W latach 60. XX wieku posiadanie telefonu było luksusem i wyróżnieniem.
Tak się w życiu złożyło, że mieszkałem w mieszkaniu, w którym był zainstalowany służbowy telefon.
W ciągu dnia numer był wykorzystywany przez sekretariat szkoły, a po południu, wieczorem i zwłaszcza podczas ferii i wakacji telefon był przeznaczony do alarmowania różnych służb.
Rodzice nie telefonowali w innych celach, obawiając się płacenia słonych rachunków.
Natomiast krewni i znajomi znali numer tego telefonu i w ważnych sprawach wieczorem zawsze mogli się z nami skontaktować.
Nauka telekomutacji i pierwsze praktyczne doświadczenia
Po ukończeniu liceum zacząłem naukę w policealnej szkole łączności – specjalność telekomutacja.
Niespodziewanie tematy techniczne związane z telefonią na tyle mnie zainteresowały, że bardzo chętnie i dogłębnie poznałem tajniki działania telefonów i central telefonicznych.
Gdy po konflikcie mojego ojca z dyrektorem szkoły odebrano mu telefon służbowy, bez większego trudu poradziłem sobie z tym problemem.
Kilka sztuczek w skrzynce telefonicznej i… mieszkanie służbowe znów posiadało telefon – tym razem „tajny służbowy telefon”.
Działał tak samo i na tym samym numerze.
Po usamodzielnieniu się i wyprowadzeniu do własnego mieszkania, dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczności, udało mi się podłączenie do linii telefonicznej.
Sekretarka automatyczna i uroki dawnej techniki
Zainstalowałem wówczas nowy wynalazek – automatyczną sekretarkę, odbierającą połączenia podczas nieobecności.
Urządzenie posiadało zdalną możliwość odsłuchiwania rozmów, a nawet konfiguracji za pomocą odpowiedniego kodu (PIN).
Traf chciał, że teściowa całkiem przypadkowo uruchomiła taki kod i nagrała siebie jako powitanie: „Halo, tu babcia Czesia, co tam u Was słychać?”
Po wykonaniu następnego połączenia jako powitanie usłyszała swój głos.
Obraziła się potem na mnie, mówiąc, że stroję sobie z niej żarty.
Taka to była technika – nowoczesna…
Wojsko i obchodzenie zabezpieczeń
Umiejętności telekomutacyjne przydały się podczas służby wojskowej.
Nie istniały dla mnie blokady połączeń z liniami cywilnymi, miejskimi, międzymiastowymi czy międzynarodowymi.
Każde zabezpieczenie da się pokonać.
Pewnego razu połączyłem upierdliwego dowódcę kompanii z bajkami.
Kilka dni biedzili się serwisanci z tym problemem.
Początki telefonii komórkowej
Po kilku latach nastąpiła era telefonów komórkowych.
Telefonia komórkowa od końca lat dziewięćdziesiątych do dziś wyewoluowała ze zwykłej usługi wykonywania rozmów do mobilnej sieci internetowej.
Wraz z rozwojem usług telefonii komórkowej ewoluowały urządzenia oferowane abonentom.
Pierwszy raz zadzwoniłem z telefonu komórkowego podczas spaceru wokół poznańskiego jeziora.
Telefon, własność znajomego biznesmena, był wielkości laptopa i trzeba go było nosić w małej walizce.
Drugi telefon komórkowy, tym razem podobny do dzisiejszych aparatów, posiadała wówczas tylko znajoma lekarka.
Wkrótce stałem się jednym z pierwszych prywatnych użytkowników telefonu komórkowego i dlatego dziś posiadam wręcz historyczny numer.
Od końca lat dziewięćdziesiątych przeszedłem wszystkie etapy rozwoju sieci komórkowych, miałem w swym ręku przeróżne telefony, a potem smartfony.
Poznałem wtedy telefony Ericsson, Nokia, Motorola, które służyły jedynie do prowadzenia rozmów i wysyłania krótkich wiadomości tekstowych zwanych SMS-ami.
Gdy nawet odebranie połączenia kosztowało
Na początku istnienia usług telefonii komórkowej odbiorca ponosił koszty rozmowy.
Na moje szczęście dość szybko z tego zrezygnowano, bowiem telefon służył głównie do kontaktu z klientami, którym naprawiałem komputery i oprogramowanie.
Bateria telefonu błyskawicznie się rozładowywała, więc w samochodzie był on na stałe podłączony do ładowarki zasilanej z gniazdka zapalniczki samochodowej.
Pewnego razu, podczas wakacji, gdy dojeżdżałem do Helu, zadzwonił klient, który poprosił o wykonanie jakiejś naprawy.
Gdy dowiedział się, że w tym momencie znajduję się w pobliżu Władysławowa, wykrzyknął: „O rany, ile mnie ta rozmowa będzie kosztować!” i rzucił słuchawkę…
Smartfony i zmiana funkcji telefonu
Kolejne generacje telefonów były wyposażane w coraz ciekawsze opcje.
Można było wykonać nimi zdjęcia, nagrać dźwięk, a potem nawet uruchomić prościutką, prymitywną nawigację samochodową.
Użytkownicy telefonów zazwyczaj nie interesowali się, w jakim systemie operacyjnym one pracują.
Bardziej dociekliwi wiedzieli, że ich telefon pracuje w Symbianie, iOS, Windows Phone, Androidzie.
Stopniowo z rynku wycofano Symbiana, Windows Phone zniknął i „umarł”, a na rynku pozostały już tylko iOS i Android.
