Rząd przeznacza dziesięć miliardów złotych na nowy program. Jedna redakcja pisze o „inwestycji w bezpieczeństwo”, druga o „kolejnych miliardach wydanych przez państwo”, trzecia o „wsparciu dla tysięcy rodzin”. Żaden z tych nagłówków nie musi zawierać fałszu. Każdy jednak podpowiada, co w tej samej decyzji należy uznać za najważniejsze i według jakiego kryterium ją ocenić.
Na tym polega framing, nazywany po polsku ramowaniem. Informacja nie dociera do odbiorcy jako zbiór nagich faktów. Zawsze ma jakiś początek, słownictwo, punkt odniesienia, bohatera i zestaw pominiętych szczegółów. Opis może eksponować koszt albo korzyść, wolność albo bezpieczeństwo, odpowiedzialność jednostki albo działanie instytucji. Fakty pozostają te same, lecz zmienia się opowieść o tym, co właściwie znaczą.
Nie wynika z tego, że każda rama jest manipulacją. Przekaz bez perspektywy nie istnieje, bo nie da się jednocześnie pokazać wszystkich przyczyn, skutków i punktów widzenia. Nadużycie zaczyna się wtedy, gdy rama ukrywa informacje niezbędne do oceny, przemyca osąd jako neutralny opis albo zamyka debatę w taki sposób, że rozwiązanie korzystne dla nadawcy wydaje się jedyną logiczną możliwością.
Rama nie jest opakowaniem, które można po prostu zdjąć
Framing to wybór pewnych aspektów rzeczywistości i nadanie im większej widoczności w przekazie. Robert M. Entman, jeden z najczęściej przywoływanych badaczy tego zjawiska, wskazywał, że rama może definiować problem, rozpoznawać jego przyczynę, zawierać ocenę moralną oraz sugerować sposób rozwiązania. Nie każdy materiał realizuje wszystkie te funkcje, ale już jedno zdanie potrafi wykonać kilka z nich naraz.
Określenie „kryzys migracyjny” nie tylko nazywa temat. Podpowiada, że mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną wymagającą szybkiego opanowania. „Napływ pracowników” przesuwa uwagę ku gospodarce, a „ludzie szukający schronienia” ku jednostkowym historiom i obowiązkom humanitarnym. Poszczególne opisy mogą dotyczyć tego samego procesu, lecz każdy wybiera innego bohatera, inną wartość i inny zestaw naturalnie nasuwających się działań.
Rama działa więc głębiej niż ton wypowiedzi. Nie tylko sprawia, że wydarzenie wygląda dobrze albo źle. Określa, do jakiej kategorii je zaliczymy, z czym porównamy, komu przypiszemy odpowiedzialność i jakich rozwiązań zaczniemy szukać.
Agenda-setting mówi „o czym”, framing podpowiada „jak”
Framing łatwo pomylić z innymi mechanizmami wpływu mediów. Agenda-setting dotyczy przede wszystkim tego, jakie tematy uznajemy za ważne, framing – jak je rozumiemy, a priming – według jakiego kryterium oceniamy później polityka, instytucję lub decyzję. Granice nie zawsze są ostre, bo jeden materiał może uruchamiać wszystkie trzy procesy.
Seria wiadomości o przestępczości może sprawić, że bezpieczeństwo zacznie wydawać się najważniejszym problemem kraju. To agenda-setting. Przedstawienie przestępczości jako wyniku łagodnych kar albo jako skutku wykluczenia społecznego nadaje tematowi określoną ramę. Gdy odbiorca zaczyna następnie oceniać rząd niemal wyłącznie według liczby patroli lub poziomu przestępstw, działa priming. Rozdzielenie tych zjawisk pozwala uniknąć nazywania framingiem każdego wpływu komunikacji.
Dwa rodzaje ramowania, których nie należy mieszać
Badacze rozróżniają zwykle ramowanie równoważne i ramowanie akcentujące. W pierwszym przypadku ta sama informacja zostaje przedstawiona w matematycznie lub logicznie równoważny sposób: „90 procent przeżyło” oraz „10 procent zmarło”, „90 procent zatrudnienia” i „10 procent bezrobocia”. Zawartość liczbowa pozostaje identyczna, zmienia się znak i punkt skupienia uwagi.
