Francja przechodzi na Linuksa, czyli komputerowa walka z globalizmem

A+A-
Zresetuj

Na początku swego istnienia informatyka, jak nazwa na to wskazuje, była narzędziem służącym do szybkiego porządkowania informacji.

Już w czasie II wojny światowej pierwsze maszyny liczące, oparte o system perforowanych kart – wynalazku firmy IBM – służyły Niemcom do rejestrowania przeciwników politycznych i więźniów obozów koncentracyjnych.

Pierwsze maszyny liczące służyły również do szyfrowania komunikacji z łodziami podwodnymi.

Brytyjczykom takie maszyny służyły do szybkiego przeliczania parametrów lotów nieprzyjacielskich bombowców.

Po II wojnie światowej rozwój elektroniki pozwolił na cywilne zastosowanie maszyn liczących.

Na początku służyły głównie do celów statystycznych i rachunkowości w dużych firmach.

W ten sposób firma IBM (International Business Machines Corporation) w latach 60.–70. XX wieku opanowała amerykański i zachodni rynek komputerowy.

Komputery osobiste i narodziny masowego rynku

Rozwój technologii komputerowej na początku lat 80. XX wieku spowodował podaż i popyt na mniejsze urządzenia, które nazwano komputerami osobistymi, czyli PC (Personal Computer).

Jak grzyby po deszczu na rynku pojawiły się proste konstrukcje, takie jak ZX Spectrum, Commodore, Atari, które umożliwiły drobnym ciułaczom kontakt z prostym oprogramowaniem użytkowym, takim jak edytory tekstu, arkusze kalkulacyjne, bazy danych.

Oczywiście te maszynki umożliwiły również rozrywkę – powstały pierwsze gry komputerowe.

Rozwój tych maszyn poszedł w ciekawym kierunku, bowiem pierwsze konstrukcje firmy Apple oraz np. Amigi umożliwiły inne zastosowania niż pierwotne przeliczanie baz danych.

Te komputery posłużyły do prac medialnych: edycji dźwięku, utworów muzycznych oraz filmów.

Monopol Microsoftu i walka z piractwem

To były też czasy wielkiego monopolu firmy Microsoft.

Powstawały kolejne wersje systemu Windows3.11, 95, 98, 2000, NT, Me (Millennium), XP

Na rynku oprogramowania szalało piractwo.

Na giełdach komputerowych można było za grosze kupić kolejne wersje systemów operacyjnych i specjalistycznego oprogramowania, nawet dla grafików i architektów.

W pewnym momencie firma Microsoft nie wytrzymała istnienia ogromnego rynku nielegalnego oprogramowania.

Zaczęła walczyć z „piractwem”.

Wprowadziła pierwsze certyfikaty i hologramy zabezpieczające system operacyjny, a po pewnym czasie także obowiązek internetowej legalizacji oprogramowania.

Klienci, którzy nie posiadali internetu, musieli łączyć się telefonicznie z polskim przedstawicielstwem firmy Microsoft.

Po awarii systemu musieli robić to ponownie.

System łączności z tą firmą był wówczas bardzo kulawy.

Użytkownicy mieli wiele problemów…

Wirusy, antywirusy i złote lata dla serwisantów

Dość zabawne i prawie nieszkodliwe wirusy komputerowe istniały już od dawna, ale w pewnym momencie nastąpił prawdziwy „wysyp” niebezpiecznych i bardzo złośliwych wirusów.

Nowe wirusy niszczyły zawartość dysków twardych, a nawet potrafiły zniszczyć sprzęt, i to bardzo dosłownie.

Powstały wirusy, które mogły wywołać pożar komputera.

Później pojawiły się programy wirusopodobne, służące do wykradania danych lub zmuszania użytkowników do ponoszenia nienależnych opłat za odblokowanie danych.

Nastąpiły kolejne „złote lata” dla informatyków oraz serwisantów komputerowych naprawiających zniszczone podzespoły.

Na rynku zaczęły działać firmy oferujące programy antywirusowe.

Początkowo były to bezpłatne, bardzo skuteczne aplikacje.

W Polsce królował mks_vir, a na świecie: AVS, AVG, Eset, Kaspersky.

W tworzenie takich programów zaangażowały się silne ekipy informatyków z USA, Rosji, Izraela

Wszyscy, oprócz końcowych – detalicznych użytkowników komputerów – zaczęli zarabiać spore pieniądze.

Kilka groszy wpadło również do mojej ręki.

Istniała wówczas pewna zmowa milczenia – informatycy zaczęli podejrzewać, że tworzeniem wirusów zajmują się także twórcy oprogramowania antywirusowego.

Nikt tego głośno nie mówił.