Upadek Nokii i porażka Windows Phone
Zadziwiająca była droga i konkurencja pomiędzy wielkimi graczami na tym rynku.
Firmy zmieniały oprogramowanie, czasem bankrutowały, czasem przechodziły do innego właściciela.
Typowym przykładem był los fińskiej firmy Nokia, która tworzyła wspaniały, niezawodny sprzęt pracujący w Symbianie.
W pewnym momencie Nokia znalazła się „pod skrzydłami” Microsoftu, który w telefonach nadal sygnowanych logiem Nokii zainstalował w miarę niezawodny system Windows Phone.
Jednakże ten gigant przegapił wielki boom na darmowe aplikacje.
Windows Phone był na tyle zamkniętym systemem, że twórcy darmowego oprogramowania nie mieli do niego dostępu.
Konkurencja miała wielokrotnie większy asortyment aplikacji.
Jedyną zaletą Windowsa w telefonach stała się, paradoksalnie, całkowita odporność na wirusy – zupełnie odmienna od tego, co działo się w komputerach PC.
Rewolucja Apple i odpowiedź Androida
Wielką rewolucją stał się system iOS firmy Apple, która zadziwiła świat smartfonami iPhone.
Nagle użytkownicy dostali do rąk urządzenie, które spełniało wszystkie możliwe funkcje, o których marzyli lub których nawet nie potrafili sobie jeszcze wyobrazić: telefonu, aparatu fotograficznego, centrum rozrywki, przeglądarki internetowej i wielu, wielu innych.
Do tego wszystkiego iPhone był bardzo łatwy w obsłudze, a jego interfejs pięknie zaprojektowany.
Świat nie znosi próżni.
Konkurencja nie śpi.
W miejsce umierającego Windowsa wszedł system Android, będący okrojoną wersją Linuksa.
Okazał się tańszy od iOS i bardziej dostępny.
Programiści ruszyli do boju, tworząc tysiące aplikacji.
Producenci smartfonów nie musieli już prosić o dostęp do oprogramowania.
Przez kolejne lata system opanował około 90% rynku.
Do gry weszły wielkie korporacje chińskie, koreańskie i japońskie, które zaczęły produkować ogromne ilości coraz lepszych smartfonów.
Ceny urządzeń zaczęły spadać, a ich możliwości techniczne rosły błyskawicznie.
Smartfon jako narzędzie geopolityki i kontroli
Gdy rynek smartfonów ogarnął całą ludzkość, zainteresowali się nim politycy oraz wywiad i kontrwywiad.
Pierwszym sygnałem dla świata w tej dziedzinie okazała się afera związana ze sprzętem firmy Huawei.
Nagle „wielcy świata zachodniego” doszli do wniosku, że smartfony oraz inny sprzęt telekomunikacyjny tej firmy służą do działalności szpiegowskiej.
Nałożono embargo na tę firmę i nakazano urzędom, urzędnikom i politykom wycofanie go z używania, a w tzw. Sklepie Google Play uniemożliwiono pobieranie aplikacji.
Prawie doprowadzono do upadku firmę Huawei, która jednak nie poddała się, stworzyła własny system operacyjny i za pomocą nakładki na ten system użytkownicy smartfonów Huawei mogą znów pobierać i instalować aplikacje ze Sklepu Google Play.
Oprogramowanie, jakie stworzyła firma Huawei, nazwane HarmonyOS, zainteresowało rząd chiński, który zainwestował spory kapitał i nakazał zainstalowanie go w instytucjach rządowych.
Do tego wszystkiego Chińczycy wyprodukowali własne procesory do smartfonów i komputerów, całkowicie uniezależniając się od tzw. Zachodu.
Gdy urządzenie telekomunikacyjne staje się bronią
Paskudnym przykładem wojny wykorzystującej sprzęt telekomunikacyjny okazała się działalność służb izraelskich, które w pagerach oraz smartfonach zainstalowały materiały wybuchowe.
Tu nie chodziło już o szpiegowanie, podsłuchiwanie, nagrywanie.
Te urządzenia, na zdalny rozkaz, wybuchały, urywały ręce, nogi i genitalia, często niczemu niewinnym użytkownikom smartfonów i pagerów.
Smartfon jako narzędzie oszustwa
Od pewnego czasu smartfony wykorzystywane są również przez złodziei-oszustów.
Zazwyczaj nie są to pojedynczy osobnicy, bowiem są to działania bardzo dużych grup przestępczych posiadających tzw. call center, znajdujące się najczęściej na terenie Ukrainy.
Oszustwa polegają na podszywaniu się dzwoniącego pod przeróżne instytucje, najczęściej banki lub policję.
Straszą abonentów telefonicznych nieistniejącym włamaniem do ich konta bankowego, a potem podstępnie instalują aplikację przejmującą kontrolę nad telefonem, uzyskując hasła dostępu.
Dalsze postępowanie takich oszustów często opisywane jest w różnych artykułach prasowych i internetowych.
Pomimo różnych ostrzeżeń nadal nie brakuje naiwnych ludzi, którzy tracą dorobek życia i ogromne sumy pieniędzy.
Dlaczego to dziś tak ważne
Tyle historii…
Dlaczego tak ważne są te informacje?
Otóż dziś okazało się, że obecne smartfony stały się nie tylko potężnym narzędziem medialnym, ale także narzędziem oddziaływania na poszczególnych ludzi, społeczeństwa, narody i na cały świat.
Wewnątrz tych „pudełek” fabrycznie preinstalowane są programy zwane aplikacjami, które, służąc manipulacji politycznej w sytuacji wojennej, mogą być nawet prawdziwą bombą.
Do czego to doszło…