Ramowanie akcentujące wybiera natomiast różne, rzeczywiście istotne aspekty problemu. Budowę drogi można oceniać przez pryzmat czasu dojazdu, wydatków publicznych, wywłaszczeń, bezpieczeństwa, hałasu albo rozwoju przedsiębiorstw. Te informacje nie są swoimi logicznymi odpowiednikami. Każda wnosi odmienny argument. Efekt nie polega tu na przeformułowaniu tego samego zdania, lecz na zmianie wagi przypisywanej różnym wartościom.
To rozróżnienie ma znaczenie moralne i metodologiczne. W ramowaniu równoważnym łatwiej wykazać, że forma odwróciła preferencję mimo identycznych danych. W ramowaniu akcentującym nie zawsze wiadomo, czy odbiorca został „zmanipulowany”, czy po prostu poznał argument, którego wcześniej nie brał pod uwagę.
Gdy ocaleni stają się zmarłymi
Klasyczny eksperyment Amosa Tversky’ego i Daniela Kahnemana dotyczył programu walki z hipotetyczną chorobą zagrażającą 600 osobom. W pierwszej wersji uczestnicy wybierali między pewnym uratowaniem 200 ludzi a rozwiązaniem, które dawało jedną trzecią szansy uratowania wszystkich i dwie trzecie szansy, że nie zostanie uratowany nikt. Program pewny wybrało 72 procent badanych.
Drugiej grupie przedstawiono skutki w kategoriach zgonów: pewną śmierć 400 osób albo jedną trzecią szansy, że nikt nie umrze, połączoną z dwiema trzecimi szansy śmierci wszystkich 600 osób. Były to te same wyniki opisane od strony strat. Tym razem odpowiednik rozwiązania pewnego wybrało tylko 22 procent uczestników. Większość przesunęła się ku ryzyku.
Eksperyment pokazał, że ludzie częściej wybierają ostrożność, gdy myślą o zachowaniu zysku, i częściej akceptują ryzyko, gdy chcą uniknąć pewnej straty. Nie dowodzi jednak, że jedno słowo zawsze odwraca każdą decyzję. Siła efektu zależy od konstrukcji problemu, wiedzy, emocji i tego, czy odbiorca rozpoznaje równoważność wariantów. Nowsze przeglądy badań potwierdzają istnienie ramowania decyzji, ale pokazują także znaczne różnice między sytuacjami.
Nazwa potrafi zawierać gotowy werdykt
Słowa „reforma”, „cięcia”, „oszczędności” i „demontaż” mogą opisywać tę samą zmianę instytucjonalną, ale nie są neutralnymi zamiennikami. „Reforma” zakłada kierunek naprawczy, „oszczędności” sugerują odpowiedzialność, „cięcia” wywołują obraz straty, a „demontaż” – celowego niszczenia. Ocena pojawia się przed zapoznaniem z mechanizmem i skutkami decyzji.
Podobnie działają określenia finansowe. „Składka solidarnościowa” odwołuje się do wspólnoty, „nowy podatek” do przymusu, „danina” do ciężaru, a „opłata” do konkretnej usługi. Spór o nazwę nie jest jedynie zabawą wizerunkową. Jest walką o kategorię, w której odbiorca umieści zjawisko.
Nie oznacza to, że każde wartościujące słowo jest zakazane. „Napad” powinien być nazwany napadem, a udokumentowane bezprawie – bezprawiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy nazwa przesądza o faktach, które dopiero należałoby wykazać, albo gdy podobne działania stron otrzymują asymetryczne określenia.
Czasownik wskazuje sprawcę albo pozwala mu zniknąć
„Policja zatrzymała demonstrantów” i „doszło do zatrzymań” mogą dotyczyć tego samego zdarzenia. Pierwsze zdanie umieszcza działającą instytucję w centrum, drugie zamienia czynność w bezosobowy fakt. „Pocisk uderzył w budynek” informuje o następstwie, lecz usuwa pytanie o to, kto go wystrzelił. Z kolei czasownik „zaatakował” może przypisać intencję, której nie potwierdzono.
Strona bierna, bezosobowość i dobór czasownika regulują widoczność odpowiedzialności. Czasem są uzasadnione, ponieważ sprawca nie jest znany. Innym razem chronią jedną stronę przed oceną, podczas gdy wobec przeciwnika język staje się aktywny i jednoznaczny. Porównanie równoległych opisów podobnych zdarzeń często ujawnia ramę lepiej niż analiza pojedynczego tekstu.
