www.nature.com/articles/s44159-021-00006-y - Nathan Walter, Riva Tukachinsky, A Meta-Analytic Examination of the Continued Influence of Misinformation in the Face of Correction — metaanaliza badań dotyczących sytuacji, w których błędna informacja nadal wpływa na sposób rozumowania odbiorców mimo późniejszego sprostowania.
Link: https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/0093650219854600 - UNESCO, Journalism, ‘Fake News’ & Disinformation: Handbook for Journalism Education and Training — podręcznik dotyczący weryfikacji informacji, źródeł, dezinformacji i praktyk dziennikarskich w środowisku cyfrowym.
Link: https://www.unesco.org/en/articles/journalism-fake-news-disinformation