Jak by to nazwali chłopcy z CIA – powstała „teoria spiskowa” wirusów komputerowych.

Twórcy „szczepionek” komputerowych, sprzedawcy tych szczepionek i wykonawcy szczepień byli bardzo zadowoleni…

A zaszczepieni „antywirusowo” byli już bardzo spokojni i szczęśliwi…

Media, systemy operacyjne i sterowanie informacją

Instalując przez wiele lat oprogramowanie systemowe firmy Microsoft, zauważyłem bardzo ciekawą sprawę.

Po zainstalowaniu zupełnie świeżej kopii systemu Windows, przy pierwszym uruchomieniu przeglądarki internetowej automatycznie pojawiały się strony z wiadomościami MSN, żywcem wzięte z Gazety Wyborczej i TVN-u.

Tu nie było „gołej” strony startowej.

Tu nie było wyboru.

Na dzień dobry nowy użytkownik zawsze był bombardowany starannie spreparowanymi informacjami.

Ciekawe…

Moje pierwsze doświadczenia z Linuksem

Na przełomie XX i XXI wieku, jako wykładowca informatyki w wyższej szkole hotelarstwa, po raz pierwszy zetknąłem się z systemem operacyjnym LINUX, opartym na systemie UNIX, stosowanym głównie w wielkich firmach lub uczelniach.

Zacząłem eksperymentować na swoim komputerze.

Zainstalowałem na nim po kolei większość dystrybucji, takich jak np. Red Hat, Debian, Mandriva, Knoppix.

Próbowałem wśród nich znaleźć dystrybucję najbardziej przyjazną i łatwą do migracji dla dotychczasowych użytkowników „jedynie słusznego” systemu Windows.

Udało mi się namówić radę rodziców pewnej szkoły podstawowej na sfinansowanie zakupu używanych, markowych komputerów IBM.

Komputery te miały słabe parametry techniczne – małą pojemność dysków i małą ilość pamięci RAM.

Zainstalowałem na nich specjalną, edukacyjną wersję Linuksa.

Opracowałem własny program nauczania, uwzględniający podstawę programową nauczania informatyki.

Wszystko pięknie pracowało przez cały rok szkolny.

Komputery dosłownie „śmigały”.

W tym czasie zainstalowałem kilka takich komputerów, z drukarkami, w pokoju nauczycielskim i w sekretariacie szkoły.

Niestety, spotkałem się z niezrozumieniem, a nawet protestami.

Niektóre nauczycielki i sekretarka szkoły nie chciały pracować na komputerach działających w systemie Linux.

Na nic zdały się moje wysiłki, nikt nie chciał słuchać moich wypowiedzi typu: „samochód może jechać na benzynie, oleju napędowym, na gazie – wystarczy odrobina pracy i przyzwyczajenia…”

Powrót Windowsa i techniczna katastrofa

Po wakacjach, bez mojej zgody, wszystkie komputery zostały przeinstalowane.

Szkoła zakupiła systemy Windows XP, pakiety Office i oprogramowanie antywirusowe.

Letnią porą jakiś nieznany mi serwisant zainstalował oprogramowanie, które całkowicie zamuliło komputery.

Dla znających temat – 512 kB lub 1 MB pamięci RAM, procesory 486, dyski 250 MB – takie parametry naprawdę nie nadawały się do tego pamięciożernego systemu.

Zajęcia informatyczne stały się katorgą.

Na szczęście potem przyszedł czas na komputery Apple.

Apple w szkołach i zachwyt, który nie trwał długo

Pierwszy raz z komputerem Apple i systemem MacOS spotkałem się pod koniec lat 80. XX wieku.

Był to mały laptop, którym posługiwała się pewna znajoma, która do Polski przyjeżdżała tylko na wakacje.

Awaria tego sprzętu dała mi wówczas możliwość zapoznania się z instalacją, z 10 dyskietek!, nieznanego systemu operacyjnego.

Udało mi się spolonizowanie tego systemu…

W XXI wieku nastąpił boom na ministerialne wyposażanie szkół w nowe pracownie komputerowe.

Firmy Microsoft i Apple przedstawiły wówczas prezentacje swoich komputerów.

Większość dyrektorów i nauczycieli informatyki nie miała zielonego pojęcia o komputerach Apple i systemie MacOS.

Świadomie wybrałem „ugryzione jabłuszko”, wiedząc o jego stabilności, nowoczesności i właściwościach multimedialnych.

Nie miałem tu konkurencji.

Do mojej szkoły trafiła niezwykle nowoczesna pracownia wyposażona w komputery iMac.

Komputery były zintegrowane w monitorze, nie potrzebowały skomplikowanego okablowania, łączyły się z internetem za pomocą Wi-Fi.