Metafora jest skróconym modelem świata
Metafory nie tylko ubarwiają język. „Fala”, „wojna”, „choroba”, „ciężar”, „lawina” i „inwestycja” zawierają ukryte reguły rozumowania. Falę należy powstrzymać, wojnę wygrać, chorobę zdiagnozować i leczyć, ciężar zmniejszyć, lawinę zatrzymać, a na inwestycję cierpliwie czekać. Metafora sugeruje rozwiązanie, zanim zostanie przedstawiony pełny łańcuch przyczyn.
W znanym eksperymencie Paula Thibodeau i Lery Boroditsky uczestnicy czytali raport z tymi samymi statystykami przestępczości. W jednej wersji przestępczość była „bestią” żerującą na mieście, w drugiej „wirusem”, który miasto infekuje. Pierwsza rama częściej kierowała badanych ku surowszemu egzekwowaniu prawa, druga ku szukaniu przyczyn i reformom społecznym. W jednym z wariantów wystarczyła zmiana pojedynczego metaforycznego rzeczownika.
Wyniku nie wolno jednak zamieniać w magiczną teorię słów. Kolejne badania wskazywały, że znaczenie mają język, kultura, poglądy oraz sposób zadania pytania. Sama obecność słowa poza metaforycznym opisem nie wywoływała tego samego efektu. Działał model relacji uruchomiony przez całą ramę, a nie proste skojarzenie z odizolowanym wyrazem.
Jedna historia może zasłonić milion przypadków
Reportaż o konkretnym pacjencie, bezrobotnym, przedsiębiorcy albo ofierze przestępstwa daje problemowi twarz i pozwala zrozumieć doświadczenie, którego nie odda średnia. Taka opowieść ma wartość poznawczą. Nie jest jednak automatycznie dowodem reprezentatywności. Bohater może być przypadkiem typowym, skrajnym albo starannie wybranym wyjątkiem.
Rama epizodyczna skupia się na jednostkowym zdarzeniu. Rama tematyczna pokazuje dłuższy trend, instytucje, prawo i dane dotyczące większej populacji. Pierwsza częściej zachęca do oceniania cech konkretnego człowieka, druga do poszukiwania odpowiedzialności systemowej. Obydwie mogą zniekształcać: opowieść jednostkowa przez brak skali, a opis systemowy przez usunięcie ludzkich konsekwencji.
Najpełniejszy materiał łączy oba poziomy. Pokazuje osobę, ale wyjaśnia, jak często podobna sytuacja występuje, jakie są alternatywne przypadki i gdzie kończy się możliwość uogólnienia. Prawdziwość historii nie odpowiada jeszcze na pytanie, dlaczego wybrano właśnie tę historię.
Procent bez mianownika jest ramą, nie pełną informacją
Wzrost z jednego przypadku do dwóch oznacza zwiększenie liczby o 100 procent, lecz wciąż dotyczy jednego dodatkowego zdarzenia. Ryzyko względne może ujawniać ważną zmianę, ale bez ryzyka bezwzględnego odbiorca nie zna jej skali. Z kolei sama liczba bez odniesienia do wielkości populacji może pomniejszać problem powszechny w małej grupie.
Nie istnieje jedna zawsze uczciwa forma prezentacji liczb. Potrzebne są równocześnie wartości bezwzględne, mianownik, okres oraz sensowny punkt odniesienia. Nadużycie polega na dobraniu tej miary, która wywołuje pożądaną reakcję, i ukryciu pozostałych. Matematyka nie usuwa ramy; może nadać jej jedynie pozór niepodważalności.
Zdjęcie interpretuje wydarzenie przed nagłówkiem
Spokojny marsz można zilustrować szerokim kadrem rodzin z dziećmi albo zbliżeniem agresywnego uczestnika z innego fragmentu wydarzenia. Polityka można pokazać podczas rzeczowego wystąpienia, w przypadkowym grymasie lub na tle symbolu budzącego określone skojarzenia. Każde zdjęcie może być autentyczne, a mimo to budować odmienny sens.
Obraz ma własną ramę: wybór chwili, kadru, perspektywy, odległości i podpisu. W mediach społecznościowych dochodzi montaż krótkiego filmu. Kilka sekund przed reakcją lub po niej znika, a fragment zaczyna funkcjonować jako kompletna historia. Im krótszy materiał, tym większą część znaczenia przejmuje opis dodany przez konto publikujące.
Nie należy z tego wyciągać wniosku, że szeroki kadr jest zawsze uczciwszy. Może ukrywać krzywdę jednostki, podobnie jak zbliżenie może uczciwie dokumentować kluczowy moment. Pytanie brzmi, czy obraz jest typową ilustracją przebiegu, dowodem konkretnego incydentu czy tylko emocjonalną miniaturą mającą narzucić odbiór tekstu.
Nagłówek działa jak instrukcja czytania
Duża część odbiorców zatrzymuje się na tytule, miniaturze i pierwszym akapicie. Jeśli nagłówek ogłasza „klęskę”, „przełom”, „szok” albo „kompromitację”, późniejsze zastrzeżenia mogą nie skorygować pierwszego wrażenia. Informacja umieszczona na początku wyznacza hipotezę, pod którą czytelnik porządkuje kolejne szczegóły.
Manipulacja może więc powstać bez fałszu w korpusie artykułu. Tytuł przesądza o winie, tekst ostrożnie przyznaje, że postępowanie dopiero trwa, a podpis pod zdjęciem sugeruje związek, którego materiał nie wykazuje. Formalnie wszystkie zabezpieczenia zostały użyte, lecz rzeczywisty odbiór organizuje rama nagłówka.
Kto produkuje ramy?
Politycy, urzędy, przedsiębiorstwa, organizacje społeczne, eksperci i redakcje konkurują o prawo do nazwania sytuacji. Komunikat prasowy dostarcza gotowej definicji problemu, cytatu, liczby i propozycji rozwiązania. Dziennikarz pracujący pod presją czasu może przejąć tę konstrukcję bez uzgodnienia i bez świadomej intencji propagandowej.
Zbieżność języka w wielu mediach nie jest jeszcze dowodem centralnego sterowania. Może wynikać ze wspólnego źródła, kopiowania depesz, zawodowych nawyków, podobnych grup ekspertów oraz algorytmicznej presji na szybkie publikowanie. Nie czyni to ramy neutralną. Pokazuje jednak, że wpływ może powstawać systemowo, bez jednego ośrodka wydającego polecenia.
Ramy mają także przewagę wynikającą z wcześniejszego użycia. Gdy określone pojęcie utrwali się w debacie, konkurent musi najpierw tłumaczyć, dlaczego odrzuca popularną nazwę, a dopiero potem przedstawiać argument. Ten, kto skutecznie nazwie problem, częściowo ustala granice późniejszego sporu.
Manipulacja bez jednego fałszywego zdania
Można wykorzystać autentyczny cytat, prawdziwą liczbę i rzeczywiste zdjęcie, a mimo to stworzyć mylący obraz. Wystarczy wybrać niereprezentatywny moment, pominąć zmianę metodologii, zestawić nieporównywalne okresy, nie pokazać skali albo zacytować wypowiedź bez zdania, które odwracało jej sens.
Framing staje się manipulacją, gdy selekcja nie tylko upraszcza, lecz systematycznie usuwa informacje konieczne do samodzielnej oceny. Sygnałami ostrzegawczymi są: ukryta niepewność, wartościujące nazwy przedstawione jako terminy techniczne, inny język wobec podobnych działań stron, fałszywa alternatywa oraz rozwiązanie opisane jako bezpośredni nakaz faktów.
Granica nie zawsze jest oczywista. Każdy materiał musi coś pominąć, a odbiorca nie potrzebuje pełnej monografii do każdej wiadomości. Uczciwy przekaz pokazuje jednak najważniejsze ograniczenia, odróżnia obserwację od interpretacji i nie zataja faktu, który prawdopodobnie zmieniłby ocenę rozsądnej osoby.
Nie każda rama jest równie prawdziwa
Stwierdzenie, że wszystko zależy od sposobu przedstawienia, łatwo prowadzi do relatywizmu. Z faktu, że nie istnieje opis bez perspektywy, nie wynika, że wszystkie opisy mają taką samą wartość. Ramy można porównywać według kompletności, proporcji, zgodności przyczynowej, jawności założeń i odporności na kontrprzykłady.
Jeśli rama „jednostkowej nieodpowiedzialności” wyjaśnia pojedynczy przypadek, ale nie potrafi odpowiedzieć na jednoczesny wzrost zjawiska w wielu regionach, jest niewystarczająca. Jeżeli rama systemowa ignoruje duże różnice między ludźmi działającymi w tych samych warunkach, również traci moc. Dobra interpretacja nie musi zawierać wszystkiego, lecz powinna tłumaczyć więcej danych niż jej konkurentka przy mniejszej liczbie wyjątków tworzonych wyłącznie po to, by ją uratować.