Dla wielu nauczycieli, rodziców i uczniów to był prawdziwy szok technologiczny.

Do pewnego czasu…

Idealnie działający system operacyjny, który nie potrzebował skomplikowanych zabezpieczeń antywirusowych i który był w pełni funkcjonalny biurowo oraz medialnie, był dla nich zupełnie obcy i niezrozumiały.

Zażądali zainstalowania na tych komputerach jedynie słusznego oprogramowania Microsoftu, czyli Windowsa i biurowego pakietu Office.

No cóż, spełniłem wolę „ludu pracującego miast i wsi oraz inteligencji pracującej” i za niemałe pieniądze wydane przez szkołę na to oprogramowanie, około 11 tysięcy złotych, zainstalowałem to, co chcieli.

Od tego momentu w superkomputerach Apple można było wybierać dwa systemy operacyjne.

Po kilku latach okazało się, że również MacOS miał swoje wady – konieczne aktualizacje oprogramowania okazały się tak drogie, że szkoły nie było na nie stać.

Wspaniały, futurystyczny sprzęt firmy Apple pracował potem na starych, nieaktualizowanych systemach operacyjnych MacOS i Windows XP.

„Jak się nie ma na benzynę, to samochodu nie należy kupować”…

Po wielu latach komputery Apple zaczęli używać moi krewni i znajomi.

Zazwyczaj były używane do profesjonalnych zadań: do tworzenia grafiki, komponowania muzyki, do obróbki filmów.

Pojawiły się pierwsze i nieliczne wirusy, ale system operacyjny wymyślony tylko dla tych komputerów i tak okazał się najlepszy i najbardziej bezpieczny.

Użytkownicy Apple jednocześnie i często stawali się posiadaczami smartfonów iPhone, które integrowały pomiędzy nimi pocztę, komunikatory i inne usługi.

Francja, Linux i walka o niezależność

No i tu nareszcie docieramy do teraźniejszości, do meritum tego eseju.

Jak dowiadujemy się od kilku dni z mediów „głównego nurtu”, Francja przechodzi na system LINUX z powodu chęci uniezależnienia się od monopolistycznego giganta z Doliny Krzemowej w USA.

Okazuje się, że zarówno oprogramowanie Microsoftu na komputery PC, jak również MacOS komputerów Apple, mają zamknięte systemy, których „kody” nie są publicznie udostępnione.

To umożliwia implementację w nich tzw. „back door”, czyli możliwości zdalnej inwigilacji przez służby posiadające do nich dostęp.

Jednocześnie wymienione korporacje, które zdominowały i prawie zmonopolizowały światowy rynek komputerów, doprowadziły do uzależnienia finansowego swoich klientów poprzez sprytny zabieg – tworzenie kolejnych nowych wersji oprogramowania, wymagającego zakupu kolejnego, nowszego sprzętu spełniającego warunki techniczne.

Do tego wszystkiego w te kolejne wersje oprogramowania „wszyto” oprogramowanie tzw. sztucznej inteligencji, która wymaga pełnego uwierzytelnienia użytkowników, włącznie z przesyłaniem wrażliwych danych.

No, tego wszystkiego było już za dużo…

Francuzi, Holendrzy, Duńczycy i Niemcy zbuntowali się i postanowili przejść na tzw. otwarty system operacyjny (open source), czyli różne dystrybucje Linuksa.

Okazało się, że zainstalowanie systemu Linuks we Francji w policji i służbach specjalnych spowodowało nie tylko bardzo wymierne korzyści finansowe, ale również stabilniejszą i szybszą pracę komputerów.

Azja i technologiczne uniezależnienie

A jak z tym wszystkim poradzili sobie Azjaci?

Otóż po pamiętnym zablokowaniu urządzeń firmy Huawei, podejrzewanej chyba niesłusznie o inwigilację zachodnich polityków i dziennikarzy, w Chinach nastąpił gwałtowny zwrot.

Chińczycy zorientowali się, że stosowanie zachodnich systemów operacyjnych, a nawet procesorów, może być dla nich niebezpieczne.

Zainwestowali ogromne pieniądze we własny system operacyjny HarmonyOS, stworzony przez szykanowaną przez Zachód firmę Huawei, oraz wyprodukowali własne procesory.

Nakazali instytucjom państwowym przejście na system HarmonyOS i zablokowali dostęp do zachodniego oprogramowania, zwłaszcza tzw. mediom społecznościowym.

Zakończenie

Na naszych oczach upada nie tylko hegemonia polityczna i militarna Stanów Zjednoczonych, ale również ich monopol technologii informatycznych.

Świat staje się wielobiegunowy.

Dodaj komentarz

Sprawdź również:

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.