Odbiorca nie przyjmuje każdej ramy bez oporu
Wpływ zależy od wcześniejszych poglądów, wiedzy, zainteresowania, siły argumentu i wiarygodności nadawcy. James N. Druckman wykazał eksperymentalnie, że rama przypisana źródłu uznawanemu za wiarygodne działała wyraźniej niż identyczny przekaz pochodzący ze źródła niewiarygodnego. Ludzie nie reagują więc wyłącznie na słowa; oceniają także, kto je wypowiada i czy może znać prawdę.
To ograniczenie nie zawsze chroni przed wpływem. Wiarygodność może wynikać z kompetencji, ale również z przynależności grupowej, popularności albo powtarzalnej obecności w mediach. Odbiorca może bezkrytycznie przyjmować ramę „swojego” eksperta i odrzucać ten sam argument u przeciwnika. Zdolność rozpoznawania ram nie oznacza automatycznej bezstronności.
Wpływ jest realny, ale ograniczony
Metaanaliza obejmująca 138 eksperymentów z dziedziny polityki wykazała średniej wielkości wpływ framingu na postawy i emocje. Jednocześnie wpływ na rzeczywiste zachowania był znikomy, a w badaniach bardziej przypominających realną debatę, w których konkurowały różne ramy, efekty były małe.
To ważna korekta zarówno dla optymistów, jak i dla alarmistów. Framing nie jest niewinną zmianą stylu, ale też nie daje nadawcy pełnej kontroli nad społeczeństwem. Może przesunąć sposób oceny, zwiększyć dostępność określonego argumentu i zmienić emocjonalny ton decyzji, lecz jego skutki są warunkowe. Ludzie mają wcześniejsze przekonania, spotykają kontrprzekazy i nie zawsze zamieniają deklarację w działanie.
Test rozebrania przekazu
Pierwsza metoda obrony polega na podzieleniu materiału na cztery warstwy: obserwowalne fakty, interpretację przyczyn, ocenę moralną i proponowane rozwiązanie. Jeżeli po usunięciu przymiotników, metafor i komentarzy nie wiadomo, co dokładnie się wydarzyło, rama prawdopodobnie dominuje nad informacją.
Następnie warto sprawdzić, czy przedstawione rozwiązanie rzeczywiście wynika z danych. Fakt, że istnieje problem, nie dowodzi jeszcze, kto go spowodował ani że propozycja autora jest najlepsza. Między opisem a receptą często ukryty jest niewypowiedziany łańcuch założeń.
Test przeciwnej ramy
Ten sam materiał można na chwilę opisać przez pryzmat konkurencyjnej wartości: bezpieczeństwa i wolności, kosztu i korzyści, jednostki i systemu, teraźniejszości i długiego okresu. Celem nie jest automatyczne przyjęcie przeciwieństwa. Kontrrama służy do wykrywania informacji, których pierwszy opis nie pozwalał zauważyć.
Jeżeli decyzja przedstawiana jako „oszczędność” zaczyna wyglądać inaczej po uwzględnieniu kosztów za pięć lat, odkryliśmy pominięty horyzont. Jeśli opowieść o systemie rozpada się po porównaniu osób działających w identycznych warunkach, potrzebna jest rola jednostki. Dobra rama powinna wytrzymać takie odwrócenie albo uczciwie wskazać własne ograniczenia.
Osiem pytań do każdego materiału
- Co jest bezpośrednio obserwowalnym faktem? Oddziel zdarzenie i dane od wyjaśnienia ich znaczenia.
- Jak nazwano problem? Sprawdź, czy nazwa nie zawiera już winnego, oceny albo rozwiązania.
- Jaki punkt odniesienia wybrano? Porównaj inny okres, skalę, populację lub wariant.
- Kto występuje jako sprawca, a kto znika ze zdania? Zwróć uwagę na czasowniki, stronę bierną i bezosobowe konstrukcje.
- Czego nie pokazano? Poszukaj mianownika, szerszego kadru, pełnego cytatu i danych o typowości przypadku.
- Jaką wartość postawiono w centrum? Bezpieczeństwo, wolność, równość, koszt, skuteczność czy odpowiedzialność?
- Czy podobne działania są opisywane symetrycznie? Różny język powinien mieć rzeczowe uzasadnienie.
- Czy proponowane rozwiązanie jest jedynym możliwym? Spróbuj wskazać alternatywę opartą na tych samych faktach.
Obrona nie polega na szukaniu informacji bez ramy
Próba całkowitego usunięcia perspektywy prowadziłaby do bezładnej listy szczegółów. Nawet decyzja o rozpoczęciu od najnowszego faktu zamiast od jego historii jest formą porządkowania. Dojrzały odbiorca nie pyta więc, czy przekaz ma ramę, lecz czy rama jest jawna, proporcjonalna i możliwa do skonfrontowania z konkurencyjnymi wyjaśnieniami.
Równie błędna byłaby automatyczna zamiana ramy na jej przeciwieństwo. Jeżeli media podkreślają zagrożenie, nie wynika z tego, że zagrożenia nie ma. Jeżeli materiał koncentruje się na jednostkowej ofierze, nie dowodzi to, że statystyka przeczy jej historii. Krytyczne myślenie wymaga sprawdzenia skali i przyczyn, a nie odruchowego przyjęcia odwrotnej narracji.
Rama jest soczewką, nie dowodem
Framing zmienia znaczenie, ponieważ wybiera część rzeczywistości, nadaje jej nazwę i łączy z określonym kryterium oceny. Może działać w jednym słowie, liczbie, kadrze, metaforze lub doborze rozmówców. Najsilniejsza rama nie mówi odbiorcy wprost, co ma myśleć. Sprawia, że pewne pytania wydają się oczywiste, a inne w ogóle nie przychodzą do głowy.
Nie można opisać wszystkiego naraz, ale można uczciwie pokazać granice przyjętej perspektywy. Można podać mianownik, oddzielić fakt od interpretacji, ujawnić niepewność i dopuścić konkurencyjną przyczynę. Manipulacja zaczyna się wtedy, gdy soczewka zostaje ukryta, a wybrany obraz przedstawiony jako cała rzeczywistość.
Rozpoznanie ramy nie unieważnia informacji. Pozwala dopiero właściwie ją ocenić: sprawdzić, co pokazuje wyraźnie, co pozostawia poza kadrem i czy po zmianie punktu widzenia nadal tłumaczy fakty. To nie jest obrona przed każdym wpływem. To sposób, by perspektywa nadawcy nie zastąpiła samodzielnego osądu odbiorcy.
Źródła i materiały pomocnicze
- Robert M. Entman, „Framing: Toward Clarification of a Fractured Paradigm”: https://fbaum.unc.edu/teaching/articles/J-Communication-1993-Entman.pdf
- Amos Tversky, Daniel Kahneman, „The Framing of Decisions and the Psychology of Choice”: https://sites.stat.columbia.edu/gelman/surveys.course/TverskyKahneman1981.pdf
- Dennis Chong, James N. Druckman, „Framing Theory”: https://faculty.wcas.northwestern.edu/jnd260/pub/Chong%20Druckman%20Annual%20Review%202007.pdf
- Dietram A. Scheufele, David Tewksbury, „Framing, Agenda Setting, and Priming: The Evolution of Three Media Effects Models”: https://academic.oup.com/joc/article-abstract/57/1/9/4102624
- James N. Druckman, „The Implications of Framing Effects for Citizen Competence”: https://faculty.wcas.northwestern.edu/jnd260/pub/Druckman%20Political%20Behavior%202001.pdf
- James N. Druckman, „On the Limits of Framing Effects: Who Can Frame?”: https://fbaum.unc.edu/teaching/articles/JOP-2001-Druckman.pdf
- Paul H. Thibodeau, Lera Boroditsky, „Metaphors We Think With: The Role of Metaphor in Reasoning”: https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0016782
- Ursula Christmann, Anne-Louise Göhring, „A German-language replication study analysing the role of figurative speech in reasoning”: https://www.nature.com/articles/sdata201698
- Eran Amsalem, Alon Zoizner, „Real, but Limited: A Meta-Analytic Assessment of Framing Effects in the Political Domain”: https://www.cambridge.org/core/journals/british-journal-of-political-science/article/abs/real-but-limited-a-metaanalytic-assessment-of-framing-effects-in-the-political-domain/4ABFC422A268C55254A03BDE871CF4BB
- James N. Druckman, Kjersten R. Nelson, „Framing and Deliberation: How Citizens’ Conversations Limit Elite Influence”: https://fbaum.unc.edu/teaching/articles/AJPS-2003-Druckman.pdf
- Shanto Iyengar, „Is Anyone Responsible? How Television Frames Political Issues”: https://press.uchicago.edu/ucp/books/book/chicago/I/bo3684515.html